piasek sprzedam, czyli co można robić po 2,5 tysiąca dni i nocy nieprzerwanej podróży kamperem

Niedawno stuknęło 2,5 tys dni w podróży. Podróży, w której ani na chwilę nie wróciliśmy do tzw. normalnego życia, normalnego, murowanego domu, a często z karton gipsu, tylko ładnie pomalowanego.
Gdy odwiedzamy znajomych czy rodzinę i oferują nam możliwość, jak to mówią „normalnego wyspania się w domowym łóżku”, to śmiejemy się, bo jest to często łóżko mniejsze niż mamy w obecnym kamperze. 🙂
Na plus jest oczywiście skorzystanie z np. domowego prysznica, ale bardziej z tego powodu, że można lać wodę niemal bez oszczędzania, jeśli porównać z prysznicem w kamperze. Nas teoretycznie ogranicza tylko objętość zbiorników. Standardem jest ok 70-80l, czasem 100-120l.
No i poza tym chyba tyle. Bo z resztą jest jak w domu. Metraż oczywiście mniejszy, ale jest wszystko, z elektryczną maszynką do mielenia mięsa, czy kinem domowym włącznie. 🙂

A dni spędzamy robiąc to na co mamy ochotę. Ela np. coś maluje, albo rysuje, albo produkuje piasek. Drogocenny jak się okazuje piasek 😉

Tutaj link do youTube, gdyby się nie otwierał film w oknie:
Piasek sprzedam…
Bo zioła i kadzidła już się skończyły. 😉

 

 

vanlife z huraganem w tle, czyli robimy rząd i spier… uciekamy stąd

Powiem tak. Musieliśmy wczoraj dosłownie spier..ać. 😮
Chyba pierwszy raz od jakiś 10 lat naprawdę się śpieszyłem.


Ale od początku. Miejscówka zacna i bezpieczna, parking na plaży. Staliśmy tu nie pierwszy raz. Poprzedniego Czytaj dalej „vanlife z huraganem w tle, czyli robimy rząd i spier… uciekamy stąd”

wzmacniający, „leczniczy” rosół na sezon grypowy, wg starej receptury dziadka

Sezon grypowy się zbliża, więc warto od czasu do czasu wzmocnić organizm wysokowartościowym pokarmem z dodatkiem witamin.
Dziś zdradzę przepis na rosół wg receptury mojego dziadka.
Oczywista sprawa, że wiele zależy od upodobań kulinarnych oraz smaków, które wynosimy z domu i z reguły każdy ma swoje „dziadkowe” przepisy. Rosołów w życiu zjadłem pewnie tysiące, jedne smakują lepiej inne gorzej. Tylko gdzie tkwi sekret w przepisie na rosół doskonały?


Nie wiem czy ten, który ja gotuję jest doskonały, ale na pewno rosół Czytaj dalej „wzmacniający, „leczniczy” rosół na sezon grypowy, wg starej receptury dziadka”

zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę

Tak, wiem, mieliśmy jechać na południe. Ale postanowiliśmy odwiedzić …północ. Północ Szkocji i upolować zorzę. Z polowaniem na zorzę w Wielkiej Brytanii jest chyba trochę jak z tym potworem z Loch Ness (też po drodze znów odwiedzamy), czyli niby potwór jest, zorza też i niby ktoś widział a nawet zrobił jakieś fotki, ale jak się samemu chce zobaczyć, to jest z tym jak jest. Prognozy były obiecujące 🙂

a tu my na krańcach Szkocji i na grafice zorza, która niemal sięga północnych wybrzeży Szkocji… Czytaj dalej „zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę”

projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 2

Paryż – Dakar. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami, to jest spora szansa, że w tym roku jesień i zimę spędzimy na afrykańskim kontynencie. Jest kilka spraw, które muszę już teraz zaplanować. Na pewno finanse. Spora część to paliwo. Tu cudów i tajemnic nie ma. Szacunkowo to będzie ok. 15-16 tys km. Z czego ok. 6 tysięcy po aktualnie drogiej Europie. Na afrykańskim kontynencie wychodziłoby nam ok. 8 tys. km.

Koszt paliwa Czytaj dalej „projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 2”

projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 1

Anty rajd? I do tego Paryż – Dakar? O co chodzi? Co ten #toscaner znów wymyślił? No więc jeśli pamiętacie, rok temu wymyśliłem plany na zimowanie 2017/2018, w których to były kraje jak Maroko, Sahara Zachodnia, Mauretania, Senegal i jeszcze coś tam. Tu jest link do tamtego wpisu z plany na najbliższe miesiące

Z czasem trochę te plany się nam zweryfikowały i dotarliśmy jedynie na krótko do Maroko. Można powiedzieć liznęliśmy Afrykę i przydałoby się więcej. Więcej przypraw, więcej daktyli, więcej słońca, piasku i cieplejszej wody.
No ale dobra, przecież Afryka, to były zeszłoroczne plany, a zimowanie 2018/2019 przecież już niby mamy zaplanowane. Tu zresztą pisałem o nich 23 czerwca:
plany na kolejny rok kamperowych podróży na pełny etat Czytaj dalej „projekt: anty rajd Paryż – Dakar, część 1”

śladami templariuszy, katedra w Chartres we Francji

No więc odwiedzamy to niezwykłe miejsce. Ja tu jestem nie pierwszy zresztą już raz. Co wiemy o tej katedrze? Poza niesamowitą konstrukcją z punktu widzenia architektonicznego, niezwykłą ilością rzeźb i płaskorzeźb, których w tylko tej jednej katedrze jest, wliczając te na szkle, ponad 10 000. Tak, słownie: ponad dziesięć tysięcy. Zastanawiająca jest również jej historia. A co mówi i tym ciocia G.


Podobno historia sięga już III wieku naszej ery i zaczęła się od znalezienia w jakiejś grocie czegoś niezwykłego. Była to rzeźba brzemiennej kobiety. Jeśli brzemiennej, to pewnie dało się podciągnąć ją pod wiadomą, właśnie powstającą w obecnych czasach religię. Czytaj dalej „śladami templariuszy, katedra w Chartres we Francji”

koszt miesiąca wakacji w kamperze w Hiszpanii

Wiele razy już pisałem o kosztach podsumowując, czy to koszt rocznego kamperowania w kilku krajach, czy koszt zimowania w Szkocji, gdzie słońca niemal nie ma i jest no, zimno. No bo jak ma być? Przyszedł czas na napisanie czegoś o kosztach zimowania w  słonecznej Hiszpanii.


Opisałem również jak łatwo policzyć ogólnie koszty w oparciu o 3 ważne składowe:
1. koszt paliwa
2. koszt jedzenia
3. koszt serwisów


To wszystko było. Ostatni wpis w tym temacie jest z zeszłego roku i można go przeczytać tu: koszty podróżowania kamperem i kamperowania
Pozostałe można łatwo znaleźć wpisując wyszukiwaną frazę w okienku „szukaj”.

Tym razem, jak już wspomniałem, postanowiłem podać Wam dokładny koszt miesiąca wakacji w Hiszpanii. Będzie to zeszły miesiąc czyli marzec. To bardzo dobry miesiąc Czytaj dalej „koszt miesiąca wakacji w kamperze w Hiszpanii”

Translate »
%d bloggers like this: