kamper a ochrona środowiska, czyli ekologiczne kamperowanie


Spotykam się czasem z kontrowersyjnymi opiniami n/t kamperowców, że to brudasy, że zanieczyszczają środowisko, wylewają nieczystości, że zostawiają po sobie góry śmieci. Czy tak jest na prawdę?
Możliwe, bo są takie osobniki i sam się spotkałem z tym, że ktoś wylewa szarą wodę na asfalt, albo o zgrozo, w Szkocji to ze 2x, gdy wylewał kasetę z toalety na plaży. Czy właśnie zostawiają po sobie jakieś śmieci. Ale czy więcej niż przeciętny „śmieciarz”? Wg mnie nie, ale i z tego co zauważyłem, to nie są to powiedzmy prawdziwi kamperowcy.
Tu zaraz ktoś powie, że ich bronię, albo padnie pytanie: „A kto to jest prawdziwy kamperowiec? Kto to w ogóle jest kamperowiec? Czytaj dalej kamper a ochrona środowiska, czyli ekologiczne kamperowanie

prąd z lampy i ładowanie akumulatorów z paneli w nocy

Późno trochę, zerkam na ekran regulatora robiąc jakąś kolację i zaskoczyło mnie migające coś. To coś, to strzałki pokazujące ładowanie. Ładowanie? Jak? Przecież jest ciemno jak w dupie i to od kilku godzin. Ale po chwili już wszystko było jasne. Jasne jak lampa, pod którą stałem…  😀

Prąd sobie skacze od 0,0A do najczęściej 0,1A-0,3A, ale czasami mignie i ponad 1A, co udało mi się złapać na fotce.
Mam jeszcze filmek, ale muszę go najpierw wrzucić na YT i dopiero tutaj. Czyli niebawem 🙂

oczywiście tutaj godzina, 22:30

napięcie na panelach

i prąd, który skacze od 0,0A do…

Czytaj dalej prąd z lampy i ładowanie akumulatorów z paneli w nocy

kamperem ku wolności, czyli podróżowanie na pełny etat

Kamper – mini dom na kółkach, który możemy zabrać ze sobą w dowolne miejsce na świecie i cieszyć się wolnością. Wolnością, ponieważ nie musimy niczego planować. Nie trzeba rezerwować hoteli, nie trzeba trzymać się ściśle określonego planu. Podróżowanie kamperem to czysty spontan. Wolność. Wolność, o której wiele osób marzy i na marzeniach się kończy. Wolność, która pozwala jechać gdzie chcemy. Planowaliśmy wyjazd do Włoch, ale po drodze jednak padł pomysł, że może Hiszpania jest ciekawsza? Albo teraz jest tam lepsza pogoda? Jedyne co trzeba zrobić, to przestawić cel w nawigacji, ale w sumie nawet tego nie trzeba robić. Bez GPS też gdzieś zajedziemy.  🙂

Pomysł na podróżowanie kamperem powstał u mnie w 2012 roku, choć byłem wielokrotnie namawiany przez znajomych już od 2000 roku. Znajomy miał wtedy amerykańskiego RV, ale nijak to do mnie wtedy nie przemawiało. Cóż widać musiałem do kampera dojrzeć. 🙂
A w 2012 jeździłem między innymi Alhambrą bez foteli z tyłu i mini adaptacją do podróżowania, ale to jeszcze nie był kamper. Już wcześniej zaczęły mnie wkurzać problemy z szukaniem hoteli, rezerwacjami, traceniem na to czasu i tego typu sprawy.
Pomysł na bloga powstał rok później, czyli w 2013 roku, gdy postanowiłem, że kampera zbuduję sam. Czemu sam? Na początku szukałem gotowego, ale z braku finansów na nowego nie bardzo mnie było stać. Nowy to min. 300 tys. zł. Używane to loteria. Najczęstszy i na nieszczęście niewidoczny problem to wilgoć. Aby mieć pewność postanowiłem, że sam zbuduję. Będzie też nowy, ale przy wkładzie mojej pracy sporo tańszy. Na szczęście w moim życiu miałem okazję opanować wiele umiejętności od elektroniki, spawania aż po stolarkę czy hydraulikę.  Budowa to nie do końca proste zagadnienie, jednak wykonalne. Mi samo budowanie zajęło ok. 7 miesięcy. Pomijam przerwy. Jeśli ktoś chciałby sam się podjąć budowy to jest opis mojej w dziale technicznym.

