shoarma kamperowa

Ostatnio miałem ochotę zjeść coś bardziej pikantnego i padło na shoarmę.
Shoarma to potrawa pochodząca z krajów arabskich i oryginalnie jest robiona z baraniny, jednak w kamperze można wykonać dość niezłą wersję i to dość łatwo i szybko. Oczywiście mi nie chciało się robić frytek, więc jeden palnik wystarczył. Dobrze przygotować shoarmę dzień wcześniej, ale jak ktoś nie chce czekać, to też da się zrobić od razu.

tu wersja z chipsami, czyli pokrojonymi w cieniutkie plasterki smażonymi ziemniakami na głębokim oleju

Co potrzebujemy?
– wino, przydaje się, bo można się napić przygotowując potrawę 🙂
mięso:  Czytaj dalej shoarma kamperowa

zdrowa wersja cheeseburgera a’la wieśmac

O fast foodach pisał nie będę, bo większość z Was ma o nich i serwowanym tam jedzeniu jakieś pojęcie.
Nie jestem fanem tych knajp, ale to nie znaczy, że nie można już jeść dań, które są tam serwowane, ale wykonanych domowym, zdrowszym sposobem. Oczywiście bez tej całej chemii, która trzyma to w kupie i nadaję jakiś tam smak.

Postanowiłem podzielić się z Wami moim przepisem na zdrowego cheesburgera a’la Wieśmac. Dlaczego akurat tego? Burger ten w wersji mac’owej ma  w składzie sos chrzanowy. I to chyba jedyna wspólna cecha z moją wersją w wykonaniu kamperowo – domowym.
Nie jestem pewien co do mięsa w ich wydaniu. Warzywa pomijam, bo podobno myją w ACE. Bleee.

Co potrzeba do wykonania zdrowego hamburgera?  Czytaj dalej zdrowa wersja cheeseburgera a’la wieśmac

risotto ze szparagami i białą kiełbasą

Kolejna jednopalnikowa potrawa, którą można szybko wykonać w kamperze lub pikniku. Risotto ze szparagami.

Oczywiście ryż trzeba ugotować osobno. Można wcześniej lub później, lub użyć gotowca. Ja czasem używam te gotowe, które kupuję w Aldi, lub innych sklepach. Wszystko zależy od tego jak bardzo głodny jestem, gdy wymyślę, że chcę zjeść coś z ryżem.

Co potrzebujemy?

Do wykonania przepisu potrzebne nam będą:  Czytaj dalej risotto ze szparagami i białą kiełbasą

międzynarodowa „serowo-salamiowa” portawka toscanera

W weekend naszło mnie na kulinarne eksperymenty. Miał być sos pieczarkowo jakiś tam, pewnie serowy z resztką wołowiny mielonej, a finalnie postanowiłem zrobić eksperyment. Niechcący wyszło tak, że palce lizać.

Jak i co? Otóż warzywa z reguły wolę gotowane na parze i z całej potrawy nie pasowała tylko marchewka, ale miałem taką ochotę na marchewkę, że nie było przebacz. Chwilowa zachcianka, więc ją wywalcie z przepisu.

Czyli warzywa na parze, ziemniaczki oczywiście młode albo odmiana baby, brokuł, można coś jeszcze dorzucić oczywiście.
Ogólnie prościzna, więc co będę się rozpisywał

Sos:
mała lub średnia cebulka w kostkę, podsmażamy na oliwie z oliwek + masło, dorzucamy ok 100-150 gram mielonej wołowiny 5%-10% tłuszczu. Taką z reguły kupuję. Smażymy, ja dodaję do mięsa zawsze cząber i trochę pieprzu. Smażymy, gdy podsmażone dorzuciłem ok. 50-70 gram pokrojonego w kawałeczki francuskiego salami (francuski tydzień w lidl), następnie śmietankę single czyli to będzie coś około 30% słodka i sobie to wszystko pyrka na Czytaj dalej międzynarodowa „serowo-salamiowa” portawka toscanera

od Poitiers po Cholet i Bourgneuf-En-Retz

Poitiers, tak to była ta miejscowość, na której przerwałem opowieść, jakby się film urwał. Opowieść, która nigdy miała nie powstać i która może nigdy się nie zakończy.

