całoroczne kampery – czy budować na zlecenie?

Niedawno rozmyślałem nad tematem budowy całorocznych kamperów:
A gdyby tak… zacząć budować całoroczne kampery do podróżowania na pełny etat?


Kamperów, które nie tylko nadawały by się do całorocznego mieszkania, ale przy tym byłyby bardzo ekonomiczne. Jeśli chodzi o temat całorocznego mieszkania, a nie tylko wakacyjnego, to zapewne wiele osób nie do końca rozumie, jaka jest różnica. Bo przecież kamper to dom, więc jak to nie da się mieszkać zimą? Przecież ściany mają 25mm izolacji, jest piec? Ano teoretycznie się da w każdym, ale warunki, które się pojawiają, gdy temperatura spada, stają się czasem na tyle niekorzystne, że mieszkanie staje się problemem, a komfort życia zamienia się w wegetację.
Jako praktyk w tym temacie – 5 lat mieszkania non stop w kamperze, w tym 5 zim, coś o tym wiem.
Nie będę tym razem rozpisywał się o tym czego brakuje w zwykłym letnim – wakacyjnym kamperze, bo nie o tym dziś wpis.

Dziś postanowiłem trochę rozwinąć temat współpracy, o której wspomniałem ostatnim razem.
Otóż w lipcu tego roku, czyli w sumie sporo ponad miesiąc przed wspomnianym wpisem miałem okazję prowadzić rozmowy z firmą, która zajmuje się sprzedażą kamperów na rynek UK. Właśnie te „negocjacje” trochę mnie zmotywowały do napisania poprzedniego artykułu. Link powyżej.
Dziś wyjaśnię nieco więcej na temat szczegółów wspomnianych negocjacji.

Gdy dałem ogłoszenie o sprzedaży kampera Z01 w brytyjskich serwisach, odezwało się do mnie kilka osób. Jeśli chodzi o UK, to gdy się ogłaszamy, to nieraz się zdarza,  że pierwszymi, którzy do nas dzwonią, nie są klienci, a prędzej osoby z przeróżnej maści firm. Pomijam oferty zakupu jakiegoś gówna, czy pomocy w odzyskaniu kasy z ubezpieczenia po wypadku i inne bzdury, przez jakieś szemrane pakistańsko – indyjskie firmy. Odezwali się również i ludzie z „branży”. Czyli dosłownie ktoś, kto sprzedaje kampery. WOW. Toż przecież ostatnio o tym pisałem, że szukam takiej firmy, lub osób. No w samo sedno.
Jako, że kampery mam dwa, postanowiłem wybadać temat. Na początku telefonicznie i mailowo, wypytując o wszelkie szczegóły. W sumie osoba kontaktująca się ze mną chciała jeszcze tego samego dnia przyjechać i fotografować mojego kampera, ale dałem jej na wstrzymanie, aż ustalimy wszystko do końca. Pomijam odległość – ponad 200km. Dziwne jak na UK.
No ale wracam do szczegółów…
Czym mnie przekonywano?
Firma zajmuje się sprzedażą kamperów online. Posiadają konta na kilkunastu serwisach, również płatnych, chociaż brak w największym w UK – Autotrader. No ok. Ale kilkanaście jest. Do tego jako członkowie jakiś płatnych klubów kamperowych mogą również wstawiać ogłoszenia na różnych portalach, gdzie ja nie mam dostępu, no chyba, że zapłacę za każdy osobno. No na razie mi się podoba. Kolejnym atutem jest to, że to oni przyjeżdżają, fotografują wszystko co im pasuje, robią opis na podstawie mojego. Dodatkowo wystawiając mojego kampera podają kontakt do siebie, więc mam spokój i mogę siedzieć na zadupiach bez zasięgu. No bajer. Aha nie wspomniałem jeszcze o kosztach? No koszty – zero. Znaczy, do tej pory zero. Oni wystawiają wszędzie gdzie tam sobie chcą, bo już mają konta, lub własne strony, kontakt do nich, fotki ich, na oczy widzieli, pomacali, więc wiedzą jak reklamować do potencjalnego klienta. Ah, no i oczywiście kamper pozostaje w moich rękach, aż do momentu, gdy pojawi się kupiec. Aha i jeszcze jedno „ACH”, bo mają opcję kredytowania. No to już, że tak powiem skradli moje serce, nie każdy może wyskoczyć z takiej kwoty od razu. Zwłaszcza w kraju, w którym przewala się całą wypłatę co piątek, a w poniedziałek pożycza na kawę. Ale ostrożnie zapytałem na czym oni zarabiają. Otóż gdy kamper się sprzeda przez nich, to biorą 5% wystawionej kwoty. Ba nawet lepiej. Nie muszę na tym nic tracić, po prostu na pytanie o minimalną kwotę za jaką mogę sprzedać, po prostu dodają swoją, aby zarobić „swoje” Wychodzi jakoś 5%. No ja wchodzę w to. Poprosiłem więc o listę portali, gdzie się reklamują, wystawiają , czy tam stron i regulamin czy co tam mają.
No i zaczyna się. Czytam. Gdy nie oni sprzedadzą, tylko ja, płacę im również. Nie tak dużo, ale ok. Gdy zerwę umowę, bo np. się rozmyślę, znów płacę. Tak czytam i czytam aż doszedłem do kosztów w okolicy pary tysięcy funtów, zwłaszcza gdy nie sprzedadzą. I wiecie co? Czar prysł.
Ja rozumiem, że firmy się chcą zabezpieczyć, ale w tym wypadku to bardziej wygląda na to, żeby wydoić „sprzedającego” bardziej jeśli oni nie sprzedadzą niż gdy sprzedadzą, sprytnymi umowami. No ale nie ze mną te numery.
Jednak powstał w głowie pomysł, na to, aby podrzucić ten pomysł dalej w świat. Czyli wśród rodaków.
Tak więc teraz już wiecie, skąd pomysł na współpracę w poprzednim artykule.

