granica tuż tuż, ale nie dziś…

Granicę z Francją postanowiliśmy przekroczyć z miejscowości Bardonecchia w stronę Fourneaux. Wszystko pięknie, zostaliśmy na noc w Bardonecchia. No i pierwsze zaskoczenie. Zmarzliśmy.
W życiu bym nie pomyślał, żeby włączyć ogrzewanie na czuwaniu, coby się włączył piecyk, gdy spadnie temperatura. W nocy w Alpach było zaledwie +5C. Rano mieliśmy w kamperze „zaledwie” +21C. Zaledwie. Teraz będąc w Szkocji to ciepło, ale wtedy, po tych masakrycznych upałach i temperaturach ponad +40C to było jak na Syberii. Subiektywnie oceniając – zmarzliśmy.

Drugie zaskoczenie – tunel, znaczy koszt przejazdu. Wiedziałem, że coś tam będzie kosztował, bo jechaliśmy już tunelami od/do Aosta. No ale to było osobówką. 40 euro jak pamiętam.
Zatrzymałem się kawałek przez bramkami, a M. poszła zapytać o koszt. Tu zawołali sobie za przejazd kamperem 59,50 euro. Hmmm. Jeśli macie 2 tygodnie wakacji i cały rok się planowało taki wyjazd, to kładziemy kasę na stół i heja za 10 min jesteśmy we Francji.
Ale my nie jesteśmy normalni i nigdzie się nie śpieszy, więc oczywiście zrobiliśmy inaczej…
Z matematyki zawsze byłem dobry. Znaczy dodawać potrafiłem. 60 euro to jakieś 55 litrów paliwa we Francji, no nie? Przeciętna cena to 1,09, więc około 54,5 litrów zamiast głupiego tunelu. Na tej ilości paliwa przejadę pół tysiąca kilometrów. Rzut na mapę. Naokoło nadrobimy ze 130km.
Radość z przejazdu tunelem? Zerowa. M. nie lubi tuneli.
Radość z przejazdu przez góry? Wiadoma. Dorzucamy jeszcze przyjemność dla oczu i możliwość zobaczenia ciekawych miejsc. No i zostaje paliwa na prawie 400 km po Francji jakby za free. Taki prezent od mikołaja. No tyle, że relację piszę w grudniu, a przejazd był w sierpniu 😛
Taki prezent za strategię.  😀

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.