street art in Edinburgh – festiwal graffiti w Edynburgu

Niedawno mieliśmy okazję załapać się na małą imprezę, w której uliczni artyści tworzyli dzieła przy pomocy farb w spray’u, czyli tzw. graffiti. W Edynburgu są 3 takie miejsca, gdzie miasto zezwala na legalne malowanie ścian. Jedno z nich znajduje się w dzielnicy Leith, niedaleko supermarketu Asda.


Na początku myślałem, że cała impreza to będzie kilka czy tam kilkanaście osób, które będą robiły jakieś swoje bohomazy przy pomocy sprejów. Jednak na miejscu okazało się, że była to całkiem spora impreza. Agregat zasilał nagłośnienie, ludzie rozpalali grille, a sami twórcy malowanych dzieł również przygotowali się dość dobrze. Nie tylko Czytaj dalej street art in Edinburgh – festiwal graffiti w Edynburgu

zwiedzamy baterie i działa przy Kartagena

Planowaliśmy jutro zwiedzić baterie z działami, które znajdują się ok. 20km na zachód od Kartagena. My teraz stoimy na wschód od tego miasta i okazuje się, że tu też są baterie z działami i do tego rzut beretem od nas. No może dwoma beretami. 🙂

Trzeba tylko wdrapać się na górki ok. 2km i można zwiedzać do woli. Wszystko ponoć opuszczone przed laty, ale działa nadal są. Pytanie było jedno, nie czy iść, tylko czy brać psa, bo nie wiemy, czy będzie bezpiecznie. Ale jak tu iść i nie wziąć psa podróżnika? Czyli Diesel idzie z nami.


Witek ze swoją ekipą niestety odjechali przed naszym śniadaniem w stronę Barcelony. Nawet nie poczekali aż skończę gotować risotto. 🙁
My bez pośpiechu zjedliśmy i ruszyliśmy, aby zobaczyć te porzucone przez hiszpańskie wojsko militarne cuda.

tu zostawiamy kamperki
37.581099, -0.840764


Muszę powiedzieć, że warto było. Tym bardziej, że poszliśmy skrótem. A skrót to …zamknięty szlak. Czytaj dalej zwiedzamy baterie i działa przy Kartagena

małe, hiszpańskie spotkanie z rodakami

Od jakiegoś czasu Witek, znajomy z CT i FB, może też ktoś kojarzy z „kamper w mieście” czy „300 dni wakacji”, wspominał o tym, że będzie w Malaga w Hiszpanii po odbiór kampera. Taki 2 tygodniowy trip do Polski. Czyli będzie czas się spotkać i obgadać pewne wakacyjne tematy. Spotkanie planowaliśmy już od kilku tygodni. No my cały czas w powoli w stronę Malaga. 🙂


Przez chwilę nawet myślałem, że Witek się rozmyślił, bo od kilku dni nie dawał znaku, aż nagle wieczorem 11-go pisze, że jadą i mają tylko 300 km do nas. Znów 300. 🙂
Przed północą raczej nie dojadą, więc poleciłem jedną z poleconych mi miejscówek po drodze i spotkamy się następnego dnia.


Czyli rano Czytaj dalej małe, hiszpańskie spotkanie z rodakami

Kamperowanie w ciepełku – to ma sens

Trasa Alicante – Roscoff, marzec – czerwiec 2018:

Wiem, że żyć w w ciepełku jest milo i to żadne odkrycie. Poza pojedynczymi wyjątkami, niemal każdy lubi ciepło. Nie każdy może lubi upały, ale jednak gdy jest ciepło, słońce, to aż chce się żyć. To dotyczy ludzi, a co z kamperem i kamperowaniem?

Wiele osób nie posiadających kampera nie wie o tym, że kamperowanie w takich warunkach jest najtańsze. I najprzyjemniejsze 🙂

Różne modele kamperów są przystosowane do różnych temperatur. Są tylko letnie, ale są i wersje zimowe, czyli całoroczne.
Już wyjaśniam jak to jest Czytaj dalej Kamperowanie w ciepełku – to ma sens

Highland Games czyli szkockie turnieje na Uist

Informację o tym turnieju widziałem jadąc do Lochmaddy, ale wspomniał mi o nim również poznany Szkot – właściciel starych zabytkowych samochodów. Czyli chyba warto jechać. Tylko gdzie to? W sumie North Uist wielka nie jest, więc znajdę. Fotki z drogi, więc jakość przez chwilę będzie do dupy 🙂

tak się tu reklamuje różne rzeczy, tabliczka na skrzyżowaniu  🙂

Czytaj dalej Highland Games czyli szkockie turnieje na Uist

Lochmaddy i motoryzacyjne dzieła sztuki

Następnego dnia, to już 21-szy lipca, postanawiam jednak sprawdzić jak to jest z tymi promami do Uig. Jadę do Lochmaddy i w razie czego zarezerwuję sobie prom na okolice 28-29 lipca, coby przed weekendem na koniec lipca wrócić na Skye. Czemu tak? A nie wiem. Intuicja mi mówi, że może więcej ludzi będzie chciało na ten weekend w środku wakacji czyli 29-30 okupować promy i zostanę na Hebrydach do sierpnia. To już za długo, bo zostały mi jeszcze te Uist’y zwiedzić, no i jednak chcę na tą bara-bara, znaczy Barra 🙂
W sumie 3 tygodnie na „tych” Hebrydach wystarczy.
Pewnie już tu nie wrócę, bo po co. Teraz zjeżdżę każdy zakątek i porobię fotki i w deszczu i słońcu i rano i wieczorem i w dzień i w nocy. Jak będzie słońce to się poopalam. Przydałoby się jeszcze i latem i zimą, ale w dupie mam przyjeżdżać tu w zimie. Latem ta zimnica mi wystarczy. Zimą nie zamierzam sprawdzać jak tu jest zimno. Kolejne lato planuję się gdzieś wygrzewać. A co. 🙂

