Podróż, która zmienia duszę, wibracje i motywacje. Toscaner podróże po świecie i wgłąb siebie
W tym odcinku zabieram Cię na spacer wśród zieleni – ale to nie tylko podróż przez park, to podróż w głąb siebie.
Opowiadam o wewnętrznych przemianach, jakie dzieją się podczas życia w drodze. Jak nieoczekiwane spotkania, momenty ciszy czy konfrontacja z trudnymi emocjami potrafią stać się przełomem.
Mówię też o świadomym wyborze życia bez alkoholu – bez iluzji, bez zamglonego umysłu. Bo prawdziwe zmiany zaczynają się wtedy, gdy jesteśmy w pełni obecni. Zastanawiam się, co kieruje naszym życiem: podświadomość czy świadome wybory?
Jak wysokość naszych „wewnętrznych wibracji” wpływa na to, co przyciągamy i jak reagujemy? To film o podróżach – tych przez świat i tych, które odbywamy w sobie.
Jeśli rezonuje to z Tobą – zostań chwilę dłużej 🌍💚
👉 Zostaw komentarz, jeśli też czujesz, że podróż zmieniła Twoje spojrzenie na życie.
🔔 Subskrybuj, jeśli chcesz więcej takich refleksji z drogi.
Jeśli wolisz obejrzeć na Tiktok to również możesz, wystarczy tylko kliknąć w ten link:
@toscaner Zielony park, długa droga i kilka słów o tym, jak podróż zmienia nie tylko krajobraz, ale i nas samych. Nie potrzebujemy alkoholu, żeby poczuć życie naprawdę. Nie zawsze wiemy, co nami kieruje – podświadomość czy świadomość. Ale kiedy ruszamy… coś w nas się budzi. #życiewtrasie #podróżwsiebie #bezalkoholu #świadomość #rozwójosobisty #vlogżyciowy #vibracje #kamperlife #odwaga #przemiana #zdrowiepsychiczne
#podróż #świadomość #życiebezalkoholu #przemiana #życiewtrasie #kamperlife #vlogfilozoficzny #zdrowiepsychiczne #rozwójosobisty #życiepozaSystemem #minimalizm #trauma #spokój #życiewterazniejszości
———————
tekst filmu:
Musiałem sobie zrobić mały brek. Znaczy nie dlatego, że musiałem, bo to kilka dni to nie jest jakiś wielki brek. Tak na szybko chciałem wam powiedzieć gdzie jestem, ale nie chodzi mi o to, że gdzie jestem, czyli w miejscu, że o Wrocławiu, pod Wrocławiem czy gdzieś tam, tylko gdzie jestem w miejscu mojego życia. O, to jest ciekawy yyy punkt, z którym chciałbym się z wami podzielić, ale to nie dlatego, że po prostu o ja chcę wam opowiedzieć, może się, nie wiem, ktoś tam coś polaj, tylko tutaj chodzi o takie coś, że każdy ma jakiś w swoim życiu przełom albo jak nie ma, to będzie miał i wiele rzeczy sprawia, że na przykład może się coś nam w życiu zmienić albo my się możemy zmienić. I u mnie takie przełomy, przału było kilka. Można powiedzieć, że jeden taki największy to to, że się urodziłem. Okej. No powiedzmy, że to był przełom. No ale to aż tak daleko dzisiaj nie będę wracał. natomiast jednym z kolejnych przełomów takie już w dorosłym życiu i coś co sprawiło, że w ogóle w jakimś stopniu postanowiłem coś zmienić, bo to dużo duży wpływ miało na to, że podjąłem takie decyzje i żyję tak jak żyję. Tyko jedna rzecz, bo zaplanowałem zrobić taki pewien cykl i właśnie w tym kierunku idę, znaczy idę w tamtym kierunku, ale z nagraniami w tym kierunku chcę iść, żeby po prostu stworzyć pewną serię, która w jakiś sposób pozwoli wielu ludziom odnaleźć w tych historiach siebie. I możliwe, że pewne podobieństwa sprawią, [Muzyka] że pomoże to wielu ludziom w jakiś takich decyzjach życiowych, żeby nie zrobić pewnych błędów, które ja zrobiłem. Tak, też dużo błędów zrobiłem, nie tylko budując kampera, ale i innych. Ale to nie do końca też było podyktowane tym, że jakby to powiedzieć, taki sobie wymyśliłem, że taki sobie będę, bo to nie do końca tak działa. To w dużym stopniu jest powiązane z tym wszystkim, jakim środowisku żyliśmy. Można powiedzieć, że sięga praktycznie od takiego u malutkiego czy tam tego i do od tego się zaczyna ten cały bałagan. No i z tego miejsca pewne rzeczy, które zostały mi wdrukowane przez przez