kamper samowystarczalny energetycznie

Głównym powodem posiadania mini elektrowni w kamperze, jest to, że przewiduję kamperować głównie bezkosztowo, czyli nie stawać na płatnych kempingach. Wszystkie urządzenia muszą funkcjonować w oparciu o prąd z paneli i alternatora i akumulatorów. Teraz jest cały czas nadwyżka energii, bo słońca jeszcze dużo, ale lodówkę mam tylko kompresorową. A jesienno – zimową porą dojdzie jeszcze webasto. Trochę to prądu też będzie zużywało. Idea jest taka, że porządna izolacja, prąd ze słońca, wodę za darmo zawsze się gdzieś znajdzie. Czyli głównym kosztem ma być paliwo do jeżdżenia. Je się w domu też, więc tego nie liczę. 🙂

Kolega Mariusz, który również prowadzi bloga smoczyca kodera policzył mi kiedyś, że z tymi izolacjami, które mam, webasto z ogrzewaniem podłogowym i grzejnikami, na zewnątrz może być i -80C, a ja w środku będę miał +21C. Wg obliczeń do kubatury mojego kampera potrzeba na to ok. 5000W, a moje webasto ma dokładnie 5000W. Fakt, to w teorii, bo wcześniej zamarznie paliwo. Ale przy temperaturze 0C teoretycznie potrzebował będę, jak pamiętam z wyliczeń ok. 460W mocy grzewczej. Czyli webasto będzie chodziło w teorii na 1/10 gwizdka. Albo inaczej, bo pracuje pełną mocą, czyli będzie pracowało przez 1/10 doby. Ale teoria teorią, a praktycznie ma być ciepło zimą w np. Hiszpanii i ma działać internet, drukarka i telefon stacjonarny.

Najgorsze, czyli upały, których nie cierpię już za nami. Teraz trzeba będzie wygospodarować miejsce na deski snowboardowe.  🙂
Tego przyznam nie przewidziałem w projekcie. Ewentualnie będą transportowane w kabinie prysznicowej.

Fakt, na razie buduję i jeszcze kamperem nie wyjechałem. Nie wiem jak wiele rzeczy się sprawdzi. No i jak wyruszymy, to cholera wie na jak długo i gdzie, bo możemy sobie pozwolić i na 6 miesięcy wakacji w roku.
Chociaż pierwsze 1-2 miesiące raczej planuję wokół tzw. komina, czyli tak nie dalej niż do 1 tys. km.
Albo …komin weźmiemy ze sobą 😀

lodówka na słońce czyli elektryka w kamperze u toscanera

Wg pomiarów z ostatnich 2 dni sprawa wygląda tak. Podniesione panele prostopadle do słońca dają ok. 18-22% (na koniec sierpnia 28, 29) więcej prądu w porównaniu do leżących na płasko.
Wiadomo inna szer. geogr. niż Polska, no i nie jest to koniec czerwca, gdzie słońce jest najwyżej. Najważniejsze, że z każdym dniem, aż do grudnia ta różnica będzie tylko wzrastała.

Mój wniosek, jeśli ktoś kampera używa tylko w wakacje na południu Europy, nie ma raczej sensu budować podnoszonych paneli. Lepiej dać 120% planowanej mocy paneli i można w okresie +/- 2 miesiące od czerwca ciągnąć darmowy prąd z niewielkimi stratami.
Dalsze pomiary w toku. Może powstanie jakaś „roczna” tabelka z różnicami
O ile będą chętni na czytanie.

Na co mi tyle prądu? Z 230V poprzez przetwornicę 12V -> 230V jest zasilana lodówka kompresorowa 60W. Będzie też cały sprzęt kuchenny + łazienkowy jak np. suszarka do włosów mojej kobiety itp.
No i niestety drukarka, laptopy. Z 12V będą zasilane wszystkie pozostałe urządzenia plus oświetlenie.

Martwi mnie trochę prąd jałowy dużej przetwornicy 1500/3000W, który jest dość znaczny. Zbyt duży na zimowy okres, aby pracowała 24h i rozważam zaprząc również drugą małą 400/800W przetwornicę. Ta mogłaby być włączona cały czas. Mniejsza nie da rady lodówce, ale właśnie powstaje plan sterowania włączaniem dużej przetwornicy tylko na potrzeby dużych poborów mocy. Coś a’la przycisk „Power Up!”, który startowałby dużą przetwornicę, tylko gdy będzie zapotrzebowanie na większą moc, np. powyżej 300W.

Dodam jeszcze tylko, że odkąd podłączyłem do instalacji panele, przetwornicę lodówka pracuje już tylko na słońce. Czyli im więcej słoneczka, tym chłodniejsze piwo 😀

panele i grzybki wentylacyjne, czyli dalszy ciąg prac na dachu

Poskładałem wreszcie wszystko solidnie. Koniec z prowizorkami. Teraz można szaleć z prundem. Pogoda dziś jesienna. To słońce to deszcz, to huragany, to znowu pochmurno, za chwilę słońce.
Prąd ładowania wahał się od ok 2,5A do ok. 15A w zależności czy słońce czy deszcz.

