ABC budowy całorocznego kampera – elektryka w kamperze, cz.1


PRĄD W KAMPERZE


Mając „jakieś” tam doświadczenie z prądem, będzie ze 30 lat 🤔 i do tego  teraz, przeszło 5 lat praktycznego doświadczenia w oparciu o instalację na bazie tylko akumulatorów, paneli solarnych, przetwornic i od ponad roku z agregatem, postanowiłem zebrać i opisać wszystko w jednym miejscu. W dziale elektryka w kamperze, ABC budowy całorocznego kampera 😁
Pomijam tu zabawy z kilku watowym panelem, który kupiłem dla testów już jakoś w pierwszej połowie lat 90-tych. Fajna sprawa, ale to były czasy gdy nie było nawet telefonów komórkowych, więc można było sobie naładować akumulatorek do światełka w rowerze. Zawsze to lżej, gdy dynamo nie musiało pracować 😊
Wracając do kamperów, zacznę od opisu zmian w instalacji mojego kampera na przestrzeni ostatnich 5 lat. A później,  …ale to później.
Instalacja elektryczna w Złomku pracuje niemal nieprzerwanie od lipca 2014 roku. Jakoś wtedy uruchomiłem lodówkę na słońce. Wcześniej robiłem testy z panelami, akumulatorami, przetwornicą w domu. Była nawet sytuacja, zdaje się wiosną 2014 z awarią prądu we włoskim domu i przez 1,5 doby zasilałem cały dom z instalacji akumulatorowo – solarnej. To doświadczenie zasługuje na osobny wpis. 😉

W 2014 roku złomek posiadał takie zasoby:
– 3x 80Ah aku rozruchowe,
– Najmocniejszy alternator do tego modelu, jak pamiętam chyba 140A.
– przetwornica 1500/3000 pełny sinus, jałowy 1,8A, dla lodówki i dużych odbiorników.
– przetwornica 800/400W pełny sinus, zaleta jałowy 0,28A, więc włączona zawsze dla „drobnicy”.
– regulator Tracer 20A
– i oczywiście dwa podnoszone panele …na pół dachu.

Czy to mało czy dużo? Zależy do czego, zależy kiedy i zależy gdzie. 🤔
Odbiorniki w Z1  – wymieniam od najbardziej prądożernych w skali długoterminowej – min doba:
– laptopy 😯
– lodówka
– webasto
– reszta

Jeśli chodzi o południe Europy, to taka ilość jest już w miarę wystarczająca. No może zimą na południu mogłoby być ciut więcej paneli i Ah w akumulatorach, bo ze słońcem różnie. Co innego było, gdy już podwoiłem ilość akumulatorów na 400Ah + 600W paneli, ale dojdziemy i do tego.
Zima w UK, to masakra jeśli chodzi o ilość słońca. Może nie byłoby źle, gdyby nie laptopy i lodówka. 2 włączone laptopy, router, telefony (w tym stacjonarny), lodówka, no i krótki dzień, więc i światło bo ciemno przez 3/4 doby i niemal nie spada 6-8A z wyświetlacza. Na minus! Gdy włączy się lodówka dodatkowo ok. 7A, a i webasto też przy tej wilgoci trzeba włączać częściej, bo częściej się wietrzy. I mamy pobór ok. 20A, a to przecież nie koniec.
W wersji akumulatory na full/full, przy 240Ah dawałoby to spokój na dobę. Oczywiście akumulatory nowe. A nowe są tylko gdy je kupimy. I mówimy o zimie na północy Europy np. Szkocji. Ale kto zimuje jeszcze w Szkocji?
Ładowanie zimą na północy, gdy słońce przebiło się przez chmury: panele na płasko ok. 1,1A, podniesione do słoneczka nawet 8A. Zaleta podnoszonych, gdy pojedziecie na północ zimą. Wada, słońca na lekarstwo, więc za często i tak się ich nie używało, do tego wieje czasem tak, że strach nawet pomyśleć o podnoszeniu.
Żeby akumulatory 240h, oczywiście nierozładowane do zera, dobrze naładować, musiałem przejechać 100-200km, lub popyrkać silnikiem na postoju ze 2-3h. To oczywiście zależało jak bardzo zostały wypompowane. Elektronika zawsze odcina przy ok. 11.0V.

