postanowienia noworoczne są do bani

Rok się kończy, więc dobrze zrobić postanowienia noworoczne na kolejny. Nowy rok, nowe możliwości, nowy ja, bla bla bla. Czyli od stycznia zacznę oszczędzać, dbać o zdrowie, ćwiczyć, więcej podróżować 😀

Wiele osób robi listę rzeczy, których do tej pory nie zrobiło, łudząc, się, że gdy przeskoczy cyfra w kalendarzu, to zaczną je robić. Nic bardziej mylnego i zabawnego. No dobra. Może niektórzy mają tak silną wolę i coś z tego wychodzi, ale rzeczywistość jest z reguły taka, że wszelkie plany kończą się w pierwszych dniach, no w porywach tygodniach stycznia. Później, gdy szczęśliwie odnajdą takie zapiski w końcem kolejnego roku, to zabawa zaczyna się od nowa. 🙂

Wiecie co? Ja nie robię postanowień noworocznych. Gdyby nie to, że znajomi wysyłają mi życzenia, to nawet bym nie wiedział, że są święta czy nowy rok. W sumie święta niemal przegapiliśmy, bo się nie bawimy w żadne saturnalia, czy urodziny Horusa, Mitry czy innych postaci. Szok? O tym może innym razem. 😉

Ale skoro już wiem, że nowy rok blisko i wiele osób postanowienia robi, to postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma sekretami, jak sobie ułatwić spełnianie takich postanowień. Jednym z sekretów co zrobić, jeśli chcecie zmienić swoje życie, żeby coś się jednak udało i niektóre postanowienia, niekoniecznie noworoczne się zrealizowały jest to, że nie musicie dziś niczego robić. To, że w kalendarzu jest jakaś tam liczba, w mniej więcej takim formacie 31/12/xxxx niczego nie ułatwia. Postanowienia noworoczne, jeśli robicie je tylko dla zasady nic nie dają, to ściema. Już lepiej gdzieś pojechać. 😉


Niewiele osób zrealizuje cokolwiek ze swoich zapisanych dziś na siłę postanowień. O ile je w ogóle gdzieś zapisze. Jeśli spiszemy je na papierowej kartce, to można ją chociaż w razie kryzysu do czegoś jeszcze użyć, a tak, to niemal na pewno przeminie z wiatrem. Ale fakt, też kiedyś się w to bawiłem. Jak sięgam pamięcią, to ostatni raz ileś lat temu. Zdradzę Wam jednak sekret. U mnie nie działało 😀 U mnie działa to inaczej. U Was pewnie też by tak działało. Zdradzę Wam kilka sekretów. Całkiem za darmo. 🙂

Pierwszym sekretem, jak już wspomniałem jest to, że wszelkie postanowienia możecie zrobić w dowolnym dniu roku, dosłownie kiedy chcecie. Najlepiej wtedy, gdy macie na to wenę. Powiedzmy, że to będzie taki mały sekret, o którym nie będziecie mówili na razie innym. Bo i tak Was mogą wyśmiać. Tak to jest drugi sekret. Jeśli nie macie wokół siebie osób, które Was będą wspierać w tym co chcecie zrobić, to lepiej o niczym nie wspominajcie. Zwłaszcza jeśli są to powiedzmy większe marzenia, lub cele.

Kolejnym, chyba już trzecim sekretem jest to, że cele wcale nie muszą być małe. Możecie spokojnie od razu wrzucać na listę postanowień duże cele. Kolejnym sekretem jest to, że w większy cel łatwiej trafić. Czyż nie? 😉
No dobra, to jak zrobić taką listę. Jakkolwiek. Po prostu zapisuje się w dowolnym miejscu to co chciałoby się osiągnąć. Oczywiście te cele, które sobie zapiszecie nie mogą kolidować z Wami. Już wyjaśniam. Jeśli macie np. rodzinę, to postanowienie typu „chcę być niezależny” czy „chcę mieszkać sam” może lekko kolidować z rzeczywistością. Ale pewnie dałoby się też zrealizować. Nie wiem. Wszystko się da, nawet pojechać do Honolulu 😀

