biblia vanlife,  filmy

Dlaczego boisz się ruszyć?

Myślisz, że tylko pieniądze ograniczają cie przed ruszeniem w podróż? 

Jesteś w błędzie! 

I za chwilę się przekonasz, że masz też inne ograniczenia. 

Pieniądze to jedno, ale czy przypadkiem nie odsuwasz swoich marzeń, ze strachu pzred nieznanym? 

Wyjazd kamperem to również i inne obawy. 

Na tej liście są:

strach przed awariami, 

bezpieczeństwo noclegów,

lęk przed samotnością.

Dochodzą jeszcze:

braki prądu, wody,

obawy o swoje zdrowie,

ograniczona przestrzeń, 

zima, mróz, zła pogoda,

obawy o bliskich, którzy zostają w domu. 

Ale również tak błahe rzeczy jak problemy z ubezpieczeniem czy przepisami albo niespodziewanymi kosztami. 

Czy któreś z tych są ci bliskie? Jeśli tak to zapraszam na cały materiał na moim kanale na YT, oraz komentowania z jakimi problemami ty się mierzysz. Rozłożę prawdopodobnie każdy problem na czynniki pierwsze. Komentuj i wróć po więcej. 

 

 

tekst z filmu – transkrypcja:

obawy przed ruszeniem w podróż kamperem, przed rozpoczęciem vanlife. Dlaczego nie ruszasz w świat pomimo, że ciągle oglądasz rózne filmy podróżnicze i marzysz aby też podrózować kamperem? większość ludzi ma różne obawy, które blokują taką decyzję i powodują, że odkłądają to na później. Dziś zmierzymy sie z najwiekśzymi, a także opowiem jakie ja miałem obawy. cześć tu toscaner. Od 12 lat podróżuję kamperami po świecie, i można powiedzieć, że praktycznie mieszkam w kamperze. To czy to jest idealny dom na całe życie, czy nie, to inny temat. Ale jesli zastanawiacie się nad różnyim sposobami podrózy to jest to wg mnie jeden z najlepszych sposobów. Ale zanim wyruszyłem ja również miałem różne obawy o to czy wszystko będzie ok. Jakie były największe obawy? 1. Awarie i mechaniczne problemy z kamperem O ile nie martwiłem sie w oogóel o cześć mieszkalną, bo tą zaprojektowałem i zbudowałem zgodnie z moimi planami oraz latami doświadczeń w budowlance, remontach, a także mając wieloletnie doświadczenie w elektryce i elektronice a także projektowaniu wnętrz. Wiec ten aspekt był dla mnie mozna powiedzieć lajtowy. O tyle najwieksze obawy miałem o sam pojazd. Ja po prostu te 15 lat temu słąbo znałem sie na mechanice. Potrafiłem wymienić jakieś klocki, czy tarcze hamulcowe oraz olej, ale takie rzeczy potrafią też niektóre dziewczyny. Największe obawy miałem o silnik. Mechanika silnika była dla mnie czarną magią. Jak wtedy sobie z tym poradziłem? czytałem wszystko co tylko mogłem znaleźć o różnych modelach aut, o róznych silnikach i szukałem najlepszego i najmniej awaryjnego modelu. Najlepszą jednostką na tamte lata i w moim budżecie okazał się Ducato z silnikiem 2,8JTD. Z wszystkich informacji jakie zgromadziłem ten model był najmniej awaryjny i to też popchnęło mnie w kierunku szukania dokłądnie tej jednostki. Było to remedium na moje obawy. Wiadomo, nie ma niczego całkowiecie bezawaryjnego, ale jeśli możemy wybrać taki pojazd to czemu ryzykować z bardziej awaryjnymi ponazdami? Oczywiśie musiałem przygotować pojazd przed zabudową. Przyszły kamper dostał Nowe tarcze, klocki, oleje, paski, większy alternator, no i oczwiście całe nadwozie również przygotowałem i nawet polakierowałm nowym świeżutkim lakierem. hahaha  Miód malina. i samopoczucie +100%. To oczywiście nie gwarantuje 100% bezawaryjności i jak się później okazało, kilka awarii mnie spotkało. pisałem o tym na blogu. Bo jeszcze wtedy nie prowadziłem kanału na YT. Przez te wszystkie lata zepsuł się np rozrusznik czy były awarie silnika, pompy obiegowej i kilka innych i drobniejszych i poważniejszych. Jak sobie z tym radziełm? Możecie obejrzeć w innych filmach oraz przeczytać na blogu. Tak więc nie jest to problem, który może skleślać nasze marzenia o podróżowaniu. Trzeba po prostu założyć, że każdy pojazd może sie zepsuć i dobrze mieć na jakiś budżet na jego naprawę, albo inne zdolności. Jak np naprawiać samemu, lub posiadać zdolność przyciągania ludzi któ®zy to potyrafią. hahaaha. Co jeszcze powstrzymuje ludzi przed ruszeniem w świat? 