kuchenne szaleństwa, grillujemy, a na deser tiramisu – przepis

Dziś kolejny sympatyczny dzień. Pogoda taka jaka powinna być w Hiszpanii wczesną wiosną, czyli ponad +20C, dzień słoneczny, niebo bezchmurne. Pogoda, pogodą, ale tak być nie może. Trzeba coś dobrego zjeść. A przy okazji chciałem pokazać, że to, że stoi się przy plaży, nie wyklucza zrobienia pewnych pyszności, które można również wykonać i w takiej scenerii. 🙂
Niestety nie mam już grilla na węgiel, a jedynie płytę grillową do kuchenki na kartusze, ale pasuje i do Amica. 🙂


Wczoraj przygotowałem marynatę do mięsa, które dziś grilowałem wraz z warzywami. Ale tu chyba nie trzeba podawać żadnego przepisu. No może na moją wersję sosu tzatziki, ale w sumie też nic rewolucyjnego. Różnica taka, że nie używam gotowych przypraw, a sam je komponuję. Oczywiście sporo prawdziwego hiszpańskiego czosnku w składzie. Był idealny. 🙂

Na deser zachciało nam się tiramisu. To dość prosty deser i nie wymaga piekarnika, a więc nie muszę odpalać agregatu żeby go zasilić. Wystarczy prąd z przetwornicy i słońce 🙂

Przepis jest dość prosty. Do porcji jaką ja przygotowuję potrzebujemy 4 ekologiczne lub organiczne jaja. Tak to nazywają w sklepach, a najlepiej po prostu takie prosto od chłopa. Co jeszcze? Pół kg serka mascarpone, ciasteczka typu biszkopty, trochę alkoholu, np. amaretto, rum, lub wódka, a także cytrynę oraz kawę i kakao. Wspominałem o cukrze? Czasem robię wersję bezcukrową 🙂
Tak, jeśli ktoś nie lubi lub nie może używać dużo cukru, to można cukier zastąpić np. xylitolem. Byle nie syfskim aspartanem, który nieraz jest ukryty pod nazwą słodzik, lub sweetener.
Oddzielamy białka od żółtek, ubijamy białka w misce. Do drugiej z żółtkami wsypujemy ok. 30-35 gr. cukru, lub xylitolu, lub pół na pół. Ja wolę cukier. 🙂
Ubijamy, gdy żółtka są ubite z cukrem dokładamy serek mascarpone. Po ubiciu całości na małych obrotach mieszamy dodając ubite wcześniej białka. Ja zużywam ok. 2/3, resztę wyrzucam. Na koniec ucieram żółtą część skórki cytryny na małych oczkach. Jeszcze raz miksuję i gotowe.
Teraz we wcześniej przygotowanej, mocnej i ostudzonej kawie, z dodatkiem alkoholu moczymy biszkopty. Układamy i pokrywamy masą. Kolejna warstwa i ten sam zabieg. Na koniec posypujemy kakao. Tiramisu za parę godzin będzie gotowe. Czyli czekamy. Czekamy. Czekamy. I najczęściej zjadamy przed czasem 🙂
Smacznego 🙂

i oto gotowe tiramisu. Po ok 3-5 godzinach od wstawienia do lodówki, można jeść. Ale kto by tyle czekał 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.