-
w drodze na rajską plażę…
Jedziemy i jedziemy i końca nie widać. To tylko 30 mil, a dłuży się niesamowicie. Tak jedziemy na 3-4 biegu, bo miejscami kondycja asfaltu jest w stanie no powiedzmy księżycowym.
W pewnym momencie słyszymy syreny 🙂
Tak to Policja. Miła pani w mundurze mówi, że jedziemy tylko 29 mil na godzinę, a tu jest limit do 60. Tak. To 60 mil to ok. 100km/h. Mnie nie dziwi. Przeprosiłem, bo nie wiedziałem, że za Grześkiem jeszcze ktoś jedzie. Inaczej bym przepuścił. No i nam się nie śpieszy. Na wakacjach przecież jesteśmy, no a fotki same się też przecież nie zrobią. Po drodze mijamy kilka ślicznych miejsc. W kilku miejscach minęliśmy chrapiące już kamperki. Tak jest już dość późno, bo po 22-ej. Na szczęście