2. Bezpieczeńśtwo noclegów i parkowania. Tak to jest temat rzeka i tu mogą pojawiać się różne obawy u ludzi, którzy rzadko ruszają dalej niż maksymalnie do sąsiedniego miasta. A prawda jest taka, że to zawsze był straszak. Zanim ja zaczałem podróżować i to z zamiarem tylko na dziko, to dla odmiany nie ja miałem obawy, ale to inni mnie wtedy straszyli czy to na forum kamperowym, czy znajomi, że naepwno mnie albo okradną, albo zabiją, albo zgwałcą, albo i okradną i zabiją, albo zabiją i zgwałcą a na koniec okradną. No po prostu w  2013 czy 2014 roku takie wizje snuli moi znajomi. Praktycznie każdy w tamtych czasam jeździł na kempingi i to było normą. Nie tylko z powodu bezpieczeństwa ale też i z uwagi na to że kampery kiedyś nie były tak samowystarczalne jak dziś energetycznie. A kemping dawał i prąd i ciepłą wodę bez limitu. Czyli takie 2 w jednym. ale skupiając się na bezpieczeństwie w tym miejscu mogę śmiało powiedzieć, że tutaj dobrze korzystać ze swojej intuicji. Ja od poczatku jej używałem  A kilka takich przykładów było. Jednym z nich np huragan, podczas którego przewaliło się drzewo dokłądnie w to miejsce gdzie staliśmy przez jakiś czas. Coś mi powiedziało żeby dziś jechać i pojechaliśmy, A następnego dnia przyszedł w Toskanii huragan i wiało po 150 km/h znajomi później nam powiedzieli, że mieliśmy szczęście, że pojechaliśmy. Po kilku takich sytuacjach,  moje byłe nawet nie dyskutowały ze mną gdy coś mi mówiło, żeby stąd jechać. I tak mija 12ty rok mojego dzikiego podróżowania w spokoju i sielance. No prawie w sielance, bo kilka sytuacji było, ale też nauczyłem się z tym sobie radzić. Jedną z nich było np zajeżdzanie mi drogi przez jakaś osobówkę we włoszech, ale to podczas jazdy a nie na postoju, czy np jakieś problemy z pijaną hołotą w Hiszpanii, albo gówniarzami w szkocji. Na tą ilość czasu jaką spędziłem w podrózach mogę spokojnie powiedzie, że to dosłownie ponieżej 1% sytuacji. średnio coś raz na jakieś 500 dni. Czy to mnie demotywuje? Absolutnie nie. Dziś i tak jest dużo lepiej, bo są różne aplkacje ajk park 4 night gdzie można przeczytać opinie każdego miejsca. Ale ja i tak często wyszukuję jmiejsc których nie ma na takich mapach. Wolę swoje gdzie mogę stanąć całkowicie sam i mieć wyje….bongo na cywilizację.  No dobra – teraz trójeczka  – ZDrowie i choroby. TEn temat to jest chyba jeden z częściej wspominanych, przynajmniej przz tych ludzi, którzy mają jakieś problemy ze zdrowiem. Ci najmłodsi jeszcze nie myslą o takich rzeczach, ale starsi – w sędziwym wieku po 30tce zaczynają czesto już brać i ten aspekt pod uwagę. Oczywista sprawa że ten temat jest bardzo indywidualny, zwłąszcza wśród ludzi, którzy wiedzą że maja jakieś problemy ze zdrowiem. Tu oczywiscie nie będę bawił się w doradcę, ale warto w takim przypadku wybierać kraje, gdzie w razie potrzeby  opieka medyczna jest na lepszym poziomie. O jakimś ubezpieczneiu nie będę tutaj oczywiscie wspominał. Bo to chyba każdy wie jak ogarnąć. Mogę tutaj ewentualnie opowiedzieć trochę o sobie i jak ja sobie z tym wszystkim radze. Ja można powiedzieć miałem szczeęście, szczęscie, dzieki któ®emu spotkałem ludzi w swoim życiu i starszych np w okolicach 70 i młodszych, którzy zaszczepili we mnie, ponad 20 lat temu, czyli w czasam gdy byłem jeszcze młody hahaha i miałem gdzieś dbanie o zdrowie czy żywienie, zaszczepili pewną obsesję jeśli chodzi właśnie o żywienie. Już wtedy wyszkoliłem się w dziedzinie dietetyki i nawet zostałem dyplomowanym dietetykiem. Jakby zawody techniczne mi