znajomi z Polski

Znowu kilka dni uciekło, ale dla odmiany będzie trochę na bieżąco.
Spotkaliśmy się z Janus’em i jego żoną w Vinci. Jechali do Cortony, a my akurat byliśmy w „pobliżu”. No może 80km, ale jednak to „pobliże”.
Oczywiście miałem okazję zobaczyć najwyższą wersję Boxera w tej samej „budzie” i muszę powiedzieć, że zazdroszczę. Ile miejsca nad głową i te przestrzenie…



Przy okazji znowu odwiedziliśmy (razem) m.in. Volterrę. Dawno nie byłem 😛
A mieszkaliśmy tu ok. 2 lata 😛
Znam tu trochę ciekawych miejsc, w których można stanąć i odpocząć po trudach podróży.
Albo po prostu stanąć i mieć wszystko wiadomo gdzie, nic nie robić, nie mieć zmartwień, chłodne winko w cieniu pić.
Koniecznie w cieniu, bo temperatury dobiły nawet do 36C (w cieniu).
W Vinci jest muzeum Leonardo da Vinci, ale nam się nie chciało chodzić po muzeach. Może innym razem. Teraz za gorąco. W Volterra trafiliśmy akurat na święto okolicznych Contrada. Nagrałem filmek, ale nie ma najmniejszych szans, aby go umieścić korzystając z internetu, jaki tu mamy. Może innym razem. Oczywiście Volterra to kraina alabastru i niemal co krok są sklepy i rzeźbiarze dłubiący w nim jakieś figurki itd. Kto lubi, może kupić.
Dziś już się rozjechaliśmy, my pojechaliśmy w poszukiwaniu chłodniejszych miejsc, a Janus do Florencji. Podrzuciłem oczywiście jakieś darmowe parkingi, ale dawno tam nie byliśmy. Mam nadzieję, że jeszcze darmowe.
Z Volterra pojechaliśmy do Montecatini val di Cecina, akurat było mercato i dalej w stronę zachodzącego słońca, czyli w stronę Cecina. Po drodze musiałem sfotografować wołowinę. Smacznie wyglądała.










Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.