tak wiem, czas nadrobić zaległości…

Podsumowanie ostatnich miesięcy.

W grudniu kamperek znów przeszedł kilka modyfikacji. Doszedł agregat, doszedł piekarnik, zbudowałem box dla agregatu na tylne drzwi coby ciszej pracował , aby go wyciszyć, dodatkowo poprawiłem to i owo przy bagażniku na rowery. Rowery oczywiście są. (relacje lada chwila będą)

Końcem grudnia wyjazd na północ i polowanie na zorzę. Sylwester w szkockich górkach.
A nowy rok, to nowe plany, które wreszcie trzeba było zrealizować. Czyli wyjazd na południe, do Hiszpanii i dalej Maroko. Oczywiście bez pośpiechu. Staram się nie jeździć więcej niż 100km na dobę, ale nieraz i postać kilka dni, jeśli miejsce jest sympatyczne.
Chociaż najlepsza opcja to nie jechać więcej niż 30-50km/dobę. Bo po co się śpieszyć? 🙂
Wkrótce nadrobię zaległości upychając je w miarę chronologicznie.

angielski „pubing”, białe klify i spadamy do Francji

Klimat angielskich pubów ma coś w sobie. Tego nie da się ukryć. Jako, że opuszczamy Wielką Brytanie pasuje odwiedzić jeden, a może niejeden i napić się Guinnessa lub coś innego z pianką. Najlepiej ze znajomymi, których odwiedzamy po drodze. A co!
A do piwa przekąska. Kto zgadnie co to? 🙂

Oczywiście jadąc południowym wybrzeżem Anglii wręcz trzeba zobaczyć siedem sióstr czyli białe klify na wschód od Brighton, niedaleko Friston.

My mamy po drodze do Dover, więc zahaczamy również o nie. Na szczęście Czytaj dalej angielski „pubing”, białe klify i spadamy do Francji

Cheddar Gorge jeszcze raz, Durdle Door i Isle of Portland

Jak zwykle nadrabiając zaległości w relacji, chciałbym Wam przedstawić wszystkie miejsca, które odwiedziłem i opisać je najlepiej jak mogę. Jednak z perspektywy jakiegoś tam czasu nie jest to proste. Tym bardziej będąc 2 kraje do przodu, inaczej to postrzegam. Z drugiej strony może to i dobrze. Bo opisywałbym każdy dzień, a to mogłoby stać się nudne.


Tak więc, decyzja zapadła, koniec z Anglią i pędzimy na prom, ale po drodze… no jak zawsze. Z Walii w stronę Anglii mijamy Bristol i postanawiam odwiedzić Cheddar Gorge. W okolicy produkują smaczne sery. Smaczność oczywiście zależy od upodobań. A o gustach się ponoć nie dyskutuje.

Czytaj dalej Cheddar Gorge jeszcze raz, Durdle Door i Isle of Portland

Lake District, okolice Liverpool i Walia w trzy dni

Śnieg, śnieg i śnieg. Szlag by trafił. Wczoraj przyjechaliśmy i było biało, na szczęście w nocy zaczął padać deszcz i większość śniegu stopniała. No ale wieczorem znów ma padać. Sprawdziłem pogodę i w okolicach Liverpool i Walii ma być lepsza pogoda. Robimy szybki przejazd przez serce Lake District, wpadamy do Keswick. W okolicy jest kamienny krąg, a przy okazji miejscówka, o której niewiele osób wie.

kamienny krąg przy Keswick, dziś jesteśmy sami, można medytować 🙂
54.603698, -3.098144

i zgadnijcie…

Następnie po drodze wpadamy do znajomej imbirowej piekarni Ginger Bread w Grasmere. Robią tam świetne imbirowe ciasteczka. Po prostu będąc w okolicy… sami wiecie 🙂 Trzeba odwiedzić. Czytaj dalej Lake District, okolice Liverpool i Walia w trzy dni

w stronę ciepła, czyli opuszczamy Szkocję

W stronę ciepła? Trochę to naciągane na razie będzie, ale jakby nie było, przynajmniej teoretycznie 🙂
Ponad pół roku jeżdżenia tylko po Szkocji. Wystarczy. Czas opuścić tą piękną, ale kur…wsko zimną krainę. Maroko czeka, ciepła woda czeka, słońce, kwiaty i pomarańcze w Hiszpanii, słodziutkie pomarańcze. A później daktyle. Wystarczy, trzeba odpalać silnik i gnać, gnać. Dziś postanowiliśmy dojechać do Lake District, a właściwie do jednej fajnej miejscówki wśród górek i ciszy. Ale przedtem kilka miejsc, w tym New Abbey, gdzie już byłem …kiedyś tam.
Czyli ruszamy.

Po drodze odwiedzamy znaleziony przez przypadek ekologiczny sklep i robimy małe zakupy. Gdyby ktoś był w okolicy, nie że polecam, ale…
Szerokość geograficzna: 54° 55’ 58,998” N
Długość geograficzna: 3° 49’ 10,002” W

Czytaj dalej w stronę ciepła, czyli opuszczamy Szkocję

trzynastowieczne opactwo w szkockim New Abbey

Przekraczając granicę Szkocji w zachodniej części wyspy zapewne będziemy przejeżdżali niedaleko miejscowości Dumfries. Około 10 km na południe od Dumfries ulokowana jest mała, urocza wieś New Abbey, w której znajdują się ruiny XIII wiecznego opactwa ufundowanego przez Czytaj dalej trzynastowieczne opactwo w szkockim New Abbey

ze wschodu na zachód i dalej w stronę ciepła

Postanowiliśmy odwiedzić znajomych w okolicach Lake District, kolejnych w okolicy Liverpool a następnie na południe od Bristol. A przy okazji wcześniej zahaczyć o Walię i tam wpaść pod jedną katedrę, o której zapomniałem będąc w Walii wiosną 2017. To wymusiło jakby wybór trasy zachodniej. A to z kolei znaczy, że przed nami nie ok. 800km przez UK, a niemal 1400.


No ale nie po to mam kampera, żeby wybrzydzać. Zresztą czy ktoś mnie goni?
Poza tym wschodów słońca zobaczyliśmy ostatnio wiele. Czas obejrzeć jakiś zachód. A nad morzem można to zrobić tylko na zachodniej stronie wyspy. Tak. Czyli jedziemy w stronę hrabstwa Ayr. Czytaj dalej ze wschodu na zachód i dalej w stronę ciepła

panele do kampera, elastyczne czy szklane?

Oto jest pytanie i trudne od razu odpowiedzieć na nie. O panelach i ich zaletach czy sposobie działania pisać nie będę, bo nie wniosę nic nowego. Mogę natomiast odpowiedzieć na pytanie czy warto instalować panele? Tak, warto. Czy się opłaca? Tego nie wiem. To już zależy od wielu czynników i od intensywności kamperowania. Jeśli chodzi o mnie to warto i się opłaca. Ale ja aktualnie mieszkam i podróżuję kamperem 4-ty rok bez przerwy. Poza zimami na północy Europy panele zawsze dadzą jakiś prąd. A prądu nigdy za wiele.

Jakie panele instalować? Elastyczne czy szklane? Tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo zadam pytanie na pytanie:
do czego?
Zaletami elastycznych niewątpliwie są waga i łatwość montażu. Przy dużej ilości ma to większe znaczenie.
Szklane są ciężkie, ale mają i swoje zalety, które w niektórych przypadkach przebijają elastyczne.
Ja mam jedne i drugie. Czytaj dalej panele do kampera, elastyczne czy szklane?