vanlife z huraganem w tle, czyli robimy rząd i spier… uciekamy stąd

Powiem tak. Musieliśmy wczoraj dosłownie spier..ać. 😮
Chyba pierwszy raz od jakiś 10 lat naprawdę się śpieszyłem.


Ale od początku. Miejscówka zacna i bezpieczna, parking na plaży. Staliśmy tu nie pierwszy raz. Poprzedniego Czytaj dalej vanlife z huraganem w tle, czyli robimy rząd i spier… uciekamy stąd

wzmacniający, „leczniczy” rosół na sezon grypowy, wg starej receptury dziadka

Sezon grypowy się zbliża, więc warto od czasu do czasu wzmocnić organizm wysokowartościowym pokarmem z dodatkiem witamin.
Dziś zdradzę przepis na rosół wg receptury mojego dziadka.
Oczywista sprawa, że wiele zależy od upodobań kulinarnych oraz smaków, które wynosimy z domu i z reguły każdy ma swoje „dziadkowe” przepisy. Rosołów w życiu zjadłem pewnie tysiące, jedne smakują lepiej inne gorzej. Tylko gdzie tkwi sekret w przepisie na rosół doskonały?


Nie wiem czy ten, który ja gotuję jest doskonały, ale na pewno rosół Czytaj dalej wzmacniający, „leczniczy” rosół na sezon grypowy, wg starej receptury dziadka

Polperro – urocza wioska rybacka niedaleko Barcelony w …Kornwalii

Gdyby ktoś pytał, to niedawno byliśmy w Barcelonie. Niestety nie w tej w Hiszpanii, gdzie teraz umiera się z gorąca. W Kornwalii, regionie Wielkiej Brytanii również jest Barcelona. Trudno tą miejscowość nazwać choćby miastem, bo jest decydowanie mniejsza, wręcz wielkości małej wioski. W pobliżu za to znajduje się kolejna bardziej urocza, nasz cel – wioska rybacka Polperro.

Niestety zapomnijcie o stawaniu kamperem w tym miejscu. Do wioski nie wjedziemy samochodem jeśli nie jesteśmy mieszkańcem. Trzeba go zostawić kawałek wcześniej na płatnym parkingu i przejść na nogach lub przejechać lokalnym środkiem transportu. My jako pełnoetatowi vanlifersi, dbający przy okazji o nasze zdrowie i kondycję postanowiliśmy Czytaj dalej Polperro – urocza wioska rybacka niedaleko Barcelony w …Kornwalii

zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę

Tak, wiem, mieliśmy jechać na południe. Ale postanowiliśmy odwiedzić …północ. Północ Szkocji i upolować zorzę. Z polowaniem na zorzę w Wielkiej Brytanii jest chyba trochę jak z tym potworem z Loch Ness (też po drodze znów odwiedzamy), czyli niby potwór jest, zorza też i niby ktoś widział a nawet zrobił jakieś fotki, ale jak się samemu chce zobaczyć, to jest z tym jak jest. Prognozy były obiecujące 🙂

a tu my na krańcach Szkocji i na grafice zorza, która niemal sięga północnych wybrzeży Szkocji… Czytaj dalej zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę

projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 2

Paryż – Dakar. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami, to jest spora szansa, że w tym roku jesień i zimę spędzimy na afrykańskim kontynencie. Jest kilka spraw, które muszę już teraz zaplanować. Na pewno finanse. Spora część to paliwo. Tu cudów i tajemnic nie ma. Szacunkowo to będzie ok. 15-16 tys km. Z czego ok. 6 tysięcy po aktualnie drogiej Europie. Na afrykańskim kontynencie wychodziłoby nam ok. 8 tys. km.

Koszt paliwa Czytaj dalej projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 2

projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 1

Anty rajd? I do tego Paryż – Dakar? O co chodzi? Co ten #toscaner znów wymyślił? No więc jeśli pamiętacie, rok temu wymyśliłem plany na zimowanie 2017/2018, w których to były kraje jak Maroko, Sahara Zachodnia, Mauretania, Senegal i jeszcze coś tam. Tu jest link do tamtego wpisu z plany na najbliższe miesiące

Z czasem trochę te plany się nam zweryfikowały i dotarliśmy jedynie na krótko do Maroko. Można powiedzieć liznęliśmy Afrykę i przydałoby się więcej. Więcej przypraw, więcej daktyli, więcej słońca, piasku i cieplejszej wody.
No ale dobra, przecież Afryka, to były zeszłoroczne plany, a zimowanie 2018/2019 przecież już niby mamy zaplanowane. Tu zresztą pisałem o nich 23 czerwca:
plany na kolejny rok kamperowych podróży na pełny etat Czytaj dalej projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 1

śladami templariuszy, katedra w Chartres we Francji

No więc odwiedzamy to niezwykłe miejsce. Ja tu jestem nie pierwszy zresztą już raz. Co wiemy o tej katedrze? Poza niesamowitą konstrukcją z punktu widzenia architektonicznego, niezwykłą ilością rzeźb i płaskorzeźb, których w tylko tej jednej katedrze jest, wliczając te na szkle, ponad 10 000. Tak, słownie: ponad dziesięć tysięcy. Zastanawiająca jest również jej historia. A co mówi i tym ciocia G.


Podobno historia sięga już III wieku naszej ery i zaczęła się od znalezienia w jakiejś grocie czegoś niezwykłego. Była to rzeźba brzemiennej kobiety. Jeśli brzemiennej, to pewnie dało się podciągnąć ją pod wiadomą, właśnie powstającą w obecnych czasach religię. Czytaj dalej śladami templariuszy, katedra w Chartres we Francji

spacer po medina w Tetuan

Kolejnego dnia naszego pobytu w Maroko odwiedzamy Tetuan. Miasto rzadziej odwiedzane przez turystów. Możliwe, że ze względu na swoją lokalizację.

Tetuan umiejscowiony jest bliżej wschodniego wybrzeża, nad morzem Alborańskim, ok. 40 km na południe od Ceuta. Łatwiej o niego zahaczyć, gdy przypływamy właśnie do Ceuta, niż gdy płyniemy do Tanger. Wtedy Tetuan znajduje się trochę nie po drodze. Nie tylko dla osób, które płyną do Tanger ale i przylatujących tu samolotem. Sporo osób wrzuca na listę Agadir, Marakesz, Casablanca itp. Na pewno warto wrzucić na listę „muszę zobaczyć” i Tetuan.


A dlaczego warto odwiedzić to miasto? Jest kilka zalet, które warto wziąć pod uwagę. Po pierwsze w Tetuan znajduje się Czytaj dalej spacer po medina w Tetuan