nie wystarczały. hahaha Ale tak, to wiele zmieniło, zaczałem po prostu dbać o to co kładę na talerz, dbać o każdy aspekt swojego zdrowia. Ot wtedy też zaczałem czytać etykietę praktycznie każdego produktu zanim wrzuciłem go do kosztyka. Czy to w czymś pomogło? W moim przypadku bardzo. Dzięki znajomości modeli żywienia, funckojonowania biochemicznego mojego organizmu po prostu zaczał on pracować jak szwajcarski zegarek. od ponad 20 lat praktycznie nie choruję, nie odwiedzam lekarzy, Jak nawet nie mam lekarza tzw domowego, bo mi nie był potrzebny. Nie badam się, nie robię żdnych wyników. Ale wy tego oczywiście nie powtarzajcie po mnie jeśli nie przeczytaliście np biochemii harpera czy nie macie jakiejś dłuższej praktyki w tematyce żywienia. To nie jest temat, który można olać. ja też nie olewam, ja po prostu stałem się sam dla siebie ekspertem. I to w moim przypadku sprawdza się od poand 20 lat. Czy to jest dobry kierunek? Sami zdecydujcie. Ale jak wspomniałęm wcześniej. jesli macie jakiekolwiek obawy o zdrowie, to tu nie ma żartów. ubezpieczcie się dobrze, wybierajcie kierunki, gdzie opieka medyczna jest na dobrym poziomie i ruszajcie w podróż. i wszystko powinno być ok.  Tematów które blokują i odstraszają jest wiele, niektóre z nich to np pieniądze podczas podrózy, czy podrózowanie z dziećmi, albo zwierzetami, albo obawy o małą przestrzeń. Chciałbym o wszystkich wam opowiaedzieć, ale film musiałby być bardzo długi, wiec zrobię pewnei drugą cześć jeśli oczywiście będziecie chcieli. A teraz jeszcze wspomnę o czymś co było jedną z rzeczy, która mnie najbardziej  nie tyle odstraszała, ale zastanawiała – czy to jest dla mnie, co będzie gdy za pół roku wrócę do tzw normalności. Tak za pół roku, bo takie miałem plany – wyjazd na pół roku i powrót do mieszkania w ścianach. Na początku przestzreń. Z tym nie miałem aż tak dużych problemów, bo akurat ostatni dom w Toskanii gdzie mieszkałem to było małe tzw monolocale, czyli mieszkanko o wielkości ok. 16m2, a kamper miał 8m2. Praktycznie połowa. Wiem, że przestkok z np 120m2 na 8m2 może być szokiem, albo dyskomfortem, ale w moim przypadku nie odbiło się aż tak bardzo na moim życiu. Błedem było zabranie za dużo gratów – bo po prostu spakowałęm wszystko z mojego toskańskiego domu, wszsytko czego nie sprzedałem i okazało się i tak za dużo. Cześć rzeczy po prostu musiałem wyrzucić, cześć jeszce udało się sprzedać. Z każdym dniem i tygodniem przestzeń się dzięki temu powiekszała hahaha. a Gdy minęło poł roku to nawet nie miałem chęci wracać do murowanych ścian. Wtedy podjąłem decyzję, że neich to będzie rok w kamperze. Brzmiało to nieżle i no rok to też niezły wyczyn, niezły rekord. No i tak minął rok, później kolejny hahaha, no i aktualnie leci 12ty rok i nadal mi się podoba takie życie. Blisko natury. Czy próbowałem wrócić? Była taka chwila, i nawet próbowałem wczuć się w mieszkanie w klatce, ale hałas tzw cywilizacji, jak odgłosy zza ścian, szczekanie 100 tysiecy psów na każdym osiedlu, wiertarki, remonty, warczenie silmników. To jest coś co bardzo mnie demotywuje i dosłownie męczy, a nie odstrasza. Tak teraz w drugą stronę jest to już problem. Nawet przebywanie na wsi to jest koszmar. Tam to dopiero ilość maszyn czy szczekających 24h na dobę psów staje sie tak uciażliwe, że najlepszą opcją jest ucieczka nad jezioro albo w góry. I tak wiem, ze nie wyczerpałem całego tematu, ale na każdy problem potrafię znaleźć rozwiażania i ejśli wy macie też swoje obawy to podzielcie się nimi jakie, a ja je rozłożę na czynniki pierwsze i pokażę że nie ma czego sie obawiać. te kilkanaście lat praktyki daje mi prawo aby pomagać tym którzy zaczynają tą przygodę. pozdrawiam o do zobaczenia w kolejnych odcinakch.. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »
%d