Old Man of Storr na Skye i walka z deszczem

To był już 4-ty dzień na tej wyspie po powrocie z Uist. Marzyła mi się pogoda bez deszczu, spacery po górach, piękne zdjęcia. Zapomnijcie. Ta wyspa ma na drugie imię deszcz z wiatrem. Kij z wiatrem, bo z tym da się żyć, ale jeśli ciągle leje, to człowieka może szlak trafić. Plany są, ale w błocie nie zamierzam się taplać. Postanowiłem tym razem będąc na Skye odwiedzić jeszcze słynne Old Man of Storr a może jeszcze śladami dinozaurów coś jeszcze. No ale to zależy od pogody. Przerwy w deszczu zmotywowały mnie do wspinaczki do słynnych skał. I wiecie co? Udało się w połowie. Znaczy idąc na górę nie lało, ale wracając no już nie było tak jak sobie wymarzyłem.

na miejscu zdziwiła mnie ilość samochodów pomimo gównianej pogody, dosłownie nie było gdzie stanąć nie tylko na parkingu ale i wzdłuż drogi

tablice przy wejściu

zaczynamy wspinaczkę, a właściwie spacerek pod górkę, bo ścieżka przygotowana dosłownie pod emerytów

z każdym krokiem coraz ładniejsze widoki

no może od tego miejsca już tylko dla tych z lepszą kondycją, podpowiem, że dobrze wziąć nieprzemakalne buty na to błoto lub skakać jak kozica z kamienia na kamień

panorama z góry

i słynne skały

gdyby ktoś nie rozumiał, to tu jest napisane: za tą tablicą ładniejsze widoki 😀

mieli cholibka rację 🙂

Wracając nie robiłem fotek, bo już lało i wkur.. nawet nie wyciągnąłem lustrzanki żeby zrobić fotki, które planowałem. Ostatnio i tak większość fotek robię telefonem. Dzisiejsze telefony te z górnej nazwijmy to półki robią serio niesamowite zdjęcia. A jaki jest najlepszy aparat na świecie?
Odpowiedź: ten, który mamy pod ręką  😀

Tym razem wiele nie zwiedziłem na Skye, bo ciągle lało. Ostatnimi razy udało mi się więcej zobaczyć, a i motywacja była jakby większa, bo pogoda ciut lepsza. Jadę jeszcze zobaczyć jakieś inne miejsce z klifami i dinozaurami, ale w sumie wg mnie odwiedzanie miejsc związanych z dinozaurami ma taki sobie sens, bo dinozaurów nie zobaczymy, resztek też, chyba, że odwiedzimy tutejsze muzeum, które znajduje się w budynku wielkości typowej chałupy ze strzechą. Czyli nie do końca mnie przekonuje czy warto za to płacić  jakiekolwiek pieniądze. Po drodze spotykam natomiast niesamowity pojazd, który natchnął mnie, żeby kiedyś gdy już przestanę jeździć kupić i zbudować na takim kampera 🙂

wiem, że kwestia gustu, ale śliczny 🙂

kolejne miejsce w którym nic poza widoczkami nie ma

góry, wodospadzik, nie bardzo się tam da zejść

tu bym dał radę, ale znów pada deszcz i marzę już o powrocie do kampera

jadąc w kolejne miejsce spotykam takie kolejne cudo

tak, 4×4 to jest rozwiązanie

znów leje

W tej chwili podjąłem decyzję, że spie… z tej wyspy. Ileż można, ale jadąc w kierunku Kyle of Lochalsh i biorąc pod uwagę, że to już ok. godziny 17-ej postanowiłem się zatrzymać i coś sprawdzić. Tak, leje i leje, to chociaż ściągnę sobie jakiś nowy film z neta i obejrzę na projektorze. Zatrzymałem się przy kempingu sprawdzić czy któraś z sieci ma jakiś zasięg lepszy od skrótu od słowa „gówno”, czyli G, jak GPRS. Ufff, sieć, która wg niektórych jest najgorsza, znów jako jedyna ma H+. To oznacza, że wjeżdżam na kemping. Hoho, kiedy ja ostatnio byłem na jakimś kempingu? :O
Będzie z rok, albo dłużej. Przecież ja nie wjeżdżam na kempingi, ale zaszaleje. Toż to aż 7£ bo psa nie liczą, a prądu nie potrzebuję z moja elektrownią 🙂

Uh, już zapomniałem, że w cywilizacji są zrzuty. Nie, nie, to nie tak, że na każdym kempingu w UK są miejsca dla kota. Oj nie. Z reguły chodzi się do kibla. Na tych kempingach , których miałem okazję być w UK musiałem nosić wodę w wiadrze a kota do WC. A tu? Poczułem się jak w cywilizowanej Europie. Cywilizacja. Dla samego komfortu zrobienia serwisu w takich warunkach warto wydać pieniądze na tym kempingu. No normalnie WOW. Zapomniałem, że tu mają kocurnię.

To samo z wodą, podpinam węża i … no i to wszystko. Tej radości nie zrozumie ktoś, kto jeździ tylko po cywilizowanej części Europy czyli poza UK.

pod wieczór coraz tłumniej, ja jako jedyny nie potrzebowałem prądu 😀
i oczywiście koordynaty
57.292117, -6.176491
jest prąd, woda, zrzut, pralnia, pole namiotowe

przerwa w deszczu to idę zrobić z 50tą już fotkę Sligachan Old Bridge, z tak oświetlonymi górami akurat nie mam 🙂

Sligachan hotel gdyby ktoś nie miał kampera, ale pewnie brak miejsc pomimo szalonych cen. Pewnie już lepiej mieć namiot

Ok, ktoś zapyta, dlaczego toscaner pojechał na kemping. To już nie ten sam toscaner co kiedyś, czyli wróg kempingów. Macie rację. W części jak to w tym świecie bywa. Nadal omijam kempingi i gdybym w sezonie miał zapłacić za kawałek trawy w np. Grecji czy Włoszech kilkadziesiąt euro za dobę, to pier….ę.
Tu zajechałem, bo ten kemping znam, jest niedrogi, 7£ za osobę, 5£ za prąd, jest zrzut, woda i to czego potrzebowałem – pralnia. Chyba ten ostatni aspekt był największym atutem. Niestety kolejka do jedynej pralki spora, a szczęście w nieszczęściu, zanim doszło do mnie, to spieprzyła się jedyna suszarka. Nieszczęście, bo i tak muszę jutro szukać pralni, ale znam jedną samoobsługową w Kyle of Lochalsh, a szczęście bo nie zdechła w momencie, gdy moje pranie było w pralce. Gdzie rozwiesić jak leje? Ufff. Czyli dziś w programie zostało jeszcze tylko obejrzeć film i wypić jakieś piwko. A jutro…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.