houston mamy problem – diagnostyka i testy w czasie rzeczywistym i… test alkoholowy

Po przeczytaniu wielu, wielu wpisów na forach mechanicznych ogarnąłem zakres opcji co można podejrzewać w przypadku takiego dziwnego zachowywania się silnika, tej konkretnej kontrolki i tego kodu błędu. Postanowiłem zrobić test podczas jazdy. Skoro na obecną chwilę silnik zgasł mi już niespodziewanie 2x, a kontrolka zapaliła się 3ci raz, to znaczy, że samo kasowanie błędu nie rozwiąże problemu. Trzeba wytoczyć cięższe działa.

Diagnozowanie z podłączonym komputerem, który jest podłączony do laptopa jest średnio wygodne. Przez lata kupiłem jeszcze kilka innych zabawek. W tym taki jak na powyższym zdjęciu, niestety nie wykrywa nawet tego, że jest podłączony.
Mam też tester ELM na BT i można by wygodniej z jakąś aplikacją w telefonie testować, ale ni cholery nie mogę tego małego gówienka znaleźć. Poza tym nie ma żadnej gwarancji, że gówienko ELM połączy się z tym modelem Sprintera.

Poza tym żadna z tych zabawek raczej nie wykona testu w czasie rzeczywistym. A to jest teraz priorytetem. Chcę widzieć wszystkie parametry podczas jazdy, czyli dawkę paliwa, ciśnienie paliwa, wartość na zaworze ciśnienia i przy okazji dorzucam prędkość silnika (obroty) i wartość pokazującą ile wciskam gazu.

No to wszystko gotowe? W drogę.
Gdzie jedziemy? Najzwyczajniej kontynuujemy zwiedzanie, z tym, że oczekując, że silnik może niespodziewanie znów zdechnąć, wybieram „białe” drogi na mapie, czyli między wioskami, a nie główne, na których jedzie tir za tirem. Będzie i bezpieczniej i spokojniej, gdybym musiał pogrzebać pod maską.
Mijamy kolejną wioskę, czasem jakiś traktor, teraz prosta droga, lekko pod górkę, a ja spokojnie bo dziury ledwo 60km/h i oczywiście znów ok 2krpm. Jeb. Stoimy. Odczyt parametrów z ekranu i pierwsze co się „kładzie” to elektrozawór regulacji ciśnienia paliwa. On pierwszy leci na pysk na wykresie. Chwilę po nim oczywiście ciśnienie paliwa, a i w różnych opcjach sprawdziłem również kolejno doładowanie itd.

No to teraz mam już podejrzenia. Ale odpalam ponownie, test uruchomiony i dalej w drogę. Chcę jeszcze co najmniej z 1-2x zobaczyć to samo na wykresach. A i tak chcemy dojechać do jakiegoś ładniejszego miejsca, niż parking przy cmentarzu i ewentualnie blisko paczkomatu, żeby spokojnie mieć kilka dni czasu na ewentualne testy i zakup czegoś na alle…o.

Po kilkunastu kilometrach, wyjazd z wioski i pod górkę i… znów jeb. Stoimy. Przynajmniej coś już wiem na pewno.
Albo nie łączy wtyczka (elektryka), albo pada zawór, albo co też muszę brać pod uwagę – wtryski. Wychodzi na to, co podpowiedział mi kolega Adam po telefonicznej konsultacji. Jeśli jakiś wtrysk by lał, to czujnik ciśnienia to wykryje w końcu i odcina zawór jako pierwszy. Czyli ten sam kod pojawiłby się i w tym przypadku. I oczywiście komputer odetnie paliwo.

Ale może też być i elektryka (tu przypomina mi się wtyczka w 2,8HDi). Jeśli coś nie łączy, a silnik ponownie odpala po dość długim kręceniu (tu wstrząsy mogłyby teoretycznie mieć wpływ na łączenie i nie łączenie na hipotetycznej wtyczce).
Można to wstępnie wykluczyć odpalając na plak’a. Tylko skąd w lesie wziąć plak’a. Ja tego gówna do nabłyszczania deski nie używam. Bo w sumie uważam, że plak nadaje się tylko do dwóch rzeczy: nasmarowania deski i wszystkich węży pod maską, dzień przed jazdą na giełdę, żeby pozbyć się strucla, albo właśnie do testu odpalenia silnika.
Tu uwaga, bo do tego trzeba plak’a na bazie alkoholu (stąd w tytule), a nie jakieś ekologiczne gówno. Taki nadaje się tylko do osmarkania deski na giełdę. 🙂

