awaria ogrzewania

Kolejną awarią, która zdarzyła się chyba w lutym, a obiecałem w końcu opisać i chyba poważniejszą były przecieki w układzie ogrzewania.
To całe moje długo projektowane ogrzewanie, układ bolera, podłoga itd. okazało się, że ma jedno słabe ogniwo. A raczej 8 czy 10 takich ogniw jak pamiętam. Nie chce mi się szafki otwierać teraz.
Ogniwem tym były króćce, zgadnijcie… włoskie króćce półcalowe, plastikowe (miały wytrzymywać gorącą wodę).
Pewnego dnia, w rozdzielni CO, koło zaworu bojlera zauważyłem wilgoć na alufoxie. Ki cholera myślę. Przetarłem papierowym ręcznikiem. Zielony.  Takiego koloru płyn zastosowałem. No i trybiki zaczęły pracować. Nie mogłem zlokalizować usterki, skąd, bo to nie lało, tylko puszczało delikatnie. Jedyne co mogłem zastosować na szybko, to pod każde łączenie podłożyć ręczniki papierowe i odpalić pies webasto. Okazało się, że plastikowe króćce nie wytrzymywały temperatury i rozszczelniły się. Dokręciłem wszystkie od razu, ale pierwsze co, to objazdówka po sklepach i znalazłem coś co nadało się na króćce. Jest ich trochę ale postanowiłem wszystkie wymienić. Zgadnijcie gdzie naprawiałem awarię? Na jednym parkingu. W górach. A co.
Muszę dodawać, że było zimno? Cholernie zimno. Robiłem to w lutym, gdy temp. na zewnątrz była w okolicy zera.

Poradziłem sobie i wszystko szczelne do dziś.
O awarii związanej z alternatorem nie będę dziś już zanudzał. Wrócę do tego innym razem. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.