zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę

Tak, wiem, mieliśmy jechać na południe. Ale postanowiliśmy odwiedzić …północ. Północ Szkocji i upolować zorzę. Z polowaniem na zorzę w Wielkiej Brytanii jest chyba trochę jak z tym potworem z Loch Ness (też po drodze znów odwiedzamy), czyli niby potwór jest, zorza też i niby ktoś widział a nawet zrobił jakieś fotki, ale jak się samemu chce zobaczyć, to jest z tym jak jest. Prognozy były obiecujące 🙂

a tu my na krańcach Szkocji i na grafice zorza, która niemal sięga północnych wybrzeży Szkocji… Czytaj dalej zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę

projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 2

Paryż – Dakar. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami, to jest spora szansa, że w tym roku jesień i zimę spędzimy na afrykańskim kontynencie. Jest kilka spraw, które muszę już teraz zaplanować. Na pewno finanse. Spora część to paliwo. Tu cudów i tajemnic nie ma. Szacunkowo to będzie ok. 15-16 tys km. Z czego ok. 6 tysięcy po aktualnie drogiej Europie. Na afrykańskim kontynencie wychodziłoby nam ok. 8 tys. km.

Koszt paliwa Czytaj dalej projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 2

projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 1

Anty rajd? I do tego Paryż – Dakar? O co chodzi? Co ten #toscaner znów wymyślił? No więc jeśli pamiętacie, rok temu wymyśliłem plany na zimowanie 2017/2018, w których to były kraje jak Maroko, Sahara Zachodnia, Mauretania, Senegal i jeszcze coś tam. Tu jest link do tamtego wpisu z plany na najbliższe miesiące

Z czasem trochę te plany się nam zweryfikowały i dotarliśmy jedynie na krótko do Maroko. Można powiedzieć liznęliśmy Afrykę i przydałoby się więcej. Więcej przypraw, więcej daktyli, więcej słońca, piasku i cieplejszej wody.
No ale dobra, przecież Afryka, to były zeszłoroczne plany, a zimowanie 2018/2019 przecież już niby mamy zaplanowane. Tu zresztą pisałem o nich 23 czerwca:
plany na kolejny rok kamperowych podróży na pełny etat Czytaj dalej projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 1

śladami templariuszy, katedra w Chartres we Francji

No więc odwiedzamy to niezwykłe miejsce. Ja tu jestem nie pierwszy zresztą już raz. Co wiemy o tej katedrze? Poza niesamowitą konstrukcją z punktu widzenia architektonicznego, niezwykłą ilością rzeźb i płaskorzeźb, których w tylko tej jednej katedrze jest, wliczając te na szkle, ponad 10 000. Tak, słownie: ponad dziesięć tysięcy. Zastanawiająca jest również jej historia. A co mówi i tym ciocia G.


Podobno historia sięga już III wieku naszej ery i zaczęła się od znalezienia w jakiejś grocie czegoś niezwykłego. Była to rzeźba brzemiennej kobiety. Jeśli brzemiennej, to pewnie dało się podciągnąć ją pod wiadomą, właśnie powstającą w obecnych czasach religię. Czytaj dalej śladami templariuszy, katedra w Chartres we Francji

spacer po medina w Tetuan

Kolejnego dnia naszego pobytu w Maroko odwiedzamy Tetuan. Miasto rzadziej odwiedzane przez turystów. Możliwe, że ze względu na swoją lokalizację.

Tetuan umiejscowiony jest bliżej wschodniego wybrzeża, nad morzem Alborańskim, ok. 40 km na południe od Ceuta. Łatwiej o niego zahaczyć, gdy przypływamy właśnie do Ceuta, niż gdy płyniemy do Tanger. Wtedy Tetuan znajduje się trochę nie po drodze. Nie tylko dla osób, które płyną do Tanger ale i przylatujących tu samolotem. Sporo osób wrzuca na listę Agadir, Marakesz, Casablanca itp. Na pewno warto wrzucić na listę „muszę zobaczyć” i Tetuan.


A dlaczego warto odwiedzić to miasto? Jest kilka zalet, które warto wziąć pod uwagę. Po pierwsze w Tetuan znajduje się Czytaj dalej spacer po medina w Tetuan

domy wydrążone w skałach – odwiedzamy muzeum troglodytów w Purullena i Guadix

Podróżując na północ od gór Sierra Nevada nie można pominąć słynnych hiszpańskich domów wydrążonych w skałach. Sporo ich w miejscowości Guadix, ale chyba największe skupisko znajduje się w pobliskiej Purullena. Znajduje się tam również muzeum troglodytów, które oczywiście odwiedzamy. Koszt wstępu dla jednej osoby to 2,5 euro. Tanioszka 🙂

Jeszcze 30 lat temu wszyscy mieszkańcy miejscowości Purullena mieszkali w jaskiniach, które jak się dowiedzieliśmy są pochodzenia Czytaj dalej domy wydrążone w skałach – odwiedzamy muzeum troglodytów w Purullena i Guadix

arabskie klimaty, tym razem odwiedzamy Maroko, kraj kontrastów

Afryka, Maroko, kontrasty, smaki i kolory. To trzeba zobaczyć. Można czytać, oglądać zdjęcia w internecie, ale dopiero gdy wleziemy w wąskie uliczki w starej dzielnicy arabskiego miasta, najlepiej bez przewodnika i mapy, to dopiero poznamy arabską kulturę trochę bliżej.

Medina w Tetuan

Medina w Tanger

ten sprzedawca chętnie pozuje i pozwala się fotografować

Miasta, te największe, są z reguły przygotowane pod turystów. Jest kolorowo, jest mnóstwo ulicznych sprzedawców, naganiaczy, knajpek i małych sklepików. Wszystkie kuszą, aby odwiedzić, wszyscy namawiają aby kupić. Niby Afryka, a konsumpcjonizm na maksa. Kup, kup, kup. Trzeba czasem naprawdę wykazywać się wysokim poziom tumiwdupizmu, aby w spokoju przejść przez niektóre dzielnice i nie ulec namowom naganiaczy.

Czytaj dalej arabskie klimaty, tym razem odwiedzamy Maroko, kraj kontrastów

zdobywamy hiszpański szlak el Caminito del Rey czyli ścieżkę króla

Myślę, że można dosłownie powiedzieć, że zdobywamy, bo o ile sam szlak po remoncie jest prosty do przejścia nawet dla przedszkolaków, o tyle zdobycie biletów już nie. A przynajmniej wszędzie tak piszą. Wybieracie się na el Caminito del Rey? Uuuu, to musicie kupić bilety tylko przez internet i to minimum 1-2 miesiące wcześniej.


Czyli lipa, bo problem z kupowaniem czegokolwiek z takim wyprzedzeniem w moim przypadku i przypadku mojego stylu kamperowania jest taki, że nie lubię planować. Nie aż tyle do przodu. Ja po prostu nie wiem gdzie będę za 2 tygodnie. A za 2 miesiące? A może pogoda będzie na tyle do dupy, że nie będzie warto być tu i tu i zmienię kraj? No więc biletów nie mamy, ale ponoć część szlaku jest bezpłatna.

jedno z wejść na szlak prowadzi przez taki tunel

Przynajmniej ta część, gdzie dochodzimy do bramek. A może bilety kupimy od kogoś, kto zrezygnował? Zakup online nie miał sensu, bo najbliższy termin po połowie maja.
No więc jedziemy, zobaczymy jak będzie. Czytaj dalej zdobywamy hiszpański szlak el Caminito del Rey czyli ścieżkę króla