Ale wracamy do kamperowania, najlepiej przy szklaneczce czegoś chłodnego  🙂

Kiedyś, jeszcze przed 2012 podróżowałem z namiotem. Chociaż z namiotem to bardziej lata 90-te i sporadycznie na jakieś spwływy kajakowe czy w góry w obecnym tysiącleciu. Częściej za to zorganizowanymi wycieczkami, ale nierzadko też próbowałem na spontana gdzieś polecieć i na miejscu musiałem szukać hotelu. Spać przecież gdzieś trzeba. To samo z wyjazdem samochodem. To chyba była moja ulubiona forma podróżowania. Z tym, że jadąc samochodem musimy albo zarezerwować coś wcześniej, albo liczyć na łut szczęścia, że w sezonie znajdziemy jakieś wolne, niedrogie lokum. Ostatecznie kimamy w aucie, na jakimś parkingu, powyginani w esy floresy. Już wolałem moją Alhambrę 🙂
Nie wliczam czasu, który trzeba stracić na poszukiwania, zwłaszcza w sezonie. Nawet z rezerwacjami jest przecież różnie. To problem dojechać, albo korki, na koniec brak miejsc pomimo rezerwacji. Koszmar. Oby chociaż pogoda dopisała, bo za wakacje często już zapłaciliśmy. Nie chcę oczywiście tu pisać, który sposób jest lepszy. Każdy ma swój własny na spędzanie wakacji.

Z punktu widzenia podróżowania kamperem, takie problemy jak hotele nie istnieją. W samej tylko Europie jest kilkanaście tysięcy oznaczonych parkingów i kamperplaców przystosowanych specjalnie dla kamperów. Gminy w wielu krajach budują takie, najczęściej darmowe, aby przyciągnąć do swojej okolicy. Pomijam niemal nieskończoną ilość miejsc, gdzie możemy stanąć sami wśród przyrody.
Hotelu wiadomo, nie trzeba rezerwować, nie trzeba za niego płacić, nie trzeba nawet do niego dojeżdżać. Po drodze trafiamy na korek? Zmiana planów, sprawdzamy na mapie co jest ciekawego w okolicy, może jakiś zamek, albo plaża, lub inne atrakcje, pierwszy zjazd i już nas tu nie ma. Jesteśmy głodni? Żaden problem, przecież jest kuchnia, lodówka. Można coś przekąsić, lub zjeść normalny domowy obiadek.

Prawdziwy kamper ma wszystko. Niemal jak w domu. Jest i wygodne łóżko do spania, pościel, jest sofa, stół, łazienka z prysznicem, ciepłą wodą i toaletą. W kuchni można przygotować każdy posiłek. Wiele kamperów ma nawet piekarnik, czy inne sprzęty AGD. Prąd oczywiście też jest. Jak w domu 230V. Są też szafy, szafki, TV czy inne udogodnienia. Oczywiście klimatyzacja czy ogrzewanie to również niemal standard.


Czego  w takim razie nie ma? Czytaj dalej kamperem ku wolności, czyli podróżowanie na pełny etat

koszty podróżowania kamperem i kamperowania

Jak obliczyć koszty podróżowania kamperem?