Kable poszły przez puszkę i dziurę w dachu. Wszystko oczywiście IP56, ale i tak dowaliłem gdzie się dało sikaflexu. Teraz pora na grzybki wentylacyjne.
Przy okazji przewlekłem kabel do internetu i zainstalowałem antenę 3G. Wtyki od razu zarobiłem. Jutro może podłączę internet w kamperze na stałe
A i podłączyłem jakiś czujnik temperatury i coś tam pokazuje.

Jakieś tam foty z popołudnia:

Słońce dziś mniej więcej pod kątem 34 stopni. Panele ustawiłem prostopadle do słońca. Regulator już od 10 rano pokazywał, że wszystkie akumulatory pełne.
Teraz poza lodówką kompresorową, zasilam z kampera wszystkie elektronarzędzia. Ładowarki wiertarek, wyrzynarkę, szlifierkę, wiertarkę sieciową. Prądu cały czas starcza na wszystkie prace.
Napięcie na akumulatorach w zależności od obciążenia zmienia się od ok. 13,3V – 14,1V.
Wszystko zasilane od rana tylko ze słońca. 

Czytaj dalej panele i grzybki wentylacyjne, czyli dalszy ciąg prac na dachu

montaż podnoszonych paneli solarnych w kamperze

No dobra jak szaleć to szaleć.

Latem na południu Europy podnoszenie nie ma sensu w ogóle, bo słońce jest wysoko, ale zimą, albo latem na północy…
Podnoszone panele to po prostu opcja, którą mam, zawsze mogę je podnieść zimą na czas gdy słońce jest tam gdzie trzeba, nie przestawiając kampera. Słońce się przesunie, kładę panele i mam na płasko. A zysk przez te parę godzin będzie znaczny. Przy znacznym kącie zimą straty sięgają i ~80%
Sam nie wiem jak to się sprawdzi zimą. Niby z 240Ah prądu starczyło spokojnie na 1,5 doby zasilenia domu, ale wolę mieć zapas. Tak, kiedyś nie było prądu w domu przez taki czas i podłączyłem dom pod moją kamperową elektrownię. 🙂

ok. czas zamontować panele, najpierw otwory i nitonakrętki

w zależności od krzywizny dachu jedna lub więcej podkładek

sikaflex

duuuużo sikaflexu 🙂

Samego siłownika nie ma jeszcze, pewnie zastosuję jakiś od bramy albo coś. Wymyśli się. W każdym razie mechanizm jest. Będzie można ustawiać paneliki do słońca. Całe 260 Wacików.
Na tą chwilę wymyśliłem i zbudowałem mechanizm, aby panele się podnosiły do jakiego chcę kąta.
Czytaj dalej montaż podnoszonych paneli solarnych w kamperze

panele solarne, słoneczne do kampera

Montaż paneli – 3 opcje na płasko. Opcje podnoszonia na tą chwilę odpuszczam sobie. Muszę zrobić więcej pomiarów w okresie zimowym.

3 opcje:
– z tyłu wzdłuż
– z tyłu poprzecznie
– jeden z tyłu, drugi z przodu.

Wg mnie w wersji tył i przód, ten z przodu ciut za bardzo wystaje, a przesunąć go bardziej nie mogę, bo zaczyna się miejsce na okno/klimę dachową.

Raczej pozostaję przy jednej z opcji oba panele z tyłu i najbardziej mi pasuje ustawienie  paneli wzdłuż.
Grzybki i puszka oczywiście ustawione na tą chwilę poglądowo. Przednie to będą okap kuchenny i wyciąg w kabinie prysznicowej, tylne wentylacja nad częścią sypialną.

Ok fotki z przymiarek…
… a może jednak podnoszone?

wraca temat okna dachowego do kampera

Daaawno nie pisałem, ale okres wakacyjny ma swoje prawa. W sumie to zaniedbałem Was na 2 miesiące, ale przez ten czas postępy niewielkie.
Budowa zwolniła, za to wakacjowanie wypełniło w pełni czas poświęcany do tej pory na budowę. Po za tym odwiedziło nas trochę osób z Polski i nie tylko. Jak to w wakacje co roku. 🙂
Oczywiście budowa znowu została zawieszona, ale było dużo polskiego piwa i grillowania, trochę zwiedzania i plażowania.

Niebawem wrócę do prac. Może jeszcze w sierpniu, a może nie. Wszystko zależy od chęci, pogody i tego, kto nas jeszcze odwiedzi A dziś Ferragosto.

Lato ma się ku końcowi, więc planowo nie montuję klimy dachowej tylko wracam do tematu okna. Okno Fiamma 40 cm x 40 cm sobie odpuściłem z powodów np. takich jak stała moskitiera i sprzedawcy nie wiedzą czy będzie w kamperze gwizdało, szumiało itp.

Rozważam zakup jednego z tych dwóch:
– Dometic Mini Heki S 23-42mm 40×40 – fot1
– Vision Star M 40×40 – fot2

Doradźcie jeśli ktoś ma, używa. Zalety? moskitiera składana/zwijana, żaluzja, ale czy nie gwiżdżą. Nie wiem. Na dniach planuje któreś kupić.
Temat klimy dachowej przesunięty na maj 2015. Zawsze to jakieś 1500 ojro w kieszeni lub więcej na paliwo