rodzinę, rodziców, system, szkolnictwo i te wszystkie inne rzeczy, a późniejsza upgrjy, aktualizacje z telewizji czy właśnie z jakichś takich innych miejsc. To się już kończy ta ścieżka, dlatego sobie stanąłem. M i w każdym razie sprawa wygląda w ten sposób, że to warunkuje w dużym stopniu nasze chociażby nie tylko spostrzeżenia, ale i takie relacje międzyludzkie, czy w ogóle nasze reakcje na wszystko. No i ktoś może powiedzieć: "On jest zjebany". Okej, no może tak, ale czy to jest tak? m że ktoś jest po prostu taki, jak jego się określi. Słuchaweczka mi chyba chce wypaść. Czy może jest trochę inaczej? Bo może w jakimś stopniu kogoś uformowało, uformowały przeszłe wydarzenia, traumy czy inne rzeczy i po prostu jest to jakaś forma reakcji obronnej, no nie? Czyli przykładowo pewne rzeczy triggerują ludzi, a pewne rzeczy nie. No i w moim przypadku dużo rzeczy, wszystko mnie ukształtowało z przeszłości do takiego, jaki jestem teraz. W filmie Sekret jest takie fajne powiedzenie, co mi się to bardzo spodobało lata temu. Ja wspominałem w poprzednich filmach o tym, o tym tytule i książce i i filmie i jest tam takie powiedzenie ciekawe. Tam jeden z tych mówców w tym filmie w książce jest to samo, mówi takie coś, że ty nie jesteś kim jesteś, ty jesteś tym kim byłeś. To jest coś, co mi się tu mocno odbiło, wryło, tak jakby to powiedzieć, odcisnęło, bo zrozumiałem, że w jakimś stopniu to świadomy człowiek nie jest do końca tym, kim jest. Bo w momencie, gdy mamy świadomość, jestem świadomy tego, że tu jestem, no nie, to w momencie, gdy mam tą świadomość i sobie coś uświadamiam, to sprawa wygląda trochę inaczej, bo możemy wtedy świadomie zareagować na coś lub nie, ale my w większości czasu działamy trochę na takim automacie, a ten automat zbiór programów właśnie tych z przeszłości, czyli jestem jaki byłem. I teraz wygląda to w ten sposób, że opowiem wam przykład. Jadę sobie we Włoszech z kamperem, parkuje na parkingu, z boku moja koleżanka i jaka była moja reakcja? Widzę dosłownie cztery miejsca, takie w które się zmieszczę i chciałem sobie ustawić już tak do wyjazdu auto, żeby po prostu wyjechać i nie mieć problemu z tym, żeś cofać i tam coś. I ja sobie już w głowie włożyłem ten plan, jak to zawsze sobie wkładam każdy plan. każdą moją strategię już tak mam od lat po prostu. No i że będzie padać, nie pada fajnie. I co ja to miałem mówić? I tą strategię sobie ułożyłem do tego mojego platu zaparkowania. Zawze staram się ustawić tak, żeby już mieć gotowego do wyjazdu, bo przykładowo jak widzę więcej miejsc, no to zrozumiałem, że sobie wtedy wykorzystuję tą przestrzeń, nie ustawiam się do wyjazdu, niż staję tak o byle jak i w razie czego na przykład wracam, a tam jestem jeszcze bardziej obstawiony i wtedy już mogę nie wycofać. Taka moja, nie wiem. To jest taki dobry lifehack, który możecie stosować, jak macie taką stodołę na kółkach, dom w formie stodoły na kółkach. No i do czego dążę? Ja sobie tak parkuję, zajeżdżam oczywiście na tym moim schemacie, na tym moim automacie, że tak powiem i nagle jakaś tam pancia Włoska sobie wjeżdża i zajeżdża mi na środek mojego miejsca. Teraz słuchajcie, ona nie wiedziała, że ja tam chcę zaparkować. Ja świadomie o tym wiem, że ona mi wiedziała, ale automat taki jakby oprogramowanie, to wgrane przez te lata mojego życia wstecz zareagowały w ten sposób, że gziezie ty głupia piz no pip piip i tu zajeżdżasz drogę. No tak oczywiście z automatu taka reakcja. I teraz co? Obok siedzi koło mnie też nieświadoma koleżanka, która leci też na automacie i jej reakcja nieświadoma jest taka sama. I jak ty na nią się tam wydzierasz? Jak ją nazywasz? Co ona ci zrobiła? Obniża to moje wibracje. Co ty teraz gadasz? No nie. I teraz rozkładam to na czynniki pierwsze. Gdybym ja był w tej świadomości, jestem w tym momencie, to