Wszystko zależy od naszych oczekiwań, przyzwyczajeń i upodobań. Ale głównie podzieliłbym koszty na 3 segmenty:

1. koszt paliwa
2. koszt jedzenia
3. koszt serwisów

3. Zacznę może od kosztu serwisów. Co to jest serwis kampera? Serwis to po prostu uzupełnienie zasobów i opróżnianie tych zużytych. Każdy kamper ma zbiorniki na wodę czystą/pitną oraz tzw. szarą, która najczęściej znajduje się pod podłogą i zbiera się w niej woda, która spływa z brodzika, umywalki czy zlewu. To jak szara będzie wiele zależy od naszych przyzwyczajeń. Na pewno z kilku trzeba będzie zrezygnować. Np. Wyrzucanie fusów z kawy, czy resztek na talerzach. Można, ale to spowoduje dość szybkie zapchanie i uniemożliwienie opróżnienie w przyszłości.
To jak często potrzebujemy uzupełnić świeżą wodę i opróżnić szarą będzie zależało tylko od nas. Na pewno odpada odkręcenie kranu i woda sobie leci. W ten sposób musielibyśmy uzupełniać ją codziennie. O ile jest tysiące miejsc w Europie gdzie można to zrobić za darmo, o tyle dojazd do nich nie będzie za darmo. Czyli dobrze jest nauczyć się jako takiej oszczędności. 🙂
Jest jeszcze temat toalety. W niemal każdym kamperze wbudowana jest toaleta chemiczna. To znaczy, że nieczystości nie płyną do kanalizacji, czy do zbiornika z szarą wodą, a są w zamkniętej kasecie, którą również opróżnia się w miejscach przeznaczonych do tzw. serwisu kampera. Często na taki serwis pokieruje nas taki znak:

W Europie jest tysiące takich miejsc i w podróżowaniu, jeśli lubimy spontan, warto co jakiś czas „wpaść” na chwilę i zrobić serwis w dogodnych warunkach. Oczywiście nie dotyczy Wielkiej Brytanii, bo wg mnie ten kraj jest tak zacofany jeśli chodzi o kamperowanie, że jest gorzej niż w Polsce.

Koszt takiego serwisu? Z reguły jeśli korzystamy z np. katalogu Acsi, czy campercontact.com znajdziemy zawsze jakiś za darmo. Czasem płaci się symboliczne 2 euro za czystą wodę, ale ją można zawsze nabrać w innym miejscu. O tym pisałem wielokrotnie. Wiele zależy od kraju oczywiście.
Najdroższą opcją jest wjazd na kemping w sezonie. Doba potrafi kosztować nawet kilkadziesiąt, a zdarza się i ponad 100 euro. Jeśli chcemy podróżować długoterminowo, to logiczne, że omijamy tak nieekonomiczne miejsca. 🙂
Czyli podsumowując da się i za darmo i za opłatą. Układając trasę w sposób, że co jakiś czas zahaczymy o darmowy, może nas nie kosztować prawie nic. Ja np. w jednym roku wydałem ok 30 euro za wszystkie parkingi czy wodę. 30 euro za 365 dni 🙂

 

2. Koszt jedzenia. Ten punkt można by było pominąć, bo w domu też jemy, ale są to koszty, więc warto go rozwinąć.

Oczywiście jest to temat rzeka, bo Czytaj dalej koszty podróżowania kamperem i kamperowania

Czy powstanie następny kamper? Co bym zmienił w kolejnym?

Nie powiem, że nie rozmyślam, no ale to na razie niewykonalne. Realizacja budowy kolejnego kampera oznaczałby przerwę w podróży.  Chociaż może to być i pewien rodzaj wakacji od …wakacji.  Co ja poradzę, że takie dłubanie, to coś co też lubię. Przyznam, że jak coś się zepsuje, to się cieszę, bo mogę sobie podłubać gdzieś w dziczy. Narzędzia i jakieś elektronarzędzia wożę ze sobą, więc nie problem nawet czasem coś dorobić. 

No ale coby było gdyby…
No jest na pewno „delikatna” różnica między tym co jeszcze 2 lata temu myślałem o kamperze, a teraz.
7 miesięcy  budowy do kupy, z przerwami to wyszło z 9 i teraz 10 miesięcy kamperowania. No pewnie coś tam bym pewnie zmienił. Może nie uwierzycie, ale …niewiele.

