-
na Barra też kradną, a ja jadę na Vatersay
Mała odseparowana wysepka, po drodze widziałem pootwierane domy i auta z otwartymi szybami, czyli chyba mają tu raj jeśli chodzi o brak kradzieży. Tak przynajmniej myślałem po przypłynięciu na Barra. Dzisiejszego dnia się jednak zdziwiłem, bo byłem świadkiem kradzieży. Tak, na moich oczach ktoś zajumał klatkę na kraby.
Był odpływ, a ja rano sobie siedziałem przy kamperze. Z boku, ok. 200-300m dalej stanęło kilka osobówek. W pewnym momencie 2 gości poszło w stronę oceanu, który w sumie odpłynął i zanieśli klatkę do łapania krabów do jednego z aut. Niby nic szczególnego. Pewnie zastawili, to wzięli.
Za ok. 2 godziny przyjechał na quadzie ciągnącym łódkę pewien pan i pyta czy nie widziałem kogoś, kto ukradł klatkę, bo miał 3, a zostały 2. Hmmm. No widziałem. Ale nie zrobiłem fotki. Szkoda. Opisałem, na ile zwróciłem uwagę