to bym się tylko uśmiechnął i pojechał, co często robię, ale niestety nie zawsze jestem, bo nie jestem jakimś Buddą, żeby być świadomy 24 na dobę. Nie, przynajmniej jeszcze nie. No i tutaj z boku siedzi ktoś też totalnie nieświadomy też, co ktoś to leci na automacie, no nie. Więc jego ta reakcja jest też automatyczna. To nie jest takie ktoś by powiedział obniżasz mi wibrację bo tak nie jest. No nie wiem. Czy coś takie podobne tego typu zdanie wpadło, bo o wibracjach będę mówił nie można obniżyć nikomu wibracji jeżeli ktoś ma wysokie. Obniżyć można tylko wtedy wibracje, jeżeli ktoś ma właśnie te niskie, tylko sobie pozakłada jakieś łatki tam, że niby się dobrze czuje i coś. Dwa sobie takie człeki są i sobie w tym momencie reagują na automatach. Czyli są dwa, można powiedzieć, biologiczne roboty. I mało tego, w momencie uzyskania świadomości albo takiego gdyby chociaż jedno zaskoczyło w tym momencie, że zaraz, what the fuck, ale tu nie ma już opcji. Tu już leci lawina i dwa dni kurde rozpierdolu. Normalne, nie? Tak to wygląda. Natomiast do czego dążę? do tego, że świadomością można przepracować wiele problemów i wiele traum, wiele różnych rzeczy i reagować kompletnie inaczej, bo sprawa w ten sposób wygląda, że można iść sobie do jakiegoś psychoterapeuty, bulić tam, nie wiem, dwie, trzy stówki i tak chodzić sobie co tydzień przez 2 lata. Można kawę wypić. W każdym razie są sposoby na trochę szybsze jakby ogarnięcie pewnych tematów. Ja sobie zadałem pytanie takie, właściwie to nie pytanie, tylko zadanie. Zadałem sobie naprawdę takie zadanie, taki cel, taki, żeby to nazwać, takiego questa. Chodziło o co? Pewne wydarzenia ponad rok temu, a dokładnie to było w kwietniu zeszłego roku, które się wydarzyły, sprawiły, że włączyło mi się jakieś takie what the fuck i zadałem sobie mega kilka ważnych pytań. A te pytania były związane z tym, co dalej, bo był taki moment przełomowy, w którym jeszcze muszę zaznaczyć jedną rzecz ciekawą, bo półtora roku temu jakoś około plus minus można powiedzieć, że się zostałem sobie w kamperze sam w sensie, bo bo w jakimś stopniu pozbyłem się, o tym opowiem może kiedyś innym razem, pozbyłem się mojego, mojej współpartnerki podróżnic Kilka dni później przestałem w ogóle już kompletnie pić alkohol. Można powiedzieć, że prawie półtora roku nie piję alkoholu. Totalnie ani kropelki. No dobra, raz jakiś tam teścik drinka gdzieś tam z pół roku temu dosłownie tak, żeby smak zobaczyć jaki jest iż poczułem, że nie chcę tego pić i na tym się skończyło. Natomiast chodzi o to, że to nie picie alkoholu też ma duży wpływ i nie wkładanie do siebie do organizmu innych trucin trucizn ogromny wpływ, bo w dużym stopniu to sprawia, że zaczynamy trochę lepiej funkcjonować. Tam pewne rzeczy nam zaczynają lepiej funkcjonować i zaczynają działać się jakieś tam procesy, które sprawiają, że się odblokowujemy na pewne rzeczy. Co to daje? No u mnie dało to, że kilka miesięcy po przestaniu zatruwania się alkoholem, nie to, że jakoś się jakoś się alkoholizowałem czy tam jakimś alkoholikiem byłem, po prostu standardowo takie winko do obiadu, ale czasami spotykając się z ze znajomymi, niestety się czasami coś wypiło więcej. Zdarzało się i każdemu się zdarza. No i akurat mam też takiego kolegę, który był jest, nie wiem czemu się nieraz mówi, alkoholikiem. spotykając się z nim trochę więcej się piło, bo jednak takiego byłem pod presją namawiania, że tak powiem. No ale to się skończyło tym, że ja przestałem pić. Akurat staliśmy razem na tej samej plaży na Lewkadzie. No i on tak do mnie: "To sam będę pił". No i kluczowe to było to, że do najbliższego sklepu było 14 km przez góry. dzień czy dwa później temu mojemu koledze też się skończyło, ale niestety w takim stanie był, że nie mógł jechać ani samochodem, a 