-
500 dni i nocy w kamperze
Kącik VanElli
Nie odliczałam, żeby nie było 🙂 Od liczenia w naszym podróżniczym duecie jest kapitan pojazdu Robert i to właśnie on mnie niedawno oświecił, że pół tysiąca nocy w mobilnym domku już za mną.
I jak to baba, zaczęłam sobie analizować troszkę i takie podsumowanie mi wyszło.
Prawdę mówiąc to nie spodziewałam się, że aż tak bardzo spodoba mi się kamperowe życie. Ogólnie przeczuwałam, że życie w ciągłej trasie i drodze jest dla mnie, ale jednak życie w podróży na pełny etat to coś innego niż nawet kilkumiesięczny trip, z którego się jednak kiedyś wraca do określonego środowiska.
-
wzdłuż morza
Luty – marzec, powiedzmy to było prawdziwe zimowanie na południu. Trzymaliśmy się dość mocno pazurkami linii brzegowej, od okolic Folonica, aż po Civitavecchia, bo temperatury nocą spadały nawet do 0C, a dalej na północ, albo dosłownie 20 km wgłąb lądu potrafiły już spaść i po niżej zera. Kominek, który mieliśmy w wakacyjnym rozpieścił nas do temperatur 26C – 28C i jakoś nie przeszkadzało nam mieć takich temperatury i w kamperze. Sprawdziliśmy wiele miejsc i parkingów. Nie wszystkie były nadające się do „zamieszkania”, choć w sumie to naciągane, bo nie zdarzało nam się zostawać w jednym miejscu dłużej niż 3 dni, żeby nazywać to zamieszkaniem.
Poza jednym przypadkiem, gdzie zostaliśmy ponad tydzień, ale dojdziemy i do tego.
Generalnie Follonica – miasto nieprzyjazne kamperom. Nie ma ani jednego darmowego zrzutu, albo inaczej, jest jeden, ale brama zamknięta na 3 spusty. Od tubylców dowiedzieliśmy się o tym, że burmistrz miasta jest antykamperowy. Dziwne to, tym bardziej, że we Włoszech płaci się nie tylko podatek dochodowy, ale jeszcze regionalny i gminny. Jaki to ma związek? Ano taki, że w odróżnieniu od np. Polski, gdzie cały dochodowy idzie do kieszeni rządzących, no a przynajmniej większość, tu w regionie pozostają te części regionalne. Czyli turyści wydający pieniądze = kasa dla gminy, więcej turystów = więcej pieniędzy. Widać burmistrz w Follonica tego nie rozumie. Za to Cyganom oddali ładną cześć i mieszkańcy wku..eni. Ci jak się z nimi porozmawia, to wszystko powiedzą, co im na sercu leży.
W Piombino, jest parking dla kamperów, woda płatna i zrzut. Koordynaty później. Dziwnie za każdym razem widzieliśmy Policję przy parkingu. Ogólnie miasto problematyczne do stawania na dziko. Można, ale też nieprzyjazne. Aha pomiędzy tymi miastami jest kilka ciekawych miejsc, gdzie można stanąć jeszcze za darmo i zrobić zrzut. Np. przy Parco Costiero della Sterpaia jest kilka parkingów, zrzut, ale nie ma wody. Woda najbliżej w Follonica. Niestety zjeździliśmy za pierwszym razem kilka razy, bo makarony nie chciały nam powiedzieć gdzie. Pytaliśmy oczywiście innych kamperowiczów. Dla odmiany dla spotkanego bezdomnego Niemca nie było żadnego problemu. Wskazał nam dwa miejsca, gdzie tubylcy biorą wodę nawet do domów. Zawsze to mniej na liczniku.
A spotkany Niemiec opowiedział, nam, że postanowił 40 lat temu, że pierd..li system i na żydów nie będzie robił i tak sobie bezstresowo żyje, żebra i chłodne piwko pije. Hmmm jeszcze bardziej wyluzowany niż my.Oczywiście dowiedzieliśmy się o słynnym Suvereto, a raczej winiarni i zaopatrzyliśmy się w 20 literków tego pysznego czerwonego.
CDN…
-
idea kamperowania
Od przeszło roku mocno chodzi mi po głowie koncepcja podróżowania prawdziwym, pełnowymiarowym kamperem, takim z łazienką, kuchnią i o wysokości wystarczającej aby chodzić w nim w pełni wyprostowanej pozycji, a nie jak w okopach.
Aktualny okopowy pojazd – Alhambra o pseudonimie Whisky, którym jeździmy od ok 2 lat głównie po Europie jest super do krótkich, kilku dniowych wypadów, lub mieszanych z hotelem.
