w drodze na rajską plażę…

Jedziemy i jedziemy i końca nie widać. To tylko 30 mil, a dłuży się niesamowicie. Tak jedziemy na 3-4 biegu, bo miejscami kondycja asfaltu jest w stanie no powiedzmy księżycowym.
W pewnym momencie słyszymy syreny 🙂
Tak to Policja. Miła pani w mundurze mówi, że jedziemy tylko 29 mil na godzinę, a tu jest limit do 60. Tak. To 60 mil to ok. 100km/h. Mnie nie dziwi. Przeprosiłem, bo nie wiedziałem, że za Grześkiem jeszcze ktoś jedzie. Inaczej bym przepuścił. No i nam się nie śpieszy. Na wakacjach przecież jesteśmy, no a fotki same się też przecież nie zrobią. Po drodze mijamy kilka ślicznych miejsc. W kilku miejscach minęliśmy chrapiące już kamperki. Tak jest już dość późno, bo po 22-ej. Na szczęście mój nowiutki aparacik daje sobie radę i w takich warunkach.

Czytaj dalej w drodze na rajską plażę…

zameczki i promeczki

Dziś wyruszamy w kierunku Oban, bo stamtąd płynie prom na wyspę Mull. To jest kolejny cel, ale wcześniej jedziemy pokazać koledze jeszcze jeden zamek, który znacie z Monty Pythona, czyli zamek Stalker. Oczywiście wcześniej kupujemy bilety na prom, ja sprawdzam, gdzie można zatankować w okolicy przed promem i jedziemy.
Kupując bilety na prom, trzeba się z nimi kłócić, bo mają różne cena dla kamperów do 6 metrów i powyżej. Grzegorza kamper ma wg fabrycznych tabelek 5,99m, ale widać mierzący mają jakieś chińskie miary, bo nagle wyszło, że Fiat produkuje również modele o długości 6,10m. No chyba, że te gumki na zderzaku nie są wliczane przez Fiata do całkowitej długości, ale fizycznie są i z nimi była mierzona długość. To są takie, coś jakby odbojniki. Kto ma ten model to wie. Ja tego nie mam. Ja zapłaciłem 13£, Grzesiu niestety coś około 19£. Dodatkowo płaci się za każdą osobę 3,5£. Czy jakoś tak.

Czytaj dalej zameczki i promeczki

kolejna szkocka włóczęga, tym razem na 2 kampery

Oczywiście spotykamy się z Grzegorzem, który właśnie przyjechał z Polski i jutro ruszamy w wyprawę 3-4 tygodnie dookoła Szkocji. Kilka dni temu spotkałem się jeszcze z 3 załogami, które również przybyły z Polski, czyli z Januszem, Krzyśkiem, Elkiem i ich żonami. Wyszukałem miejscówkę z możliwością zrobienia serwisu. Oczywiście za darmo. Bo po co płacić, jeśli można za darmo 😛

Gdyby ktoś jeździł po Szkocji, to jest kilka w okolicy Edynburga, ale z wodą to na szybko z pamięci jedynie Musselburg i Falkirk. Z tym, że w Falkirk mamy tylko wodę. A na drugiej miejscówce, tej za darmo nie ma nawet wody.

Namiary GPS:
Falkirk Wheel koszt 3£ (parking z wodą):
55°59’57.8″N 3°50’25.3″W
55.999399, -3.840365
Kelpies – parking po lewej:
56°01’07.5″N 3°45’18.9″W
56.018761, -3.755264
Musselburg:
55°56’42.3″N 3°04’06.3″W
55.945082, -3.068420

Spotykamy się z Grzegorzem i testujemy wtyczkę do laptopa. Ma być zasilanie jak u mnie, przez przetwornicę DC/DC. Od ponad 2 lat działa u mnie niezawodnie z Macbookiem, to czemu ma nie działać z innym laptopem 😀

Oczywiście testujemy domowej roboty winko zrobione przez Grześka 😀

Następnego dnia jesteśmy gotowy i można wyruszać…
Piwo kupione, wino też jest, zapasy jedzenia już w lodówce i spiżarni. Grzesiu ma telefony chyba w każdej sieci, coby na bieżąco wysyłać światu informację gdzie jest i co właśnie robi.

Ja jak wiecie wolę trzymać trochę w napięciu i pisać z perspektywy czasu. Tym razem się nie da. Będziecie wiedzieli gdzie jesteśmy szybciej niż ja sam  😛
Ale jak już wspominałem postaram się choćby w jakimś stopniu pisać na bieżąco. O ile będzie dostęp do internetu 🙂

Czyli wyruszamy i jedziemy w kierunku Falkirk Wheel oraz Kelpies. Przy Kelpies zostajemy na noc. Oczywiście grillujemy. Fotki w tych miejscach robiłem chyba już w każdej okazji, czy lato czy zima, czy słońce czy deszcz, czy noc czy dzień…

Czytaj dalej kolejna szkocka włóczęga, tym razem na 2 kampery

przygotowań kilka, za chwilę kolejny wyjazd…

technicznie czyli zawieszenie

Niestety mój mechanik zachorował, a jak już był zdrowy to było jak to mówią po frytkach. Musiałem sam sobie wymienić filtry i amortyzatory. Na szczęście mam ściski do sprężyn i odpowiednie narzędzia. Przez lata tułania się po Europie i mieszkania w kilku krajach sprawiło, że nie mam stałego sprawdzonego mechanika. Najgorzej było we Włoszech, ale to jak wiadomo zawsze zależy od danego serwisu. W jednym mają wszystko w dupie, innym nie. Czasem trafi się mechanik z zamiłowania i taki mechanik to skarb.
Czyli poza wymianą oleju, bo jak tu pozbyć się starego, wymieniłem filtry, amortyzatory i łożyska na kolumnie McPerson. Jeszcze mam podejrzenia co do któregoś łożyska w kole, ale dźwięk pojawia się tylko podczas szybkiej autostradowej jazdy. Na postoju ciężko wykryć które. Czyli jeszcze trzeba pojeździć. 🙂

naprawa zawieszenia, opony i wymiany płynów nieustrojowych

Ostatnie 2 tyg były lekko zwariowane. Jeden problem to sprawa amortyzatora, który chyba miał wadę fabryczną, bo po wymianie na nowe jeden zaczął wyciekać, więc znów wymiana. Na szczęście już mam nowy dostarczony do rąk własnych przez jednego z kolegów z CT.

Druga sprawa to wymiany oleje, filtry, paski i całe to cholerstwo co trzeba co jakiś czas robić. No i najbardziej na końcu wkurzająca rzecz, jaka przytrafiła mi się, to 4ty (jak nie 5-ty) raz przebita opona w Szkocji. Niestety tym razem nie było totalnie możliwości stanąć od razu i po zredukowaniu prędkości i jeździe nawet na 2ce do najbliższego poszerzenia drogi oponę szlak trafił. Dosłownie z pół mili i taki efekt:

Rozważałem ściągać z Polski bo chciałem 4 sezonowe, a tu nie do dostania od ręki. Ha od ręki mam na myśli na za 1-2 dni. Kupiłem co mieli. Nowe to nowe. Pewnie i tak zimą nie będę jeździł. 😛 Czytaj dalej naprawa zawieszenia, opony i wymiany płynów nieustrojowych