poszukiwanie skarbów i łowienie ryb

Jak pisałem, w zimowym okresie staraliśmy się trzymać blisko linii brzegowej. Dużo cieplej niż w głębi lądu. Wrzucę trochę fotek z Civitavecchia, Porto Santo Stefano, Marina di Grosseto i innych miejscowości aż po Follonica, a także Torre Mozza.
Do Rzymu w którym byłem kilkadziesiąt razy, a nawet jakiś czas mieszkaliśmy nie było sensu jechać.
Ciekawostką jest to, że gdy mieszkaliśmy znajomi powiedzieli nam o „terenach” przy Ostii, gdzie była jakaś starożytna osada, czy coś, już nie pamiętam. W każdym razie ludzie tam jeżdżą w poszukiwaniu skarbów. Naszemu znajomemu udało się kiedyś znaleźć pierścień, który opchnął do jakiegoś sklepu za 25 tys. euro. Oczy się zaświeciły, bo takie skarby to „nic nie robić nie mieć zmartwień”, wystarczy tylko znaleźć coś wartościowego i to opchnąć…. no przynajmniej w teorii.
Może kiedyś przy okazji kamperowania i może następnym razem będąc we Włoszech 🙂

Pewnie nic bym nie znalazł. Z mojego punktu widzenia, to trochę to jak z łowieniem ryb. Dałem się namówić z kilka razy. Raz w Polsce na Mazurach i Soliną i ze dwa razy w Irlandii w oceanie, ale nigdy nic nie złapałem. Oczywiście dałem sobie spokój. Może przynoszę pecha, bo znajomi, zapaleni wędkarze tamtych dni też nic nie złapali.
We Włoszech nie próbowałem. Nie znałem żadnych wędkarzy, poza tym oni jedzą tylko ryby morskie.
Ja też, ale niestety tylko ze sklepu. To nie Neapol, że dałoby się kupić od rybaka.
Rybki oczywiście przyrządzane w też w kamperze.
Dobrze zjeść = gotowanie.
Na szczęście kuchnię zaprojektowałem i zbudowałem sam, więc nie jest upośledzona bo ma takie magiczne coś jak wyciąg. Rzadkość w kamperach.
Nie mam tylko piekarnika, ale będąc już w „trasie” wystrugałem kamperowy piekarnik gazowy.
Będzie teraz można piec serniczki 🙂 🙂 🙂

pierwsze naprawy…

Kamper jak każdy samochód to nadal samochód. Ma silnik, kółka itd. Więc może się coś zepsuć.
Do tej pory były trzy awarie: z ogrzewaniem – moja głupota, z paskiem alternatora i alternatorem później, bo okazało się że są zależne od siebie i …poduchą skrzyni, o czym uświadomili mnie dwaj kamperowi koledzy z Polski, telefonicznie „na odległość”. Był to Grzesiu, którego mechanik wydał diagnozę po podanych objawach i później potwierdził mi to Tomcio.

Co zrobił toscaner?
Wlazłem pod auto, i jako kolejny potwierdziłem dolegliwość. Ruszało się, a nie powinno. Szara taśma tu nie pomoże 🙂
Zamówiłem poduchę i sobie ją wymieniłem na jednym z parkingów. Mam do tego celu rulonik maty alufox ok. 1m x 1,5m, który sobie rozwijam na takie okoliczności bezpośrednio na glebie czy tam asfalcie i wślizguję się pod auto.
Problem z paskiem był, ale go rozwiązałem, okazało się, że jedna śruba nie była dokręcona i to powodowało, że pasek piszczał. Ale o tym dowiedziałem się ok. miesiąc temu gdy pojawiła się grubsza awaria. Ale o tym napiszę osobno, bo to dłuższy temat.
W każdym razie przez brak ładowania z altka  9 dni trzeba było przeżyć na samym słoneczku.
Jedyny prąd, do odpalania silnika i jeżdżenia również, to prąd tylko z elektrowni ładowanej ze słońca, a raczej z chmur, bo pechowo tydzień był pochmurny.
Jeśli chcecie, to napiszę o tym więcej. Co było nie tak z ogrzewaniem u toscanera? No to też w kolejnych wpisach 🙂

A tu fotki poduchy, nowa i stara:

brytyjska Three wymiata konkurencję ofertą roamingu w Europie

Do tej pory aby mieć dostęp do internetu musiałem kupować w każdym kraju sim z jakimś pakietem. Aktualnie używam z włoskiej sieci Vodafone, która za 20 euro daje aż 7GB danych na miesiąc. WOW ku…wa. Z reguły nie starcza na dłużej niż 2-2,5 tyg, więc mam 2 takie simy. Testowałem również Wind, który za te same pieniądze oferuje aż 10GB, ale kiepsko to działa i pingi jakby przez księżyc szło. Można ale VOIP też nie zadziała, Skype to samo. Lipa.

