budowa domka ze złomka

No i jest.
Na dniach zaczynam budowę mojego domu na kółkach.
Na tą chwilę jest złomek – tak nazwałem autko, bo ma parę wgniotek, jak złomek z kreskówki „the cars”, ale wgniotki to nie problem na teraz. Zastanawiam się czy po naprawieniu wgniotek będzie biały, czy może zrobię  np. srebrnego metalika, lub biały perłowy.
Może doradzicie jaki złomek powinien być  🙂

Mam nadzieję, że połowa lutego to jeszcze dobry czas, aby tegoroczny sezon przejeździć we własnym domu na kółkach. Jeśli nie w 100% ukończonym, to chociaż w ~70% – tyle co ma dobra śliwowica.

Co na tą chwilę już jest:
Citroen Jumper 2006 rok – stara „buda” z wgniotkami,
izolacja w postaci wełny, która pójdzie w stretch + mata termoizolacyjna 5 mm 2 warstwy aluminium i jakaś pianka wewnątrz,
dodatkowa izolacja pod podłogą – styrodur, jeśli w/w nie wystarczą,
sklejka wodoodporna 4mm na ściany
sklejka 8mm na podłogę i jakieś elementy mebli w połączeniu z tą 4mm,
zbiornik wody białej 70 litrów,
zbiornik wody szarej 80 litrów,
brodzik o domowych wymiarach 72cm x 72cm – kompromis komfortu,
toaleta thetford C200,
lodówka kompresorowa 65W,
kuchenka 2 palnikowa,
zlew do kuchni,
fotele obrotowe z sharana, które planuję przerobić na „kapitańskie”, Czytaj dalej budowa domka ze złomka

hawaje niekamperowo, ale na kołach

Był marzec, zimno, temperatury na minusie. Po przyjeździe pod lotnisko miałem zgryza, czy zostawić zimową kurtkę, czy zabrać ze sobą. To spory dodatkowy bagaż. Opierając się logice i patrząc na oblodzone chodniki z niechęcią pozbyłem się jej i w samym sweterku udałem się na lotnisko. Brrr. Jak zimno. No ale przecież lecę tam gdzie ciepło. Teraz trochę pomarznę i później już tylko wygrzewanie się na tych niebiańskich plażach, słońce, palmy, drinki.  Czytaj dalej hawaje niekamperowo, ale na kołach

ostatnie godziny we Lwowie

To już ostatnie godziny spaceru po ulicach Lwowa. Zostało jeszcze kilka rzeczy do zobaczenia w tym kościół Ormiański, a później tylko jeszcze zakupy, ukraińskie specjały jak np. chałwa, czy no niestety niewielka ilość ukraińskiego alkoholu i powrót do Polski.

 

Czytaj dalej ostatnie godziny we Lwowie

zwiedzania Lwowa ciąg dalszy

Kolejne fotki ze spaceru po Lwowie.

Czytaj dalej zwiedzania Lwowa ciąg dalszy

wycieczka do Lwowa niekamperowa

Jeszcze nie kamperem, ale co jak co ale wyjazd do Lwowa na pewno warto opisać.  A na tym bardziej podzielić się z Wami fotkami z tego pięknego miasta. A jeszcze tym bardziej, że we Lwowie nie byłem kilka lat. Poprzednimi razy gdy odwiedzałem Ukrainę nie miałem jeszcze cyfrowego aparatu. Najdalszym zakątkiem Ukrainy jakie zwiedziłem były wschodnie krańce przy morzu Azowskim jak Melitopol, Berdiańsk, oraz przy morzu Czarnym, Krym, a tam Symferopol, Teodozja, Sewastopol. Pamiętam wycieczki taksówką z Teodozji do Symferopola do Mc Donalda gdzie płaciliśmy jakieś śmieszne grosze jak na tamte czasy. Tylko w Mc Donaldzie pamiętam były normalne kible, bo wszędzie, nawet w hotelach tureckie czyli na tzw. narciarza. Ufff, nie chciało się opuszczać tego miasta. Kiedyś napiszę relację z wyjazdu w tamte regiony. Niestety nie mam żadnych fotek z tamtego okresu, ponieważ był to rok 2002 więc robiłem je aparatem analogowym, a niestety straciłem, poza 2 albumami, wszystkie jakie miałem w 2008 roku. Nie chcę opisywać szczegółów, ale niestety zostały mi jedynie 2 albumy. Teraz mam zeskanowane elektroniczne kopie i tych ostatnich dwóch gdyby coś, ale poprzednich nie przywrócę skoro już ich nie ma. Może kiedyś odwiedzę znów Krym, Symferopol, morze Azowskie, Teodozję i inne tamtejsze regiony, ale teraz wracamy do Lwowa.

