szlifierka i druciak w ruch, czyszczenie z korozji

Jaki rocznik trzeba kupić, żeby nie było grama korozji?
Pewnie prosto z fabryki, bo jak dojedzie do salonu to już pierwsze oznaki są?
ehhh…

A teraz wracam do walki z tym, dużo tego nie ma, ale trzeba porządnie wyczyścić i pociągnąć antykorozyjnym, bo później dostęp już nie będzie taki łatwy. 

rozkład wnętrza – łóżko

Łóżko planuję z tyłu, więc spał będę z tyłu – szerokość 125cm albo 130 cm.
Jako, że będzie na wysokości ok. 55-60cm nad podłogą wykorzystam te wnęki, które są i poszerzają budkę od wysokości 63cm bez izolacji do 193cm. To minus izolacje da mi ok 185-188cm długości łóżka w poprzek. A może ciut więcej. Łóżko wg planu ma na dzień stawać się taką sofą o kształcie podkowy ze stolikiem po środku. Szkoda miejsca, aby całymi dniami leżała tam pościel i miejsce było niewykorzystane.

Dobrze mieć auto 15 metrów od domu. I ta pogoda dziś +14 i pełne słońce.

Akumulator wymieniony – idę dalej robić, makita powinna do wieczora przeżyć.

Poza tym jakiś postęp prac, fotek nie ma na razie. Korozje wydarte do gołej blachy, dodatkowo tylne nadkola wymagały uwagi.
Były trochę poobijane i podrapany lakier, dodatkowo uszczelnienie w 3 miejscach było jakieś kiepskie, więc wydarłem wszystko. Uszczelnione sikaflexem.
Malowanie jak wyschnie sikaflex.
Ale resztę można już malować antykorozyjnym.

wstępne przygotowania i przymiarki

Co na tą chwilę zrobiłem:

Wywalona przegroda, wymontowane fotele przednie tj. ławka i kierowcy,
ogólne porządki – wnętrze zaczęło być znowu białe  😀
w kabinie pasażerskiej wymontowałem niemal wszystkie plastiki, w podłodze z fabrycznymi wygłuszeniami – będą zastąpione matami bitumicznymi + mata termoizolacyjna, a na to albo poprzednia podłoga, albo ta sama wykładzina, która będzie w części mieszkalnej.

Dziś do tego walczyłem z drzwiami przesuwanymi – regulacje itp., bo po ostatnich ulewach okazało się, że przeciekają. Niestety uszczelka jest uszkodzona, ale nowa expresem leci do mnie.
Do tego zamki źle wyregulowane. W ostateczności kupię cały komplet nowych. Zobaczymy…

Wstępne przymiarki i ustawienia:

budowa domka ze złomka

No i jest.
Na dniach zaczynam budowę mojego domu na kółkach.
Na tą chwilę jest złomek – tak nazwałem autko, bo ma parę wgniotek, jak złomek z kreskówki „the cars”, ale wgniotki to nie problem na teraz. Zastanawiam się czy po naprawieniu wgniotek będzie biały, czy może zrobię  np. srebrnego metalika, lub biały perłowy.
Może doradzicie jaki złomek powinien być  🙂

Mam nadzieję, że połowa lutego to jeszcze dobry czas, aby tegoroczny sezon przejeździć we własnym domu na kółkach. Jeśli nie w 100% ukończonym, to chociaż w ~70% – tyle co ma dobra śliwowica.

Co na tą chwilę już jest:
Citroen Jumper 2006 rok – stara „buda” z wgniotkami,
izolacja w postaci wełny, która pójdzie w stretch + mata termoizolacyjna 5 mm 2 warstwy aluminium i jakaś pianka wewnątrz,
dodatkowa izolacja pod podłogą – styrodur, jeśli w/w nie wystarczą,
sklejka wodoodporna 4mm na ściany
sklejka 8mm na podłogę i jakieś elementy mebli w połączeniu z tą 4mm,
zbiornik wody białej 70 litrów,
zbiornik wody szarej 80 litrów,
brodzik o domowych wymiarach 72cm x 72cm – kompromis komfortu,
toaleta thetford C200,
lodówka kompresorowa 65W,
kuchenka 2 palnikowa,
zlew do kuchni,
fotele obrotowe z sharana, które planuję przerobić na „kapitańskie”, Czytaj dalej budowa domka ze złomka