Niedawno dostałem sms na moją brytyjską komórkę. Tak, mam numery: polski, brytyjski, włoski i coś tam jeszcze. Tak sobie leżą, ale brytyjską mam włączoną przez powiedzmy 80% czasu.
Oferta raczej dla tych co w UK i jadą w świat. Darmowy roaming w 17 krajach. Czyli obejmuje również internet w roamingu. Dla zainteresowanych:
http://www.three.co.uk/Di…ain_fah_stc1762

Dla mnie bajer. No rewelacja, która spadłą z nieba, bo za 15£ mam aż 20 GB danych w roamingu w tych 17 krajach. Szok. Zabawne tym bardziej, że włoska sieć Three oferuje 2GB za 20 euro, a mając brytyjski sim z brytyjskiej Three w roamingu mam 20GB …w ich sieci. No debile.
Taniej z brytyjskiej na brytyjską we Włoszech, niż z włoskiej na włoską we Włoszech. Czyli do śmieci włoski sim leci. Ooo nawet się zrymowało  😀

o gotowaniu w kamperze

Aktualnie od 30 marca gotowanie na propanie. Udało się kupić.
Od 11-go stycznia do 29 marca poszło 8,9kg butanu – tyle było gazu w butli 10kg.
Nie polecam kupowania butli u oszustów w Abbadia San Salvatore.
Czyli mamy zużycie na samo gotowanie (gotując jak w domu, bo najważniejsze to dobrze jeść) 2,5 mies – 8,9kg. Wychodzi ok. 3,5kg butanu na miesiąc. Teraz jest propan i „nieoszukany”, bo było 9,8kg. No 200 gram im podaruję. Zobaczymy. Powinno starczyć do lipca. W domu te same butle wystarczały na ok. 3,5 – 4 mies.
Koszt butli przeciętnie 26 euro, czyli miesięcznie jest to koszt około na złotówki (mocno uśredniając) około 36 złotych 🙂

Gdyby ktoś nie wiedział to gaz służy tylko do gotowania. Do grzania piecem Webasto ropka, bojler grzany również przez Webasto, a lodówka kompresorowa chłodzi na słońce. 😀

Czyli ile kosztuje gotowanie już wiecie. Ogrzewanie podczas zimowania… no już wkrótce.

włoski gaz LPG

We Włoszech można się wje..ać na minę i kupić …butan w butli 11kg. Oświecił mnie kolega Zbyszek, gdy wysłałem mu fotki butli i opisów, a później potwierdziliśmy to w innym sklepie, gdzie powiedzieli, że oni sprzedają ten lepszy, nadający się do kamperów. Popatrzyłem na opis, a tam propan butan – lepszy. A czysty propan to u nich chyba gaz do rakiet? 🙂
Oczywiście można też kupić sam propan. Na szczęście. Ale trudno znaleźć.
Cena butli to min. 23 euro do nawet 29 euro, w zależności od miasta i regionu. W większości są to podobne butle do tych w Polsce, ale mają inną średnicę gwintu. Kolory zależą od regionu, sklepu. Polskie tzw. 11kg nie istnieją, tu są 10kg. Są jeszcze 15kg i 10ki innego standardu, nie wymienne z tymi pierwszymi. To tak w skrócie.
Znam sposoby, jak wymienić butlę nie oddając starej butli, ale trzeba znać język i trzeba udać, że się jest tubylcem, znaczy, że tu się mieszka i „pani gaz mi się kończy pewnie się skończy przy robieniu niedzielnego obiadu”. Dają bez kaucji i proszą, żeby pustą dowieźć po niedzieli. Nie wszędzie, ale… 

skropliny w kamperze i domu

Pasowałoby jeszcze dopisać coś o szybkości wychładzania kampera.
Nie mam porównania do kamperowania zimą standardowym firmowym kamperem typu sandwich z ogrzewaniem Truma. Wiem jak się kamperuje moim. Dosłownie całą zimę „w majtkach”. 🙂
Jedyny problem to była skraplająca się woda na przednich szybach, pomimo wstawianych dociętych na wymiar mat pianka + aluminium. No ale to raczej nie do przeskoczenia, gdy na zewn. było np +2C a w środku  +28C, do tego duża wilgotność, bo przy morzu. Przednie szyby nie są na logikę podwójne. Na tylnych skropliny tylko na obrzeżach, gdzie podwójna szyba przechodzi w pojedynczą. Ale i tak to było nic przy wilgoci jaka była w toskańskich domach. Aż musiałem poszukać fotki i Wam pokazać 🙂

Tego w polskich, a nawet irlandzkich domach nie spotkałem. I jak ma nie być grzybów i pleśni na ścianach włoskich domów? Nawet zamek drzwi wejściowych wygląda jakby dopiero wziął prysznic. Szyby w oknach i drzwiach oczywiście podwójne. Ale co z tego jak brakuje wentylacji…

Do zimowania na południu Europy wybieram kampera. 😀

Fotki z domu:

Zimowanie kamperem we Włoszech

Postanowiłem, że pochwalę się ile kosztuje kamperowanie zimą na dziko moim kamperem.
Na dzień dzisiejszy mam to już oszacowane i niebawem napiszę o tym więcej.

