kolejne spotkanie

Po „naprawieniu” lodówki …drabiną można jechać dalej. Pozostała jeszcze jedna lodówka do naprawy, ale to już niedługo. Zapasy uzupełnione i pędzimy na jutrzejsze spotkanie. Po drodze za Florencją zatrzymaliśmy się na sympatycznej miejscówce w Shignano z widoczkiem na Vaiano. Ufff Chłodniej. Ostatnie parę dni na dole nas mocno umęczyły. W Shignano warto stanąć jak już, nie na parkingu kamperowym, tylko tym naprzeciwko. Mamy wtedy ładny widoczek z okna kampera na dolinę z widokiem na Vaiano. Po za tym ja lubię takie ujęcia na dolinę, czy to z Prato, czy Florencją, czy inne miejsca.

Spotkanie
Pamiętacie miejscowość, gdzie spotkaliśmy się z załogą Kodiego? Dość wygodna lokalizacja, blisko autostrady i blisko ciekawych miejscówek.
Dokładnie w tym samy miejscu spotkaliśmy się z Piotrem i jego rodziną. I pojechaliśmy nad jeziorka. Tym razem nad to drugie. Sympatyczna miejscówka. W ciągu dnia walczyliśmy z lodówką, ale, jako, że na gazie żaden z nas nie znał się zbyt mocno, a pomoc online szła tak wolno, przeszliśmy do grillowania. Kolejnego dnia udaliśmy się do słonecznej doliny. Znacie już tą miejscówkę. Do tego jest tam darmowy prąd, więc mogliśmy znów odłożyć naprawę Piotra lodówki, bo dostała „papu” z sieci 230V, a my zajęliśmy się przyjemniejszymi rzeczami. Zbudowaliśmy nawet mini obóz, bo pomimo szalejącego ukropu na dole, tu w świetlistej dolinie na wysokości ok. 1,5 km m.n.p.m było aż za zimno. Tak jak lubię. 😀

Jako, że musieliśmy stać blisko słupków z prądem, a teren był dość nierówny, udało się pójść na kompromis. Piotr zaparkował odwrotnie, aby być pod górkę, a złomek pierwszy raz w swoim kamperowym życiu miał okazję stać na podporach. Przyznam, że nigdy wcześniej i później ich nie potrzebowaliśmy. Zawsze ustawiam kampera tak, aby dopasować do terenu i był prosto.

Kolejnego dnia dziewczyny wybrały się na górsko-leśne szwędanie, a my walczyliśmy z lodówką i moim bojlerem. Z lodówką polegliśmy, ale ciepłą wodę u nas udało się już naprawić tego dnia. Drobna awaria, ale po 6 miesiącach pracy non stop, instalacja wymagała uwagi.

Jako, że dziewczyny „zaszwędały” się za daleko, Piotrek musiał po nie pojechać kamperem. Wieczorem coś dla ochłody itd. I tak minął kolejny dzień…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.