naprawy, czyli to co każdego czeka co jakiś czas

No i wreszcie dotarły. Właśnie odebrałem. Dzięki Krzysiek.

Na dniach złapię mechanika i zakładamy. Co idzie do wymiany? Kamperek dostanie nowiutkie tarcze i klocki na przód, nowe okładziny ręcznego do tarczo-bębnów z tyły, oraz nową linkę hamulca ręcznego. Poza tym jeszcze kilka pierdół. Długa półoś wyszła mnie taniej z Polski i zakładam całość, niż sam przegub w UK, który jeszcze musiałbym zbijać i się z tym pier…ić. A zewnętrzny przegub już dość głośno pstryka bo dość długo jeździłem z rozwaloną osłoną gumową. Ale przecież nie zaglądam co tydzień pod auto.
Mam nadzieję, że to już koniec napraw. Zostało tylko zamówić naklejki, a może jeszcze tylko nowy akumulator pod maskę, bo ten włoski już ma kilka lat, nowe opony na jedną oś. Pewnie jeszcze coś wyjdzie.

Aha i wywaliłem siłownik do ręcznego i hamulec ręczny już nie jest elektryczny. Zamontowałem nową linkę i jednak co łapą, to łapą. Przynajmniej wiem, że ręczny zaciągnięty.  Może w kolejnym będzie znów siłownik, ale teraz nie chciało mi się już modyfikować skoro linka i tak leżała.

Mam do sprzedania 2 toskańskie kamienie z Apeninów (bo elektryczny słabo trzymał, więc woziłem w razie W), które dzielnie robiły za ręczny przez ok. 25 tys. km i do tego objechały kawał Europy. Kamienie, które wiele widziały, że tak powiem.
Był tez pomysł, aby kamienie rozkruszyć na mniejsze kawałki i sprzedawać jako biżuterię i a część wpływów oddać na biedne dzieci lub innych biednych  spragnionych np. złocistego trunku. Tylko, ja nie potrafię produkować biżuterii z kamieni.
W każdym razie włoskie kamienie spoczną pewnie gdzieś pod szkockim płotem, albo dorzucę „cegiełkę” do szkockiego muru, chroniącego Szkotów przez Anglikami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.