Podsumowując, uznałem, że wśród tysięcy Polaków czytających mojego bloga i dziesiątek tysięcy na grupach, jest wielu, którzy mieszkają w różnych zakątkach Europy, a także wielu, którzy siedzą w temacie kamperów, albo sprzedaży online. Albo sprzedają, kupują, czy to kampery, albo przyczepy, lub części do nich.
Po prostu zobaczyłem oczami wyobraźni, to co obiecywała mi brytyjska firma, ale we współpracy z rodakami. Wszystko jest tak samo, czyli kamper zostaje u mnie, więc dalej sobie nim jeździmy, ale jest gotowy do sprzedaży na jutro. Do tego taka współpracująca na podobnych zasadach firma, zajmuje się właśnie tym, czym ja nie lubię, czyli rozmowami z potencjalnymi klientami, a możliwe, że na dokładkę ma ofertę kredytowania, czy lizingowania pojazdów. Dokładnie jak ta brytyjska.
Czy 5% od wartości to dużo czy mało? Brytyjskiej firmie wystarcza, nawet żeby wystawić fakturę za usługę. A może to nie było 5%, tylko zbieg okoliczności i zarabiają na każdym 1000£, bo Z01 był wystawiony za 19,999£, i na szybko obliczona prowizja wynosiła 1000£. Bez znaczenia.

Aha na koniec, co jeszcze mi się średnio podobało, poza opcją, że gdy ja rezygnuję to płacę kary? To że z tych kilkunastu portali, na których reklamują kampery, kilka z nich to były strony, których google niemal nie znajdywało, a raczej trzeba było wpisać adres. Wg mnie ich strony, które poza wspomnianymi wcześniej dorzucili do pakietu, aby było więcej i lepiej wyglądało, że jest kilkanaście.
Myślę, że wśród nas, rodaków są ludzie, którzy mogliby się zając sprzedażą na podobnej zasadzie. Kraj docelowy mnie nie interesuje, bo kampera mogę osobiście dowieźć do każdego zakątka Europy i nie tylko Europy. Kwestia tylko zająć się sprzedażą na podobnej zasadzie i gdy się to uda, zabrać swoją prowizję.

Budowanie na zlecenie wg indywidualnych potrzeb i preferencji.

Po ostatnim wpisie odezwało się do mnie mnóstwo osób, ale sporo z Was pytało o budowanie na zlecenie. Poprzednio byłem do tego nastawiany trochę sceptycznie, bo przecież jest sporo firm na rynku polskim, niemal pod Waszym nosem. Jednak zbudowanie szafek w kamperze i wrzucenie ładnych narożników okazuje się nie być wszystkim jeśli chodzi o całorocznego kampera. Tu potrzeba trochę doświadczenia i umiejętności obliczenia zasobów do warunków przez cały rok. Niestety kamper całoroczny, to nie tylko dodatkowo zaizolowany zbiornik szarej i kilka nadmuchów ciepłego powietrza więcej niż w wersji letniej. To wiele innych zmiennych, które trzeba wziąć pod uwagę, a żeby zrobić to właściwie, trzeba zrobić trochę długoterminowych eksperymentów i pomiarów. To jest nawet ważniejsze niż równo ucięta sklejka w szafce. Gdy przychodzi zima, to zaczynają pojawiać się problemy, których wiele, wiele osób nie przewidziało, bo poza wyjątkami, po prostu nie jeżdżą zimą, a nawet jeśli, to w kamperze jest często woda spuszczona, a pod stokiem podłączają kampera do 230V. Pisząc całoroczny, mam na myśli samowystarczalny pod każdym względem i przez cały rok mieszkamy jak w domu i wszystko działa jak w domu.

Tak więc po przemyśleniu, zmieniłem lekko zdanie (tylko krowa nie zmienia) i nastawiam się również na budowy na zlecenie. Aż sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie. 🙂

Nie planuję budować kamperów na szybko, czy bez łazienki lub coś a’la bieda, albo w wersji, które wg mnie nie nadają się do kamperowania. No chyba, że ktoś ma inną wizję, bo np. woli kominek i spać w hamaku. Przedyskutujemy.
A materiały i wykończenie? To już wedle klienta i tego ile planuje wydać.

Jak widzę taką współpracę? Na pewno na początku muszę przeprowadzić z Tobą wywiad. Poznać wszystkie preferencje, bo tylko wtedy będę w stanie zaprojektować kampera idealnie uszytego dla Ciebie, czy dla Was. I tylko wtedy będzie to kamper na lata. A w tym wypadku układ szafek to nie wszystko.

No więc wszyscy chętni, zapraszam do kontaktu. 🙂

Jedna odpowiedź do “całoroczne kampery – czy budować na zlecenie?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.