14 km po górach rowerem, gdzie czasami pod górkę było na pierwszym biegu kamperem albo drugim, więc to odpadało. No i przeszedł on taki detoks, że w sumie do dziś nie piję i jest mi za to wdzięczny. Także to na plus. mnie w ogóle nie ciągnie, nawet jak czasami mnie ktoś chce poczęstować, ale chodzi o to, że po prostu alkohol jest, uważam, zły. Zawsze wiedziałem, że jest zły. Ja to wiedziałem już od co najmniej dekady i próby robiłem, żeby w ogóle przestać pić. No ale niestety z tamtą ówczesną byłą nie dało się. No i do czego zmierzam? Czasami było tak, że po prostu a może byśmy kupili flaszeczkę do obiadku albo do kolacji albo do filmu. No i ja się kosiłem. Ja nie mam jakiejś silnej woli, to jest mój problem. Więc się kosiłem. No i w każdym razie skończyło się w ten sposób, że jak już no nie to do Polski, to ja wtedy sobie postawiłem jako łatwy cel, że nie będę więcej pił. Natomiast tak humorystycznie mówiąc, zawsze mówię, że że jak już zostałem stamt, to nie ma mnie kto w kur i nie muszę pić, także tego się trzymam. Tak zostało, nie? Później spotykałem jeszcze jakieś takie sytuacje, taki ludzi, takie partnerki, przez które można by było zacząć pić, ale byłem na tyle sobie tak postanowiłem, byłem tyle twardy, że jednak nie stwierdziłem, że nie, nie, nie będę sobie niszczył swojego zdrowia. I teraz tak do brzegu już. To sprawiło, że te półtora roku temu rzuciłem picie. Przestałem totalnie pić, nawet taki francuski alkoholizm zero. I pewne wydarzenia się zaczęły wydarzać. W kwietniu stało się coś, o czym wam opowiem w nie następnym, ale kolejnym odcinku, bo teraz robię taką serię i teraz jeszcze coś buduję, ale coś ciekawego akurat z sobie trafiłem i o tym zacząłem też robić nagranie, tylko że z nim mi troszkę zejdzie, więc to jest najpierw, a później jeszcze mam kolejny ten teraz już zaczynam to układać fajnie, żeby nie było tak, że biorę kamerę i tak sobie ra idę gdzieś tam ścieżką i gadam. No nie, nie o to chodzi mi. Chodzi mi o to, żeby przekazywać pewne informacje, pewną wiedzę, pewne doświadczenie, które w wu przypadkach może się komuś przydać. Także to jest yyy jakby kluczowe. Zresztą odkryłem też jakby na nowo siebie od tego roku, mniej więcej rok temu się to zaczęło, 13 miesięcy mniej więcej temu. Więc y to moje wycofanie też z mediów, Facebooków czy tych social mediów i innych miejsc też miało na to wpływ. Po prostu w pewnym stopniu to co się u mnie działo nie pozwalało mi w ogóle praktycznie się skupiać nad takimi rzeczami jak kręcenie jakiś filmów i gadanie o kamperach czy jakiś podróżach. kilka filmów nakręciłem, ale się tam chyba zakończyło gdzieś rok temu na wakacjach czy w tych okolicach i również na blogu i potrzebowałem wytchnienia i przemyślenia i pewnych procesów, które zmieniły mnie. Nie, czekajcie, 180 stopni będzie. No yyy, a to wszystko też wpłynęło na to, że po jakby odkryciu pewnych rzeczy postanowiłem dzielić się również tą wiedzą. Wiem, że i widząc ludzi i rozmawiając z nimi i składając te wszystkie tą całą dekadę powiedzmy ponad rozmów z tysiąc tysiącami ludzi jeżdżącymi po świecie, wiem, że 90 ileś procent ludzi ma w głowie rozpier ol. z wielu powodów i w jakimś stopniu udało mi się wiele rzeczy posklejać i słuchajcie tak jest taka wyprawa jaką ja jaką ja wyruszyłem te jakieś 12 11 lat temu za formą ucieczki to nie była ucieczka jak już gdzieś chyba kiedyś wspominałem od nie tylko świata, ale i też od siebie żeby nie zwariować funkcjonując w w tym świecie, w którym musiałem funkcjonować. Także wkrótce w kolejnych odcinkach będzie się działo. I słuchajcie, klikajcie sobie tam, bo będę to wrzucał na bieżąco, ale jakby ktoś chciał świeżutko tak po zauploadowaniu, to chyba trzeba tam kliknąć jakiś subskrypcję, plusik, nie wiem. Także do zobaczenia wkrótce. Miłego dnia.