Wtedy trochę projektowałem na czuja, co się sprawdzi w kilku miesięcznym kamperowaniu. Liczyła się wygoda, komfort cieplny, ekonomia (finanse) i poczucie jak w małym ale jednak domu. Stąd np. te tapety a’la cegła, czy podłoga a’la drewno, a sufit celowo pomalowany emulsją jak sufit w niemal każdym domu (tu podkradłem pomysł od Konrada) 😀

Tak na szybko. Uważam, że wiele rzeczy przewidziałem trafnie, co muszę przyznać i gdyby nie to, że zrobiłem tak, a nie inaczej, to pewnie już byśmy zakończyli kamperowanie dawno temu. Może w tym wszystkim jest zasługa tego, że projektowałem pod siebie i myślałem bardziej jak inżynier niż księgowy.
A gdybym kupił starego „styropianowca”, to kto wie, pewnie bym znienawidził kamperowanie. No chyba, że trafiłbym na niezgniłego. Co też się czasem udaje.
Jedynie latem mieliśmy dość, bo brak klimy, a tu gorąc i nie było czym pomimo porządnej izolacji wypompować tego gorąca. No ale ale jak nie ma czym, to i Salomon gorąca nie wypompuje. Teraz lato za nami, a następne planuję w Skandynawii, albo Irlandii.
Po za tym to były tylko ok .2 tyg męki, bo uciekliśmy wysoko w góry i plus taki, że pomimo sezonu widywaliśmy 1 kampera na 3 dni.  Każdy smażył się nad morzem, stał w kolejkach po lody, a później w korkach. Nie my. W góry latem prawie nikt nie jeździ. Nie tam gdzie zimno 🙂
Nie cierpię gorąca powyżej +30C i nie zrobię więcej tego błędu, żeby pchać się w najgorsze upały w letnim okresie. Chyba, że wreszcie zbuduję klimatyzację zasilaną słońcem.

No ale wracając, to na szybko lista, bez czego ja bym nie kamperował tyle czasu:
– ogrzewanie podłogowe – wiadomy komfort
– pełnowymiarowa kabina prysznicowa (wycieranie ścian i inne imitacje łazienki z ceratą klejącą się do dupy – to nie dla mnie) Ja lubię czystość.
– prąd niemal jak w domu (duże aku + przetwornica) – można suszyć włosy, używać sprzętów AGD itd. A czasem gdy trzeba to i jakiejś piły, kątówki itp.
– cały elektroniczny złom (laptopy, drukarka, router itd.)
Podobno można bez, ale to pewnie gdy się jedzie na 2-3 tyg. wakacje, a nie planuje pomieszkać w kamperze np. ileś miesięcy czy rok jeżdżąc po Europie. W takiej opcji trzeba mieć wszystko jak w domu. Wtedy nie chce się wracać do… domu 😀
Kontakt ze światem, stały dostęp do internetu, to wygoda, bo mamy 21 wiek. Poza tym nie da się codziennie latać z lustrzanką, czasem chce się posiedzieć „na necie”, albo coś obejrzeć na laptopie. Czytaj dalej Czy powstanie następny kamper? Co bym zmienił w kolejnym?

przemyślenia po 10 miesiącach podróży kamperem po Europie

Za tydzień mija 10 miesięcy od wyjazdu w zbudowanym przeze mnie kamperze.  Opuściliśmy najpierw toskański dom, później Toskanię, a później Włochy. Dzień za dniem. Odkąd wsiedliśmy tak do dziś stał się domem, hotelem i środkiem transportu w jednym.
Kamper przeszedł już test zimowy przy -5C i śniegach. Odkopywanie paneli i drogi, żeby przejechać, aż po upały po +46C w cieniu. Był nad morzem, oceanem, w górach na ponad. 2 tys. m.n.pm. Czy słońce, czy śnieg nie zawiódł. Praktycznie wszystko co zaprojektowałem do dziś funkcjonuje bezawaryjnie.
Było kilka drobnych awarii samochodu, ale o tym pisałem w moich relacjach. Z kamperowych sprzętów była awaria webast, ale z tym też na szczęście sobie poradziłem.