W listopadzie 2016 roku wymieniłem akumulatory na kolejny pakiet, ale dla większego komfortu energetycznego poszedłem w 400Ah. Tutaj więcej:
120 kg w akumulatorach do kampera, znów nowy pakiet

W 2017 doszło więcej paneli – obecnie cały dach:
dwa razy większa elektrownia do kampera

Czy to wystarcza na spokojne kamperowanie? I tak i nie. Jest bardzo ważna zasada, o której wiele osób nie chce, lub nie pamięta. Mianowicie po pierwsze bardzo ważną sprawą jest to, aby dobrać ilość akumulatorów i paneli do miejsca i czasu, gdzie planujemy sobie kamperkiem na „dziko” stać, bo akumulatory to tylko magazyn energii. One nie generują prądu! Akumulatory muszą być ładowane, a jeśli nasza elektrownia opiera się głównie na panelach, to potrzebujemy do tego odpowiedniej ilości słońca. Im mniej słońca, tym więcej paneli, lub tym bardziej na południe musimy pojechać. Zawsze mnie śmieszą rady typu „masz 100Ah to potrzebujesz 100W paneli”. I co? I koniec porady? Hahaha. Spoko. No to lepsza „na 100Ah trzeba 200W na dachu”  😀

Często ktoś mnie pyta, czy 100Ah wystarczy do zasilenia lodówki? A może 200Ah? Tak kup 200Ah, spokojnie wystarczy. Nie ważne jaki, nieważne gdzie. 😂😂😂

Przecież to zależy, jak zawsze od:
– jaka to lodówka
– czy i ile paneli jest na dachu
– jeśli są, to o jakiej porze roku i gdzie chcemy jeździć (to oznacza, że słońce da lub nie prąd, aby naładować rozładowane aku)
– jeśli nie ma, to jaki tryb podróżowania macie, bo może nie trzeba paneli, gdy codziennie się ktoś przemieszcza i podczas jazdy wszystko się naładuje.
– I na koniec jaki akumulator, bo to że na naklejce jest 100Ah, to nie znaczy, że mamy na luzie te 100Ah do użytku.

Z akumulatorami PB jest taka sprawa, że pojemność na naklejce, to najczęściej pojemność podana dla prądu C/20. Rzadziej C/10. Spotkałem się, że pojemność była podana dla C/100. To nie żart. 😯
Dodatkowo dla zdrowia samego akumulatora, jeśli jest to kwasowo – ołowiowy (rozruchowe, AGM, żelowe, tak wszystkie to kwasowo ołowiowe) nie możemy go rozładowywać cyklicznie do zera. Szlak go trafi szybciej niż myślicie. Przyjmijmy, że jeśli chcemy, aby taki akumulator pracował dłuższy czas, to lepiej nie przekraczać 50%. Czyli mamy do dyspozycji powiedzmy 50Ah dla C/20. To dla rozruchowych, dla AGM ciut lepiej, ale one mają inne wady. Np. niższy prąd rozładowania czy ładowania itd. Akumulatorów żelowych do kampera nie polecam w ogóle. Dlaczego? Zerknijcie do tabelek w jakim zakresie temperatur powinien taki żelowy pracować. Większość do +25C. A gdzie najczęściej każdy jedzie i jakie są tam temperatury? Poza wyjątkami, żelowe to nieporozumienie. AGM jeśli nasz kamper bazuje głównie na prądzie, niestety też. AGM się sprawdzają, jeśli cała instalacja w kamperze bazuje na LPG, a sam akumulator jest używany do zasilania oświetlenia, tabletów tv itp.
Najlepsze obecnie akumulatory, to akumulatory LiFePo4. Nie mylić z Li-Ion, bo to też akumulator litowy, ale jest to inny akumulator, pracujący w innym zakresie napięć. Poza tym Li-Ion nie polecam stosować z racji jego podatności na zapalenie się, gdy wystąpią niekorzystne warunki. Akumulator LiFePo4 możemy w kamperze teoretycznie używać w pełnym zakresie jego pojemności i jest bezpieczniejszy niż Li-Ion. Zakładając, że praktycznie w każdym kamperze instalacja elektryczna działa w zakresie napięć między 10,5V – 14,5V, to LiFePo4 są idealne. Ich zakres pracy to 10V – 14,6V. Gdy kupimy LiFePo4, to nic nie musimy praktycznie przerabiać w kamperze, czy ponosić dodatkowych kosztów. Po prostu wsadzamy na zasadzie Plag and Play i będą działać. Kupując np. 100Ah LiFePo4 i montując go w kamperze zamiast naszego starego akumulatora kwasowo – ołowiowego, mamy możliwość używać całe 100Ah i to przy ilości cykli idących w setki, a czasem i tysiące. Jak pamiętacie, o czym pisałem wyżej, z dowolnego kwasowo – ołowiowego możemy wyciągać ok. 50% do w teorii 80% z AGM. Niestety ilość realna cykli zamyka się często w okolicy kilkudziesięciu max. Niestety rozładowując akumulator ołowiowy pełnymi cyklami powoli ulega on destrukcji i z każdym dniem, tygodniem już nie ma tej pojemności, a po jakimś czasie najzwyczajniej wozimy ołowiowy złom.
Jeszcze wspomnę o akumulatorach Li-Ion. Te akumulatory najczęściej mają zakres pracy napięcia między ok. 12,8V – 16,8V (4 cele). Jak sami widzicie jest to inny zakres napięć od tych jakie występują w instalacji kampera. Bez dodatkowych modyfikacji i wymiany wielu urządzeń, nie możemy ryzykować w naszych kamperach, podając na odbiorniki napięcia dochodzące do 17V! Oczywiście jeśli wymienimy ładowarki, które takie akumulatory naładują do ok. 16,8V-17V. Gdybyśmy chcieli iść po kosztach i wymienić jedynie sam akumulator, czyli nie przerabiamy nic w instalacji, a większość osób zapewne tak wolałaby zrobić, nie dokupujemy specjalnych ładowarek itd., to przyjmując, że takie Li-Ion będą ładowane jedynie do 14,4V – 14,5V, to jest to poziom około 60% pojemności. Czyli dla wyjaśnienia, akumulator Li-Ion ładowany do 14,4V-14,6V będzie naładowany jedynie w ok 60%. Czyli jeśli kupujemy 100Ah, płacąc za 100Ah Li-Ion, to będziemy korzystali jedynie z ok. 60Ah pojemność. Zawsze! No chyba, że j.w. przerobimy instalację. A to są dodatkowe koszty i ryzyko, że pewnego dnia podłączając jakieś urządzenie na 12V do naszej niemal 17V instalacji coś pójdzie z dymem. Fifty-fifty. Osobiście nie polecam dla osób, które nie grzebią przy prądzie i nie będą za każdym razem miały jak weryfikować czy coś można, czy nie, podłączyć w kamperze! A przecież wydając pieniądze chodzi nam o wygodę? Czyż nie? Zresztą jaki sens jest płacić 100% a korzystać w 60%?