Dobra jadę do tego Lochmaddy, rezerwuję bilet, wracam przeczytać, co tam widziałem na rozstajach dróg, znaczy widziałem jakieś reklamy o jakiejś imprezie tu na Uist, a tego nie można ot tak zignorować. Pewnie mają raz na rok, a ja akurat przypłynąłem prosto na imprezę. 😀

ten wrósł już w trawę

a w tego już wrosła trawa

I nagle… hamulec do spodu.. ten w trawę nie wrósł 🙂


No takie coś to muszę sfotografować z każdej strony. Porzucam kamperka i idę pstrykać fotki. I wiecie co? Spotkałem właściciela 🙂
Przegadaliśmy z godzinę o cackach, tak cackach, których jest właścicielem. On opowiedział mi wszystko o swoich autkach, ale i był ciekawy skąd ja jestem. Gdy powiedziałem, że z Polski i jeżdżę sobie już ponad 2,5 roku zbudowanym przez siebie kamperem, to chciał go koniecznie obejrzeć. Akurat porzuciłem go na sąsiednim parkingu, więc miał okazję zobaczyć i moje „cacko”. 😀

A oto te autka: Czytaj dalej Lochmaddy i motoryzacyjne dzieła sztuki

kamienne kręgi, miejsca mocy i inne historie

Stojące kamienie czyli Callanish Standing Stones już widzieliście, bo tu byliśmy z Grzegorzem. Ale wtedy padało i wiało. Szybkie fotki, meldunek na fakebuku i pojechaliśmy dalej. Wiedziałem, że w okolicy są jeszcze inne kamienne kręgi, więc postanowiłem odwiedzić to miejsce jeszcze raz i zostać w okolicy na noc. Poczuć moc tego miejsca jeszcze raz. I wiecie co? Warto było. Pogoda dopisała. Zobaczyć to magiczne miejsce przy zachodzie słońca to coś niesamowitego. Przy okazji dowiedziałem się od tubylców, gdzie są inne kręgi i poznałem „sleeping beauty” czyli śpiącą piękność. Chwilę mi zeszło zanim ją dojrzałem. Ale robi wrażenie. Chociaż niektórzy powiedzą, że ludzie wszystkiego się dopatrzą w kamieniach czy tam nawet jakiejś plamie.

Kto wypatrzy śpiącą piękność?

W Polsce też jest wiele miejsc. To jakaś skała wyglądająca jak maczuga, albo czarownica itp.
Na pewno fotki nie oddadzą tego co można poczuć i zobaczyć w tym miejscu przy zachodzie słońca. Nazwałem to koncertem ciszy i kolorów.

kamperek ze szwajcarii, ale są też i inne i są też namioty

Czytaj dalej kamienne kręgi, miejsca mocy i inne historie

kolejna szkocka włóczęga, tym razem na 2 kampery

Oczywiście spotykamy się z Grzegorzem, który właśnie przyjechał z Polski i jutro ruszamy w wyprawę 3-4 tygodnie dookoła Szkocji. Kilka dni temu spotkałem się jeszcze z 3 załogami, które również przybyły z Polski, czyli z Januszem, Krzyśkiem, Elkiem i ich żonami. Wyszukałem miejscówkę z możliwością zrobienia serwisu. Oczywiście za darmo. Bo po co płacić, jeśli można za darmo 😛

Gdyby ktoś jeździł po Szkocji, to jest kilka w okolicy Edynburga, ale z wodą to na szybko z pamięci jedynie Musselburg i Falkirk. Z tym, że w Falkirk mamy tylko wodę. A na drugiej miejscówce, tej za darmo nie ma nawet wody.

Namiary GPS:
Falkirk Wheel koszt 3£ (parking z wodą):
55°59’57.8″N 3°50’25.3″W
55.999399, -3.840365
Kelpies – parking po lewej:
56°01’07.5″N 3°45’18.9″W
56.018761, -3.755264
Musselburg:
55°56’42.3″N 3°04’06.3″W
55.945082, -3.068420

Spotykamy się z Grzegorzem i testujemy wtyczkę do laptopa. Ma być zasilanie jak u mnie, przez przetwornicę DC/DC. Od ponad 2 lat działa u mnie niezawodnie z Macbookiem, to czemu ma nie działać z innym laptopem 😀

Oczywiście testujemy domowej roboty winko zrobione przez Grześka 😀

Następnego dnia jesteśmy gotowy i można wyruszać…
Piwo kupione, wino też jest, zapasy jedzenia już w lodówce i spiżarni. Grzesiu ma telefony chyba w każdej sieci, coby na bieżąco wysyłać światu informację gdzie jest i co właśnie robi.

Ja jak wiecie wolę trzymać trochę w napięciu i pisać z perspektywy czasu. Tym razem się nie da. Będziecie wiedzieli gdzie jesteśmy szybciej niż ja sam  😛
Ale jak już wspominałem postaram się choćby w jakimś stopniu pisać na bieżąco. O ile będzie dostęp do internetu 🙂

Czyli wyruszamy i jedziemy w kierunku Falkirk Wheel oraz Kelpies. Przy Kelpies zostajemy na noc. Oczywiście grillujemy. Fotki w tych miejscach robiłem chyba już w każdej okazji, czy lato czy zima, czy słońce czy deszcz, czy noc czy dzień…

Czytaj dalej kolejna szkocka włóczęga, tym razem na 2 kampery