postanowienia noworoczne są do bani

Rok się kończy, więc dobrze zrobić postanowienia noworoczne na kolejny. Nowy rok, nowe możliwości, nowy ja, bla bla bla. Czyli od stycznia zacznę oszczędzać, dbać o zdrowie, ćwiczyć, więcej podróżować 😀

Wiele osób robi listę rzeczy, których do tej pory nie zrobiło, łudząc, się, że gdy przeskoczy cyfra w kalendarzu, to zaczną je robić. Nic bardziej mylnego i zabawnego. No dobra. Może niektórzy mają tak silną wolę i coś z tego wychodzi, ale rzeczywistość jest z reguły taka, że wszelkie plany kończą się w pierwszych dniach, no w porywach tygodniach stycznia. Później, gdy szczęśliwie odnajdą takie zapiski w końcem kolejnego roku, to Czytaj dalej postanowienia noworoczne są do bani

houseless not homeless – kamper drugi dom, a może pierwszy

Gdy zaczynałem przygodę z karawaningiem, spotykałem się z określeniem, że kamper czy przyczepka kempingowa to drugi dom. Oczywiście jest to logiczne, że ludzie tak nazywają swoje domki. Taki prawdziwy kamper ma praktycznie wszystko z wymaganego minimum, co mamy w domu. Nie będę wyliczał wszystkiego oczywiście, ale wiadomo, że chodzi o łazienkę, prysznic, kuchnię, łózko, jadalnię, ogrzewanie itd.

Różnica jest tylko w metrażu. Chociaż gdyby teoretycznie ktoś miał kawalerkę włoskiej wielkości czyli tzw. monolocale, które potrafią mieć np. 15 m2 i przez przypadek przyczepę kempingową z UK, które to potrafią mieć np. 16 m2, to co jest dla niego pierwszym, a co drugim domem? Czy Czytaj dalej houseless not homeless – kamper drugi dom, a może pierwszy

street art in Edinburgh – festiwal graffiti w Edynburgu

Niedawno mieliśmy okazję załapać się na małą imprezę, w której uliczni artyści tworzyli dzieła przy pomocy farb w spray’u, czyli tzw. graffiti. W Edynburgu są 3 takie miejsca, gdzie miasto zezwala na legalne malowanie ścian. Jedno z nich znajduje się w dzielnicy Leith, niedaleko supermarketu Asda.


Na początku myślałem, że cała impreza to będzie kilka czy tam kilkanaście osób, które będą robiły jakieś swoje bohomazy przy pomocy sprejów. Jednak na miejscu okazało się, że była to całkiem spora impreza. Agregat zasilał nagłośnienie, ludzie rozpalali grille, a sami twórcy malowanych dzieł również przygotowali się dość dobrze. Nie tylko Czytaj dalej street art in Edinburgh – festiwal graffiti w Edynburgu

you can’t buy time – nie możesz kupić czasu

Można kupić niemal wszystko, jeśli tylko mamy wystarczają ilość pieniędzy, ale niektórych rzeczy nie. Nie można kupić czasu.

No jeszcze w pewnym sensie zdrowia, ale można o mnie dbać kupując zdrowe produkty itp, więc dziś tylko popiszę o czasie. Czasu nie możemy kupić. Ostatnio wywiązała się taka rozmowa z moimi szkockimi znajomymi Czytaj dalej you can’t buy time – nie możesz kupić czasu

80 inspirujących ekip podróżników na pełny etat

Niedawno dostałem link do ciekawej stronki z listą podróżników na pełny etat, ale nie znalazłem Polaków. A przecież jest wielu Polaków, którzy podróżują swoimi domkami po świecie. Mam na myśli takich ludzi, którzy przesiedli się do swoich domków na kółkach, żyją w nich i nimi podróżują. Takie życie vanlife. Postanowiłem zrobić małą poprawkę i tak oto zamiast 79 jest 80 ekip na poniższej fotce 🙂
Okazało się, że jednak jest jedna ekipa, a teraz to w sumie już dwie.
Jak Wam się podoba moja szybka aktualizacja poniższej listy? 🙂 Czytaj dalej 80 inspirujących ekip podróżników na pełny etat

niektórzy mają plan na życie

To chyba jednak nie jest na wesoło 😀

chyba dobry sposób na internety w Szkocji

Że ja na to nie wpadłem, gdy byłem na północy Szkocji i czasem tygodniami nie miałem dostępu do internetu. A mogłem zdjęcia na bloga wysyłać w podobny sposób. 😀

u nas nie ma terrorystów

W barze siedzi czterech policjantów: Niemiec, Francuz, Anglik i Polak. Pierwszy przechwałki zaczyna Anglik:
– My w Królestwie po ostatnich zamachach usprawniliśmy system monitoringu. Teraz mamy kamery na każdym budynku, na każdym rogu. Jak terrorysta zacznie strzelać – policja natychmiast zareaguje. Natychmiast!
Na to Francuz:
– My powołujemy już pod broń dodatkowe 50 tysięcy żołnierzy i policjantów i postawimy ich na każdym rogu w pobliżu wolnych miejsc. Nie będą musieli dojeżdżać, będą na miejscu i od razu ich zastrzelą!
Na to Niemiec:
– Ech, biedaki… Nas stać na to, żeby kupić całą armię dronów z kamerami monitoringu i jeszcze powołać 100 tysięcy mundurowych.
Po chwili ciszy wszyscy patrzą z wyczekiwaniem na Polaka. Ten dopił piwo, otarł wąsy i ze spokojem mówi:
– A my nie mamy terrorystów.