Czyli z powyższej listy LiFePo4 byłby to jedyny akumulator, który daje nam to co na naklejce i to co najmniej setki jak nie tysiące razy, a dodatkowym plusem jest to, że jego pojemność nie spada, gdy rozładowujemy go prądem większym, niż standardowe C/20. Jest jeszcze jedna zaleta, o której nie wspomniałem – waga. Wadą natomiast jest cena, ale w skali wielu lat może się okazać, że nie będzie to wada.

W kolejnych częściach n/t elektryki skupię się na różnicach akumulatorów pod względem technicznym, ich sprawności itd, będzie jeszcze trochę o panelach. Chociaż o nich już wiele razy pisałem. Np. tutaj:
panele do kampera, elastyczne czy szklane?
Wyjaśnię w jaki sposób zrobić bezpieczną instalację w kamperze,  a także policzymy jak dobrać pojemność akumulatorów, ilość paneli, w zależności od odbiorników, stylu podróżowania oraz pory roku.

Pytania? 😁😀

19 odpowiedzi do “ABC budowy całorocznego kampera – elektryka w kamperze, cz.1”

  1. Dla mniej wtajemniczonych warto dodać jeszcze jedną zaletę akumulatorów LiFePo4.Albo raczej wadę ołowiaków.Czyli skuteczność 🙂 .Ołowiaki czy to żelowe,AGMy czy zwykłe rozruchowe to max 60% skuteczności.Oczywiście te 60% to jak są nowe i nie oszukane.Prosta matematyka – walimy w niego przez godzinę 10A i zostaje w nim z tego tylko 6A jak mamy szczęście i jest dobra pogoda. LiFePo4 mają prawie 100% skuteczności. /co w elektrowni kamperowej opartej na panelach zaczyna działać tak jak by było tych paneli dwa razy tyle.Albo podczas doładowywania silnikiem skraca nam prawie o połowę czas pracy silnika.