hawaje niekamperowo, ale na kołach

Był marzec, zimno, temperatury na minusie. Po przyjeździe pod lotnisko miałem zgryza, czy zostawić zimową kurtkę, czy zabrać ze sobą. To spory dodatkowy bagaż. Opierając się logice i patrząc na oblodzone chodniki z niechęcią pozbyłem się jej i w samym sweterku udałem się na lotnisko. Brrr. Jak zimno. No ale przecież lecę tam gdzie ciepło. Teraz trochę pomarznę i później już tylko wygrzewanie się na tych niebiańskich plażach, słońce, palmy, drinki.  Czytaj dalej hawaje niekamperowo, ale na kołach

ostatnie godziny we Lwowie

To już ostatnie godziny spaceru po ulicach Lwowa. Zostało jeszcze kilka rzeczy do zobaczenia w tym kościół Ormiański, a później tylko jeszcze zakupy, ukraińskie specjały jak np. chałwa, czy no niestety niewielka ilość ukraińskiego alkoholu i powrót do Polski.

 

Czytaj dalej ostatnie godziny we Lwowie

zwiedzania Lwowa ciąg dalszy

Kolejne fotki ze spaceru po Lwowie.

Czytaj dalej zwiedzania Lwowa ciąg dalszy

wycieczka do Lwowa niekamperowa

Jeszcze nie kamperem, ale co jak co ale wyjazd do Lwowa na pewno warto opisać.  A na tym bardziej podzielić się z Wami fotkami z tego pięknego miasta. A jeszcze tym bardziej, że we Lwowie nie byłem kilka lat. Poprzednimi razy gdy odwiedzałem Ukrainę nie miałem jeszcze cyfrowego aparatu. Najdalszym zakątkiem Ukrainy jakie zwiedziłem były wschodnie krańce przy morzu Azowskim jak Melitopol, Berdiańsk, oraz przy morzu Czarnym, Krym, a tam Symferopol, Teodozja, Sewastopol. Pamiętam wycieczki taksówką z Teodozji do Symferopola do Mc Donalda gdzie płaciliśmy jakieś śmieszne grosze jak na tamte czasy. Tylko w Mc Donaldzie pamiętam były normalne kible, bo wszędzie, nawet w hotelach tureckie czyli na tzw. narciarza. Ufff, nie chciało się opuszczać tego miasta. Kiedyś napiszę relację z wyjazdu w tamte regiony. Niestety nie mam żadnych fotek z tamtego okresu, ponieważ był to rok 2002 więc robiłem je aparatem analogowym, a niestety straciłem, poza 2 albumami, wszystkie jakie miałem w 2008 roku. Nie chcę opisywać szczegółów, ale niestety zostały mi jedynie 2 albumy. Teraz mam zeskanowane elektroniczne kopie i tych ostatnich dwóch gdyby coś, ale poprzednich nie przywrócę skoro już ich nie ma. Może kiedyś odwiedzę znów Krym, Symferopol, morze Azowskie, Teodozję i inne tamtejsze regiony, ale teraz wracamy do Lwowa.

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu?
Tylko we Lwowi!
Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu?
Tylko we Lwowi!

To miasto po prostu trzeba odwiedzić. Lwów był przez dług okres polskim miastem i nadal czuć tam pewną atmosferę polskich akcentów. Do Lwowa pojechaliśmy wycieczką z Rzeszowa. W planie wycieczki było odwiedzenie dwóch cmentarzy, w tym chyba najbardziej znany cmentarz Orląt Lwowskich oraz cmentarz Łyczakowski, oczywiście opera i jej wnętrze, rynek, ratusz, przy którym można się było napić pysznej kawy po turecku parzonej w tygielku na gorącym piasku. No pychota. Gdyby tak się dało tak w kamperze 🙂
Co jeszcze w planie? Oczywiście kościoły, katedry oraz cerkwie. W tym między innymi kościół św. Elżbiety, katedra świętego Jana, katedra Ormiańska, kaplica Boisomów oraz pałac Sobieskiego. Uff, chyba niczego nie pominąłem.
Przy okazji udało nam się trafić na ślub w jednej z cerkwi i oczywiście zrobiłem fotki. Zdziwiły mnie to, że młoda para miała ubrane korony na głowach. W sumie nigdy później się nie zastanawiałem dlaczego i skąd mają taki zwyczaj. Mają to mają. Każdy kraj ma swoje i trudno się dziwić, że podróżując można spotkać coś inaczej niż w Polsce.

No dobra i tak każdy czeka wiadomo na co, czyli na …fotki 😀

 

tu wspomniany ślub, na którym niechcący też byliśmy świadkami

i oczywiście słynny cmentarz, na którym możemy spotkać wiele polskich nazwisk

Czytaj dalej wycieczka do Lwowa niekamperowa