Skoro już się rozpisałem, to może wspomnę jakie postanowienia powinny się znaleźć na naszej liście, a może bardziej, o jakich warto by było pomyśleć, bo bez nich niektóre mogą być trudne do zrealizowania. Powiedzmy, że niektóre aspekty życia ze sobą się łączą i jak koło łatwiej się toczą, gdy są na podobnym poziomie rozwoju. Takie powiedzmy „koło życia”, które obejmuje aspekty takie jak nasz rozwój duchowy, zdrowie, pracę zawodową, sytuację finansową, poszerzanie wiedzy, rozwijanie naszego hobby, nasz stan emocjonalny, ale również osoby, które nas otaczają, jak rodzina, czy przyjaciele.
Jeśli na wszystkich poziomach czujemy się usatysfakcjonowani, to mamy jakby z górki. Jeśli jednak gdzieś coś zgrzyta, to musimy to prześledzić pod kątem właśnie tego, czy nie będzie to nasza blokada do realizacji naszych marzeń, postanowień i celów. Logiczne, że jeśli nie mamy pieniędzy, to za daleko nie pojedziemy, chociaż są sposoby i osoby, które mając dosłownie kilka złotych ruszyły w świat. Czyli wykonalne. To samo ze zdrowiem. Jeśli szwankuje, to raczej wysokich szczytów nie zdobędziemy. A przynajmniej na pierwszy rzut oka nie będzie to łatwe. O ile oczywiście ktoś dla przykładu lubi góry.


Jeśli będziecie chcieli, to mogę od czasu do czasu wrzucać jakieś wpisy z technikami jak i co robić, aby ułatwić sobie w realizacji pewne postanowienia. Ale z góry zapowiadam, że to nie działa jak magiczna różdżka, którą się machnie i już żyjemy w innym świecie, albo jesteśmy w innej krainie. Chociaż te tanie linie lotnicze w dzisiejszych czasach… mogą zdziałać cuda i na chwilkę nas przenieść do takiej krainy 🙂
Kolejnym sekretem jest to, że jeśli już zrobicie sobie jakieś postanowienia i będą one ukierunkowane jakby w nurcie waszych marzeń i nikt nie będzie Wam przeszkadzał w ich realizacji a wręcz wspierał, to w końcu uda się je zrealizować.
Ostatnim sekretem na dziś jest to, że samo zapisanie, a nawet myślenie o celach gówno daje. Marzenia trzeba spełniać samemu, a nie czekać aż się spełnią 😉

2 odpowiedzi do “postanowienia noworoczne są do bani”

  1. Bardzo fajny wpis
    Odpowiadam od razu na Twoje pytanie, tak fajnie by było jakbyś dzielił się takimi informacjami w większej ilości, są bardzo przydatne. Nawet jeżeli się to już wie to warto usłyszeć/przeczytać to jeszcze gdzieś bo to utwierdza i daje większego kopa.

    Co do celów, postanowień, nie tylko warto ale wręcz trzeba sobie stawiać duże cele, mówiąc duże mam na myśli naprawdę duże, takie, które wydają się na obecną chwilę niemożliwe, które prawie przerażają. A dlaczego ? A dlatego że sporo z nas, może nawet znaczna większość ma od dziecka tłoczone do głów jakieś bzdury, a to że czegoś się nie da, albo że nie da się dorobić uczciwie i całe mnóstwo innych bredni, które razem stanowią balast który nas hamuje i sprawia że nie wykorzystujemy swojego potencjału nawet w 10 procentach.
    Kiedy stawiasz sobie ogromne cele, właśnie takie niemal przerażające to Twój podświadomy umysł zaczyna stopniowo przestawiać się na inne tory, zaczyna kombinować i szukać sposobów żeby cel wyszedł, stopniowo odrzucane są wszelkie „niedasie”, życie zaczyna się zmieniać na lepsze i to nawet jeżeli ostatecznie ten cel nie zostanie w 100% zrealizowany.
    A jak cel jest mały to w sumie nic się nie zmienia, nawet jeżeli został by zrealizowany.

  2. Święte słowa. Jak w 2012 kupiłem moją zardzewiałą blaszankę, to pierwszą rzeczą była załamka – wydałem całe oszczędności na zgnitego wraka. A potem krok po kroku pojawiały się pieniądze, nie wiadomo skąd, a to na blacharza, na części do wymiany a w końcu na dalekie podróże 🙂 CEL+PLAN+DZIAŁANIE = …?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.