    1. Zgadza się, sprawność akumulatorów kwasowo ołowiowych czyli bez znaczenia, żelowe, AGM, rozruchowe, bo wszystko to kwasowo ołowiowe, to okolice 60%. Sprawność akumulatorów litowych to ok. 90-95%. Ale o tym planowałem napisać i wyjaśnić na przykładach w kolejnych częściach. 🙂
      Wyższa sprawność to duża zaleta, bo mniej pieniędzy wydamy na paliwo żeby takie litowe naładować, czy na ilość paneli na dachu. Niestety używając akumulatory kwasowo ołowiowe dokładamy każdego dnia na ich mniejszą sprawność. Takie trochę odsetki ołowiowe 🙂

  2. Ciekawy artykuł. Jestem w trakcie wyboru instalacji solarne, co prawda do przyczepy ale chcemy być mobilni i wiem, że sprawa akumulatora nie jest prosta. Chętnie przeczytałbm coś więcej dlaczego AGM się nie nadają, a są chetnie polecane w wielu miejscach.

    1. Najczęściej polecają je sprzedawcy i ci co je kupili. Bo jak najczęściej wyglądają odpowiedzi na grupach czy forach? Kup taki, bo ja taki mam i jest ok. 😉
      A sprawa jest prosta. Do niedawna niemal każdy kamper funkcjonował w oparciu o gaz. Nawet lodówki itd. Do niedawna akumulatory służyły głównie do zasilania oświetlenia, laptopa, jakiś drobnych urządzeń. I do takiego kampera, przyczepy AGM jest idealny.
      Jednak dziś w kamperach niektórzy mają więcej urządzeń na prąd, niemal jak w domu. AGM’y mogą nie wytrzymywać dużych cyklicznych obciążeń, rzędu dziesiątków amper, czy ładowania podobnymi prądami, bo po prostu mają inną budowę. Tak jak u mnie umarły szybko. Do dużych prądów lepsze są rozruchowe. Ale te mają inne wady, jak np. bezpieczna głębokość rozładowania.
      Czyli tu nie ma tak, że AGM jest zły albo dobry. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. 😉
      Najlepszą opcją, niemal bez powyższych wad jest LiFePo4, ale ta ilość zalet ma niestety swoją cenę.

        1. Jak pisałem we wpisach, AMG’y miałem ze 2 czy 3 miesiące i zauważalnie zaczęły tracić pojemność. I to nie byle jaka pojemność, bo było zdaje się 440Ah. Zerknij w link powyżej. Wszystko opisałem. Pozbyłem się ich na gwarancji i wróciłem do rozruchowych. W Z02 400Ah też rozruchowe.
          Oczywiście zamontowałbym LiFePo4, ale podjęliśmy decyzję, że na wiosnę oba kampery wystawiam na sprzedaż, bo chcę kupić bazę 4×4. Niestety bazy 4×4 są bardzo drogie, poza tym, nie będę przecież jeździł trzema kamperami. Czyli LiFePo4, gdy przyjdą będą już czekały do kolejnego kamperka. 🙂
          No chyba, że zdążę je po testować 🙂

  3. Jest jeszcze jedna bardzo ważna zaleta LiFePo4, naładuje się on prawie 2x szybciej z alternatora niż PB.
    LiFePo4 ma bardzo płaską charakterystykę napięcia podczas ładowania/rozładowania.
    Do 85-90% pojemności trzyma napięcie w okolicach 13,4V i dzięki temu może „pochłaniać” cały prąd jaki jest w stanie dać alternator.
    Przy akumulatorze PB napięcie stosunkowo szybko rośnie przez co prąd ładowania spada a proces ładowania znacząco się wydłuża

    1. Zgadza się. Szykuję kolejne części o elektryce, w której będzie szczegółowo o akumulatorach oraz o instalacji. Ten dział jest z reguły trudniejszy dla większości, bo wiele osób nie rozumie jak działa prąd.
      Na pewno nie da się wszystkiego i tak opisać w kilku wpisach dlatego dzięki za wszelkie uwagi. Czasem dla mnie niektóre rzeczy są tak oczywiste, że wręcz zapominam o nich napisać 😁

  4. A co byś jeszcze mógł napisać o akumulatorach żelowych, po za tym, że trzeba dbać o temperaturę pracy i przechowywania tego akumulatora?
    Jeżeli zapewnić mu stałą temperaturę 20 stopni, chłodzenie z czujnikiem temperatury itp. to nie ma dla niego konkurencji.

