-
500 dni i nocy w kamperze
Kącik VanElli
Nie odliczałam, żeby nie było 🙂 Od liczenia w naszym podróżniczym duecie jest kapitan pojazdu Robert i to właśnie on mnie niedawno oświecił, że pół tysiąca nocy w mobilnym domku już za mną.
I jak to baba, zaczęłam sobie analizować troszkę i takie podsumowanie mi wyszło.
Prawdę mówiąc to nie spodziewałam się, że aż tak bardzo spodoba mi się kamperowe życie. Ogólnie przeczuwałam, że życie w ciągłej trasie i drodze jest dla mnie, ale jednak życie w podróży na pełny etat to coś innego niż nawet kilkumiesięczny trip, z którego się jednak kiedyś wraca do określonego środowiska.
-
toscaner 500 dni w podróży i kamperowania cd.
Zapomniałem napisać, ale

W tym tygodniu minęło 500 dni od wyjazdu kamperem w podróż po Europie 🙂

Wiele kilometrów przez ten czas przejechał dzielny złomek. Kilka razy miał coś naprawiane. Coś tam też się w tym czasie zepsuło w kamperze. Naprawiałem np. ogrzewanie, bo padła elektronika pieca, było też kilka innych awarii. Jednak jeśli mogę podsumować ten okres, to muszę uznać kamperka za wyjątkowo niezniszczalnego i niezawodnego. Większość (może 99%, a może 95%) rzeczy nie zawiodło nigdy w niczym. Zepsuły się przez ten okres jeszcze 2 czy 3 zamknięcia do szafek, ale kupiłem ich z 6 na zapas, więc mam jeszcze na kolejne 500 dni

Zrobiłem też kilka modyfikacji i małych przeróbek. Padła też mała przetwornica, a raczej została „zabita”. W sumie dużą włączają sobie wszystkie potrzebujące ją urządzenia to nie odczuwam braku tej małej. Aha w styczniu złomek dostał nowe akumulatory do części mieszkalnej. Z grubsza tyle. Aha i musiałem raz przetkać odpływ w kabinie prysznicowej. To takie „grubsze” prace.
Z innych rzeczy totalnie nic się nie zepsuło, nie urwało. Nadal nic nie skrzypi, nie zgrzyta podczas jazdy. No może puste butelki w barku, albo czasem nieumyte gary w zlewie.Co teraz?




