gniazdo do podłączania kampera do zewnętrznego 230V

Z rzeczy takich jeszcze dorobionych, to złomek jak pisałem zyskał gniazdo do podłączania do słupka np. na kempingu, czyli zewnętrzne 230V.  Zamontowałem je po wszelakich przemyśleniach pod maską. Minus, trzeba ją otwierać, ale plus, nikt mi nie odepnie kabla.  😀
Wiem, że gdybym musiał wyjąć akumulator, to muszę odkręcić gniazdo, ale tak często się wymienia aku, że do przeżycia. 

Po ponad roku ciągłego użytkowania pojawił się mały wyciek z prysznica. Puścił silikon pomiędzy szyną kabiny, a brodzikiem. Przyczyną na 99% było mechaniczne uszkodzenie przez osłonę brodzika w postaci dociętej sklejki z nóżkami. Na górnej stronie sklejka ma przyklejoną wykładzinę, jak w reszcie kamperka, więc gdy prysznica nie używamy, to po prostu sobie tam leży, a czterołap ma miejsce na swoje miski.
No i jakieś zapasowe butelki z wodą. Bo gdyby się wylało…
Sklejka jest zaimpregnowana specjalnym specyfikiem i dzięki temu można po niej nawet lać prysznicem i woda spływa jak po kaczce. Gdyby ktoś pytał co to za cudowny specyfik, to zdradzam. Jest to impregnat w spray do zamszowych butów.  😀
Nie pamiętam, czy wstawiałem fotkę. Ważne, że jej nóżki uszkodziły silikon.
Oczywiście jeśli już robię, to wydarłem wszystkie silikony i dałem nowy. W niektórych miejscach odszedł dość ładnie, aż za ładnie, ale w niektórych musiałem trochę podrapać. Tym razem po oczyszczeniu starego postanowiłem odtłuścić wszystkie uszczelniane miejsca spirytusem…

No i stała się tragedia.  🙁
Nie, nie, to nie woda. Wylałem spirytus.
Czterołap od razu przyleciał na krzywy ryj wylizywać, ale nie pozwoliłem mu. No dobra trochę polizał. Zresztą on normalny nie jest, piwo i kiszone ogórki też lubi. Mogłem mu dać zagryźć po lizaniu.

No i finalnie już z nowiutkimi silikonami na łączeniach. 

No i to jeszcze nie koniec prac. Skoro sterownikiem pieca będzie Arduino, a nie stare przekaźniki. Zresztą i tak musiałem coś wymyślić do podtrzymania napięcia pompy. Zamawianie przekaźnika z Polski to komplikacje i koszty. Arduino już miałem. No i jak to w „dziczy” bierze się to co jest pod ręką.
Na początek wydarłem stare kable. Nie potrzeba ich już aż tyle, przekaźnik i sterowanie nadmuchami od pieca wylatują. Zawsze to mniejsza plątanina. Zresztą te kable były w części hydraulicznej, to przechodzą pod auto przy wężach od CO. Im mniej tym lepiej.
Arduino poleci do energobloku i stamtąd będzie zarządzać co i kiedy włączyć.
Jeszcze nowa sonda do wody i pokazywanie ile jej jest, ale to nie w tym odcinku. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.