Co mogę powiedzieć o zabudowie? Każdy mnie ostrzegał, że za chwilę wszytko będzie skrzypieć i zgrzytać. Hmmm, wymieniłem już w zawieszeniu sworznie i łożysko, które rozleciały się od dziurawych włoskich dróg. Po kolejnych tysiącach km i przejechaniu całej Europy niemal po północną Szkocję padł kolejny sworzeń i łącznik stabilizatora, więc przez ten ostatni rok złomka nieźle wytrzęsło, a zabudowa… no cóż nadal czekam na pierwsze skrzypnięcie.
Izolacja? Ideał, nawet z zepsutym webasto nie zamarzliśmy, pomimo, że bywało i +2C w nocy. Po prostu nagrzanie silnikiem wieczór załatwiło temat i rano nadał było akceptowalne ciepło. Czyli np. +17 do +18C. Nie tak ciepło, gdy webasto działa i jest ustawione na termostacie.

Przemyślenia? Co bym zmienił? Czy kolejnego kampera zbudowałbym podobnie?
O tym niebawem również napiszę.

kamper samowystarczalny energetycznie

Głównym powodem posiadania mini elektrowni w kamperze, jest to, że przewiduję kamperować głównie bezkosztowo, czyli nie stawać na płatnych kempingach. Wszystkie urządzenia muszą funkcjonować w oparciu o prąd z paneli i alternatora i akumulatorów. Teraz jest cały czas nadwyżka energii, bo słońca jeszcze dużo, ale lodówkę mam tylko kompresorową. A jesienno – zimową porą dojdzie jeszcze webasto. Trochę to prądu też będzie zużywało. Idea jest taka, że porządna izolacja, prąd ze słońca, wodę za darmo zawsze się gdzieś znajdzie. Czyli głównym kosztem ma być paliwo do jeżdżenia. Je się w domu też, więc tego nie liczę. 🙂

Kolega Mariusz, który również prowadzi bloga smoczyca kodera policzył mi kiedyś, że z tymi izolacjami, które mam, webasto z ogrzewaniem podłogowym i grzejnikami, na zewnątrz może być i -80C, a ja w środku będę miał +21C. Wg obliczeń do kubatury mojego kampera potrzeba na to ok. 5000W, a moje webasto ma dokładnie 5000W. Fakt, to w teorii, bo wcześniej zamarznie paliwo. Ale przy temperaturze 0C teoretycznie potrzebował będę, jak pamiętam z wyliczeń ok. 460W mocy grzewczej. Czyli webasto będzie chodziło w teorii na 1/10 gwizdka. Albo inaczej, bo pracuje pełną mocą, czyli będzie pracowało przez 1/10 doby. Ale teoria teorią, a praktycznie ma być ciepło zimą w np. Hiszpanii i ma działać internet, drukarka i telefon stacjonarny.

Najgorsze, czyli upały, których nie cierpię już za nami. Teraz trzeba będzie wygospodarować miejsce na deski snowboardowe.  🙂
Tego przyznam nie przewidziałem w projekcie. Ewentualnie będą transportowane w kabinie prysznicowej.

Fakt, na razie buduję i jeszcze kamperem nie wyjechałem. Nie wiem jak wiele rzeczy się sprawdzi. No i jak wyruszymy, to cholera wie na jak długo i gdzie, bo możemy sobie pozwolić i na 6 miesięcy wakacji w roku.
Chociaż pierwsze 1-2 miesiące raczej planuję wokół tzw. komina, czyli tak nie dalej niż do 1 tys. km.
Albo …komin weźmiemy ze sobą 😀