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu?
Tylko we Lwowi!
Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu?
Tylko we Lwowi!

To miasto po prostu trzeba odwiedzić. Lwów był przez dług okres polskim miastem i nadal czuć tam pewną atmosferę polskich akcentów. Do Lwowa pojechaliśmy wycieczką z Rzeszowa. W planie wycieczki było odwiedzenie dwóch cmentarzy, w tym chyba najbardziej znany cmentarz Orląt Lwowskich oraz cmentarz Łyczakowski, oczywiście opera i jej wnętrze, rynek, ratusz, przy którym można się było napić pysznej kawy po turecku parzonej w tygielku na gorącym piasku. No pychota. Gdyby tak się dało tak w kamperze 🙂
Co jeszcze w planie? Oczywiście kościoły, katedry oraz cerkwie. W tym między innymi kościół św. Elżbiety, katedra świętego Jana, katedra Ormiańska, kaplica Boisomów oraz pałac Sobieskiego. Uff, chyba niczego nie pominąłem.
Przy okazji udało nam się trafić na ślub w jednej z cerkwi i oczywiście zrobiłem fotki. Zdziwiły mnie to, że młoda para miała ubrane korony na głowach. W sumie nigdy później się nie zastanawiałem dlaczego i skąd mają taki zwyczaj. Mają to mają. Każdy kraj ma swoje i trudno się dziwić, że podróżując można spotkać coś inaczej niż w Polsce.

No dobra i tak każdy czeka wiadomo na co, czyli na …fotki 😀

 

tu wspomniany ślub, na którym niechcący też byliśmy świadkami

i oczywiście słynny cmentarz, na którym możemy spotkać wiele polskich nazwisk

Czytaj dalej wycieczka do Lwowa niekamperowa

idea kamperowania

Od zeszłego roku już chodziła mi po głowie koncepcja podróżowania prawdziwym kamperem. Prawdziwym, czyli takim z łazienką, kuchnia i o wysokości wystarczającej aby chodzić w nim w pełni wyprostowanej pozycji.
Poprzedni pojazd Alhambra, którym jeździliśmy od niecałych 2 lat po Europie nie był wystarczającym do tego typu turystyki. Przenośna kuchnia na kartusze, spanie wygodne, bo jest sporo płaskiej przestrzeni, ale brak toalety i inne minusy. Pomijam samą wysokość ok. 120cm. No i to przekładanie gratów przy każdej okazji. Gotowanie oczywiście na zewnątrz.

Z kamperami spotykam się od 2000 i nawet wtedy miałem okazję już kupić amerykańca na bazie chevroleta z potężnym silnikiem V8. Później kilkukrotnie byłem namawiany przez znajomych, ale zawsze gdy liczyłem koszty paliwa (pali więcej niż osobówka), koszty kempingów na południu Europy, to nijak mi się to nie wydawało sensowne. Taki całkowity koszt (a niektórzy jeszcze wynajmują takiego kampera na wakacje) przekraczał koszt dobrych wakacji w hotelu. Nie przekonywało mnie to.
Dopiero w okolicy 2011-2012 roku zacząłem się ponownie interesować turystyką kamperową, ale od innej trochę strony. Skoro taki pełnowymiarowy kamper ma wszystko, czyli i łóżko i łazienkę z prysznicem i kuchnię, jest ciepła woda, ogrzewanie, to… po cholerę mi kempingi? Czytaj dalej idea kamperowania