-
Vatersay – piękne plaże i miejsce katastrofy lotniczej
Postanowiłem zostać troszkę dłużej na tej malutkiej wysepce. Tym bardziej, że dziś niedziela 23 lipca, więc sporo ludzi i turystów. Jutro nie będzie po nich może śladu, więc będzie też i pusto na drogach. Same plusy z jeżdżenia jeśli już w sezonie, to w miejsca rzadko odwiedzane przez turystów, a najlepiej w tygodniu, to i miejscowi w pracy. No przynajmniej ci, którzy nie ciągną benefitów, czy tam odpowiedników 500+
W weekendy sporo ludzi i lepiej przeczekać. Przynajmniej taką mam wypracowaną zasadę. Nigdzie się przecież nie śpieszę. No może na prom z North Uist do Uig, czyli powrót na Skye, bo mam zarezerwowany pod koniec tygodnia. Na razie jest słońce i ciepło, to lepiej nie psuć tej passy i nie zmieniać miejsca. Kto wie czy na innych wyspach nie leje. Neta nie mam od tygodnia, więc nie mam jak sprawdzić nawet głupiej pogody 🙂
miejsce katastrofy lotniczej z
-
na Barra też kradną, a ja jadę na Vatersay
Mała odseparowana wysepka, po drodze widziałem pootwierane domy i auta z otwartymi szybami, czyli chyba mają tu raj jeśli chodzi o brak kradzieży. Tak przynajmniej myślałem po przypłynięciu na Barra. Dzisiejszego dnia się jednak zdziwiłem, bo byłem świadkiem kradzieży. Tak, na moich oczach ktoś zajumał klatkę na kraby.
Był odpływ, a ja rano sobie siedziałem przy kamperze. Z boku, ok. 200-300m dalej stanęło kilka osobówek. W pewnym momencie 2 gości poszło w stronę oceanu, który w sumie odpłynął i zanieśli klatkę do łapania krabów do jednego z aut. Niby nic szczególnego. Pewnie zastawili, to wzięli.
Za ok. 2 godziny przyjechał na quadzie ciągnącym łódkę pewien pan i pyta czy nie widziałem kogoś, kto ukradł klatkę, bo miał 3, a zostały 2. Hmmm. No widziałem. Ale nie zrobiłem fotki. Szkoda. Opisałem, na ile zwróciłem uwagę