Z reguły kampery mają ogrzewanie gazowe Truma. U mnie tego nie ma. Jest za to centralne ogrzewanie wodne z piecem na diesla. Do tego dwa grzejniki  z nadmuchami plus ogrzewanie podłogowe. 🙂
W kamperach z ogrzewaniem gazowym z reguły butla 11kg, przy temperaturach 0C wystarcza jak dobrze pamiętam np. na 3-4 dni i najczęściej gaz kończy się w okolicy 3-cia nad ranem. 🙂
Z ogrzewaniem na paliwo diesel nie ma takiego problemu. Piec zasilany jest z głównego zbiornika. A ten ma jakoś z 80l.

Temperatury ostatniej zimy przez ten okres jak pisałem nocami sięgały i do -4C (ponad 2 tyg), 0C – +5C (ok. dwa miesiące), początek kwietnia różnie, dopiero po połowie kwietnia zaczęły sięgać nocami powyżej +8C. Przy takiej temperaturze już nie ma potrzeby włączania ogrzewania i temperatura w kamperze nie spada poniżej 19,5C -20C. Gotowanie, no i człowiek też oddaje ileś tam ciepła. Aha w dzień dogrzewa słoneczko itd.

porównanie przetwornic pełny sinus 1500/3000, Volt kontra chińczyk

Pomimo, że mam dwie przetwornice: 400/800 i 1500/300W czysty sinus, to pokusiło mnie żeby kupić ostatnio polecanego Volt’a 1500/3000W też czysty sinus. Lub jak kto woli pełny sinus. Volt oczywiście też chinol. Nazwałem tak dla odróżnienia. Zresztą Apple też wszystko ma „made in china”. Takie czasy.
Czemu mnie pokusiło? Mały prąd jałowy. Moja ta duża ma 1,8A, Volt ponoć poniżej 0,8A. To teoretycznie 24Ah/dobę prądu ekstra. Teoretycznie.
Teraz mam dwie dające prąd pełny sinus 230V o mocy 1500/3000W.
Czas na testy i porównanie. 

Chinol:
Ogólnie większy kloc, cięższa, ale kawał aluminium, za to płytka mniejsza, 2 ciche wentylatory. Daje radę zasilać urządzenia 2kW. Bez znaczenia silniki, farelkę itd.
Jałowego 1,7A – 1,8A, ale mam to w dupie, bo mam panele. Pod obciążeniem lodówki 60W przetwornica cicha, kolejne kilka urządzeń do ok. 400W i nadal cisza jak w grobowcu. Czyli tak jak lubię. Dopiero przy większych mocach zaczynają przyśpieszać wentylatory. Obciążenie samą lodówką kompresorową to prąd z aku 6,8A. Pomiar cęgówką. Przetwornica nawet nie stęknie.

Volt:
Mała, zgrabna, ładniejszy design, lżejsza, płyta w środku odrobinę większa od chinola, ale aluminium poskąpili okrutnie.  Jakby w chinach było w cenie złota.
Znaczy radiatory są, ale małe i każdy ma wentylatorek jak w laptopie. I każdy szumi jak mały odrzutowiec.
Prąd jałowy faktycznie 0,74A – 0,77A, więc dla tej mocy bajka. Plus dla Volta.
Pod obciążeniem tej samej lodówki 60W pobór o dziwo 7,1A i lekki szum. Tak, tak jeden z wentylatorków już szumi przy zasilaniu samej tylko lodówki. Cicho, ale mnie wku… Inni ponoć nie słyszą. Ja słyszę, bo moja nie wydawała żadnych dźwięków, a teraz coś szumi.
Włączam kolejne urządzenia jak np. lutownica itd. szumek z każdym następnym narasta. Ups.
No i wg filmu model ten nie da większej mocy, jak pamiętam, niż ~ok. 1700W, bo się wyłącza. Plus dla chinola. Dawał radę i 2100W.

Podsumowując dodam, że wewnątrz chinol ma po 4 kable od zacisków, a Volt tylko po 2. Przekrój ten sam. Chyba wolę mojego chinola,  ale nie podam modelu, bo pewnie co roku jest to inna marka.  Chyba, że ktoś chce, to podam.
Jego wada to ten wyższy jałowy, ale u mnie są panele, a i tak dużą przetwornicę urządzenia włączają sobie same, więc problem jałowego nie występuje, a do zasilania drobnicy jest drugi, mały chinol z jałowym 250-280mA. Też nigdy na jałowym nie pracuje, bo ma co zasilać. Jeszcze jedną wadą mogłaby być wielkość i waga, ale jak widać to co powiększa chińczyka, to kawał aluminiowego bloku, którego w Volcie niestety poskąpili. Czyli na plus dla chinola. Więcej aluminium to więcej ciszy.
No i Volt w takim razie na sprzedaż, albo poleży na zapas.

Fotki, bo oczywiście rozebrałem obie 

Kable przy tej mocy poniżej 25 mm2 to nieporozumienie. Volt dał w zestawie 16 mm2.
Ciekawostką jest to, że chinol obciążany dużymi urządzeniami ciągnął nawet ponad 200A. Ale w zestawie były kable 25 mm2.
A na Volt jest napis prąd max. 123A. Coś tu delikatnie nie tak.