Jest przenośna kuchnia na kartusze, spanie jest super wygodne. Brakuje toalety, ogrzewania no i są minusy. Największym wysokość bo ok. 120 cm. Da się, gdyby ktoś pytał. Jest super, ale nie na długie wyjazdy. Ja go nazywam blaszany namiot z kołami i silnikiem 🙂tu jakaś naprawa Whisky, którą robiłem z rok temu.

Ale chyba nareszcie dorosłem do dużego kampera 🙂
Z pełnowymiarowymi kamperami spotykam się od 1999 roku bo już wtedy byłem namawiany i miałem okazję kupić od znajomego amerykańskiego RV na bazie chevroleta z potężnym silnikiem 6,6l V8, którego sprowadził z USA. Miał nawet barek, TV i magnetowid. Nie przekonało mnie to.
Później jeszcze kilkukrotnie byłem namawiany przez innych znajomych, nawiedzonych maniaków kamperowych. Tyle, że ci maniacy to niestety byli tacy kempingowi maniacy, którzy jeździli najczęściej do Włoch.
A ja zawsze gdy liczyłem koszty – paliwo 2x więcej niż osobówka, drogie kempingi na południu Europy, wynajem kampera, bo nie miałem, to nijak mi się to nie wydawało sensowne.
No bo jaki sen, jeśli takie wakacje w budce wychodzą drożej niż np. na Hawajach?
A nikt mi wtedy nawet nie wspomniał, że można jeszcze inaczej…
Z 2 lata temu trafiłem na artykuł o budowie kampera na bazie dostawczaka przez znanego z TV pana Strasburgera i wtedy zapaliła mi się lampka. Zacząłem się ponownie interesować podróżami w samochodzie. Tyle, że tym razem od trochę innej strony. Ale miałem już wtedy Alhambrę… i tą część historii już poznaliście…
Teraz przyszedł czas by wreszcie zrobić ten krok, który mogłem zrobić już 14 lat temu.
To już postanowione. Alhambra idzie na sprzedaż.
I muszę mieć kamepera!
Skoro taki pełnowymiarowy kamper ma wszystko, czyli i łóżko i łazienkę z prysznicem i kuchnię, jest ciepła woda, prąd, ogrzewanie, to… po cholerę mi kempingi i po cholerę mi… dom, za który muszę płacić?No i zaczęło się. Od tego już nikt mnie nie odwiedzie. Przede mną wiele opcji do wyboru, ale ja już wiem jaką wybrałem. 🙂
Przeglądając internet można znaleźć tysiące ofert z gotowymi kamperami. Jest tylko jeden problem. Jest to dość droga zabawka jeśli chcieć kupić nową. A wręcz bardzo droga. I ma jeden minus – dostajemy gotowca bez możliwości własnej adaptacji. A ja bym chciał mieć wszystko po swojemu. Takich nie produkują.
Używany kamper to loteria. Im starszy tym większa, a wręcz już przestaje być loterią. Niemal pewnik, że będą problemy. No poza wyjątkami – perełkami. Czyli loterią jest już trafić na dobry.
Ale ja już swoje postanowiłem. Postanowiłem zbudować sam swojego kampera. Od zera, całkowicie nowego.
I mam plany podróżować nim już w przyszłym, 2014 roku, optymistycznie od wiosny 🙂Jedynym nienowym elementem będzie baza czyli duży Van lub potocznie nazywany dostawczak.
Baza już praktycznie jest wybrana.ten jeszcze nie mój, ale tak będzie wyglądało wnętrze, z którego zbuduję kampera 🙂

Chce ktoś kupić Alhambrę? Tanio sprzedam 🙂
Bazą będzie coś z trojaczków, celuję w max długie Ducato 2002-2006 jako optymalne w relacji cena – rocznik – gabaryty.
Mam za sobą ponad dekadę praktyki w budowlance i remontach – własna firma. Oraz z wykształcenia i zamiłowania przeszło 2 dekady praktyki z prądem. 🙂
To tym bardziej wszystko wydaje się łatwe. Jedynie to DMC przeraża, bo w domu łazienkę wykańczam w płytkach i jest super, a w kamperze…Na pewno nie użyję materiałów domowych ze względu na wagę. To muszą być lekkie materiały. Lekkie jak piórko. A w internetach niestety niewiele informacji o budowaniu kamperów. 🙁
Są dwa fora internetowe i są ludzie, którzy też mają plany coś budować. Myślę, że można połączyć siły.Mam też już ogólny zarys tego co chcę. Projekt na papierze też już z grubsza jest. Być może umieszczę też jakieś informacje o budowaniu. Bo czemu nie? Może komuś się przyda. 🙂