Tylko no właśnie, skąd wziąć plak w lesie? Wiecie co? Można użyć również coś innego, coś co ma w składzie alkohol. Np. lakier do włosów. To mamy. Mam też sprężone powietrze (czyli butan), ale wolałem tego nie testować 😀
No to szybki test, bo już chwilę kręciłem, a stoimy w cieniu. To po co męczyć i akumulatory i rozrusznik.
Odkręciłem opaskę na rurze do kolektora dolotowego i stoję z lakierem i śrubokrętem przygotowany jak do startu odrzutowca, a Ela zasiadła na fotelu kapitana wycieczki i teraz ona będzie odpalać maszynę.
Na hasło „pal”, Ela kręci rozrusznikiem, a ja psikam magicznym sprayem prosto do gardzieli czarnego potwora. i wiecie co? Zaskoczył dosłownie w sekundę. :O
No to elektrykę (wtyczki) chyba mogę na 99% wykluczyć.

Jedziemy dalej, ale te wnioski, o których wspominałem wcześniej, dopiero teraz zebraliśmy razem do kupy, czyli problem występuje tylko pod górki na wolnych obrotach. Czyli w takiej sytuacji coś jest nie tak z dawkowaniem paliwa. Bo złe spalanie raczej wykluczam. Wtedy pojawiałby się pewnie jakiś błąd z sondy lambda lub innego czujnika. 😕
W normalnej sytuacji, gdy silnik ma sporo mocy i niutków, to jazda na obrotach rzędu 2-2,1kRPM nie była nigdy problemem. Tak było do tej pory. I w tym o poprzednich moich autach.
Ale teraz, odkąd pojawiła się awaria, zauważyliśmy zgodnie tą zależność. Zawsze na niskich i pod górkę.
Jedziemy dalej, jedziemy i przed nami znów pod górkę. Nie robię żadnej redukcji, miałem jakieś 2100rpm, wzniesienie dość spore. Tu już nie trzeba zgadywać. Jeb, silnik zgasł. No to mamy cię.
Odpalam 2-gi raz na lakier. Na tyk. 🙂
No to jeszcze jeden test. Dalszą trasę, około 20 kilometrów do ślicznej miejscówki grzałem cały czas na ponad 2500-3000rpm, a bliżej 3000.
Zero ekonomi, zapier…. ile turbina daje. Żadnych awarii.

W każdym razie usterkę muszę zlokalizować i wyeliminować, bo jeśli już się pojawia, to raczej nie będzie się polepszać, a pewnie pogarszać. A nie chciałbym doprowadzić do poważniejszych uszkodzeń, jeśli winnym jest np. lejący wtrysk.

Dojechaliśmy do naszego celu. Weekend wśród przyrody, ciszy i wody. No ale wnioski są i decyzje trzeba jakieś podjąć. No więc, pasuje sprawdzić wtryski. Chciałem zadać dawki na każdy cylinder i lipa. Ten model nie obsługuje tego.
Zostaje stara szkoła, czyli test wtrysków metodą przelewową. Kupiłem już zestaw do testowania na znajomym portalu za 8 dych i czekamy. Jak przyjdzie SMS, że paczka w paczkomacie, to wskakuję na hulajnogę i będę miał kolejną zabawkę tym razem do testowania wtrysków. 🙂
Po naprawie pewnie komuś sprezentuję, jak to robię często z niepotrzebnymi rzeczami. Ostatnio sprezentowaliśmy kilka rzeczy komuś w potrzebie. 🙂
Możliwe, że nagram jakiś film, albo chociaż zrobię zdjęcia 🙂

Jeśli oczywiście okaże się, że wtryski kuleją, to sam dalej niewiele zrobię i będę już szukał serwisu, gdzie mi coś z nimi zrobią. Jeśli test wykaże, że jest z nimi wszystko ok, to zacznę podejrzewać elektrozawór ciśnienia na listwie. Ale jeszcze nie mam pojęcia jak go sprawdzić. I na tą chwilę nie mam pojęcia co jeszcze brać pod uwagę 🙂
Czekamy na przesyłkę 🙂

CDN…

Wszystkie rady oczywiście mile widziane w komentarzach 🙂

2 odpowiedzi do “houston mamy problem – diagnostyka i testy w czasie rzeczywistym i… test alkoholowy”

  1. Miałem podobną usterkę w Ducato 2,2 2008. Silnik gasł po wyjechaniu z posesji, na wolnych obrotach gdy np. zamykałem bramę. Niekiedy także podczas wolnej jazdy. Diagnoza – elektrozawór pompy wtryskowej. Po wymianie śmiga. Pozdrawiam.

    1. To jeden z elementów na liście. Po teście wtrysków i ich wykluczeniu (oby) pewnie od razu kupię ten elektrozawór. Muszę tylko się dogrzebać i odczytać numer, żeby wymienić na identyczny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.