    1. Oczywiście że jest. Lifepo4. A jeśli chodzi o żelowy? Poczytaj czy zdrowo jest go ładować do 14,4-14,6V prądem rzędu kilkudziesięciu Amper? Tyle daje alternator, a praktycznie wszystkie kampery ładują podczas jazdy aku zabudowy. Ktoś powie „mam separator”. Ok, otwórz pudełko i zobacz co tam w nim separuje. W 99,9% będzie to przekaźnik na np. 40A czy np. 100A zwierający ten aku żelowy bezpośrednio do alternatora. 🤔
      Jest to kolejne nieporozumienie ale firmy mają to w dupie, bo to klient płaci jak mu żelek spuchnie. Do tego wiele osób nie ma nawet pojęcia że wozi spuchnięty żelowy. 🙄

  5. Cześć, dzięki za wszystkie rady! super że się dzielisz swoją wiedzą. Mam dwa pytania odnośnie LIfepo4 – Czytając specyfikację lifepo4 często można natknąć się na info odnośnie temp. ładowania które wynoszą 0 ~ 45 ℃ – jakie jest Twoje zdanie w tym temacie przy całorocznym kamperowaniu? Drugie pytanie mam ładowarkę Cbe cb-516 i ona ma dwa tryby (Pb-Gel i Pb-Acid) (przełącznik) i pytanko pod taki lIfepo4 lepsze są ustawienia ładowarki/energobloku pod gel czy kwasiak? W instrukcji ładowarki mam podane: Maksymalny voltarz 14,2V(Pb-Gel), 14,1(Pb-Acid), voltarz konserwacyjny/podtrzymujący 13,8V(Pb-Gel), 13,5V(Pb-Acid). Wydaje się na logikę że ustawienia pod „Gel” są bardziej pod Lifepo4? Możesz potwierdzić?

    1. Zakres 0-45C jest ok. W kamperze przez ostatnie 5 lat nigdy nie miałem mniej niż +11C, a max +37C.
      Jeśli chodzi o ustawienia ładowarki to znaczenie ma to czy lifepo4 mają własną elektronikę czy nie.

      1. Chodzi o akumulator z BMS – doczytałem że dedykowane ładowarki mają 14,6V, czyli to co siedzi w kamperze standardowo do ładowania kwasiaków nie do końca się chyba nada? Wydaje się że nie zaszkodzi ale też nie będzie w pełni aku doładowane. Przykładowo mam w kamperze 300W na dachu do tego zwykły regulator bez wyboru napięcia ładowania. I Elektroblok też z alternatora i słupka więcej nie da. Trza by dokupić przetwornicę, ładowarkę do ładowania ze słupka, i jakiś regulator z opcją obsługi Lifepo4 + coś z prądem z alternatora też zrobić. Czyli chyba to nie jest tak jak niektórzy piszą na forach iż wystarczy wyciągnąć kwasiaka wstawić lifepo4 i będzie wsio gitara . Opisz proszę jak to jest gdyż info z for są czasami bardzo sprzeczne. Z góry dziękuję.

        1. Jeśli akumulator lifepo4 ma wbudowany BMS, to można go ładować dosłownie jak kwasiaka. Nawet z alternatora. Wiele osób tak używa lifepo4. Elektronika pilnuje wtedy ładowania. Bez BMS niestety trzeba dedykowane.

          1. No niestety nie do końca. Trzeba trzymać się charakterystyk, które pokazują jak wyglądają krzywe ładowania i rozładowania. Jeśli 14,6 to 100% to może być, że np 14,1 to będzie np 80% czy 85%. Nie mam pod ręką tabelek więc nie napiszę ile dokładnie 🤔

          2. Ano właśnie 😉 tam z tego co pamiętam tymi prądami ze standardowego prądu kamperka więcej jak 80% nie naładujemy. Czyli przynajmniej żeby było sensownie jak ktoś ma w miarę mocną elektrownię na dachu to zmiana regulatora na taki co obsłuży lifepo4 wchodzi w grę. Dzięki pozdr.

          3. Mój regulator ładuje do 14,6V. Ładowarka max do 14,7V a alternator daje 14,5V. Czyli optymalnie. Wszystko to kwestia urządzeń, kabli, połączeń. Ale masz rację w przeciętnym kamperze może być różnie. Tego nie wiem. U paru znajomych np alternator ładuje max do np. 13,7V i lipa. Ja mojego kampera sam zbudowałem, więc i elektrykę sam projektowałem, więc ładowanie działa tak jak planowałem 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.