Z Poitiers jedziemy do zamku w Dissay, później coś nam odbiło i jeszcze postanowiliśmy zobaczyć zameczek w La Ribaliere (jakoś tak)
A tak mi się przypomniało, czy pisałem o zamku z którego zajumaliśmy rozmaryn? Tam nie tylko rozmaryn, były jeszcze zamkowe jabłka i orzechy laskowe. Gdyby nie zdjęcia to nawet bym nie pamiętał. Z jabłek to chyba był nawet niezły kompot. W każdym razie zostały skonsumowane w całości.
Z rozmarynu z tego zamku do dzisiaj ostała się jeszcze buteleczka z oliwą. Taki przepis na smaczną oliwę. Bierzemy oliwę, butelkę albo słoik i wrzucamy co chcemy, np. rozmaryn, czosnek (oczywiście w łupkach), można dorzucić ostre papryczki chili czy np. pieprz w ziarenkach. No dosłownie co tam chcemy i jakie smaki lubimy. Po min 2-4 tygodniach mamy smaczną oliwę. Ona chyba nigdy się nie psuje i nie traci aromatu. Ja po roku dodawania jej do potraw (mam kilka różnych smaków) i uzupełnianiu świeżą mam cały czas oliwy smakowe. Taką oliwą można też pokropić pyszny chlebek i posypać odrobinę parmezanem i wcinać przepijając czerwonym winkiem. Czytaj dalej od Poitiers po Cholet i Bourgneuf-En-Retz

sezon kamperowy w szkocji i grillowanie

Sezon kamperowy u nas rozpoczął się powiedzmy z miesiąc temu o ile można w ogóle powiedzieć, że na zimę się zakończył, ale zapomniałem rozpocząć sezon grillowy. Tak więc dziś naprawiliśmy ten błąd. Znajomi wpadli na moją nadmorską miejscówkę na dziko i uprawialiśmy grillowanie przy samym morzu. Pieseł też dostał smakołyków, które zostały po grillowaniu.

Świąteczne grillowanie nad morzem północnym:

od Prowansji po Bretanię…

Do Francji jak pisałem wjechaliśmy od strony Oulx i Claviere. Pierwotnie planowaliśmy pojechać południową stroną czyli Monaco, Nicea, Marsylia i południem do Hiszpanii i Portugalii. Po kilka miesięcy na każdy kraj, hmmm, do Szkocji dojechalibyśmy w zimie. W zimie lepiej być w Hiszpanii. Czyli zrobimy tak: teraz szybkie tour de camper (czy jakoś tak) po Francji. W naszym wykonaniu szybkie to ok. 1,5 miesiąca i do Francji jeszcze przecież wrócimy, przynajmniej ja, jadąc w zimie do Hiszpanii, później jeszcze raz jadąc na lato do Skandynawii. No taki zarys planu, więc „pociachaliśmy” Francję na szachownicę. Najpierw Prowansja i powoli w kierunku oceanu, później Bretania, Carnac itd. Wszędzie już byłem, ale nie kamperem.  Bardzo lubię Bretanię i Normandię. Może nie tak bardzo jak Prowansję, ale…
Dodatkowa radość z oszczędzonych pieniędzy na tunelu, które starczą na niemal pół tysiąca kilometrów ekstra. Żyć pier..ić nie żałować.

Do Francji oczywiście wjeżdżamy niemal na oparach. Znaczy w górach zapaliła się rezerwa. Coś, do czego nie dopuszczam podczas moich wojaży. Bak musi być pełen, a pół to już znak, że powoli trzeba szukać stacji, ćwiartka to dla mnie rezerwa. Z wiadomych przyczyn nie tankowałem na full w IT. 1,40 euro za litrę, a we Francji 1,10euro. No ale nie tym razem. Pierwsza stacja w Briancon i cena prawie jak w IT. No ale tankujemy. Coś trzeba. Spotykamy też Polaków na motorach wracających z Hiszpanii. Faajnie. Wiatr we włosach. A nie, teraz trzeba w kaskach jeździć. 😛 Czytaj dalej od Prowansji po Bretanię…

święta, święta i po świętach

Święta, święta i po świętach. Przynajmniej u nas. Ze śniegiem też się udało, bo spadł w wigilię i poleżał do rana. Fotki oczywiście zrobiłem. Następnego dnia zostało go niewiele, ale pobliski szczyt nadal ośnieżony. Opuszczamy górki i jedziemy na szaleństwo zakupowe. Kto nie wie, to w UK dziś jest „boxing day”, czyli wyprzedaże. A to oznacza raj dla wszystkich, którzy lubią tanio kupować.
Ja nie lubię łazić po zakupach, ale może się skuszę na coś w promocji.

M. sobie lata po sklepach, a ja właśnie przygotowuję ciąg dalszy relacji z Francji. Ale najpierw…

…w wigilię za oknem kamperka:

 

Czytaj dalej święta, święta i po świętach