- budowa, jak zbudować samemu kampera, o kamperowaniu, poza kategoriami, przydatne w kamperowaniu, tematy techniczne
Czy powstanie następny kamper? Co bym zmienił w kolejnym?
Nie powiem, że nie rozmyślam, no ale to na razie niewykonalne. Realizacja budowy kolejnego kampera oznaczałby przerwę w podróży. Chociaż może to być i pewien rodzaj wakacji od …wakacji. Co ja poradzę, że takie dłubanie, to coś co też lubię. Przyznam, że jak coś się zepsuje, to się cieszę, bo mogę sobie podłubać gdzieś w dziczy. Narzędzia i jakieś elektronarzędzia wożę ze sobą, więc nie problem nawet czasem coś dorobić.
No ale coby było gdyby…
No jest na pewno „delikatna” różnica między tym co jeszcze 2 lata temu myślałem o kamperze, a teraz.
7 miesięcy budowy do kupy, z przerwami to wyszło z 9 i teraz 10 miesięcy kamperowania. No pewnie coś tam bym pewnie zmienił. Może nie uwierzycie, ale …niewiele.Wtedy trochę projektowałem na czuja, co się sprawdzi w kilku miesięcznym kamperowaniu. Liczyła się wygoda, komfort cieplny, ekonomia (finanse) i poczucie jak w małym ale jednak domu. Stąd np. te tapety a’la cegła, czy podłoga a’la drewno, a sufit celowo pomalowany emulsją jak sufit w niemal każdym domu (tu podkradłem pomysł od Konrada) 😀
Tak na szybko. Uważam, że wiele rzeczy przewidziałem trafnie, co muszę przyznać i gdyby nie to, że zrobiłem tak, a nie inaczej, to pewnie już byśmy zakończyli kamperowanie dawno temu. Może w tym wszystkim jest zasługa tego, że projektowałem pod siebie i myślałem bardziej jak inżynier niż księgowy.
A gdybym kupił starego „styropianowca”, to kto wie, pewnie bym znienawidził kamperowanie. No chyba, że trafiłbym na niezgniłego. Co też się czasem udaje.
Jedynie latem mieliśmy dość, bo brak klimy, a tu gorąc i nie było czym pomimo porządnej izolacji wypompować tego gorąca. No ale ale jak nie ma czym, to i Salomon gorąca nie wypompuje. Teraz lato za nami, a następne planuję w Skandynawii, albo Irlandii.
Po za tym to były tylko ok .2 tyg męki, bo uciekliśmy wysoko w góry i plus taki, że pomimo sezonu widywaliśmy 1 kampera na 3 dni. Każdy smażył się nad morzem, stał w kolejkach po lody, a później w korkach. Nie my. W góry latem prawie nikt nie jeździ. Nie tam gdzie zimno 🙂
Nie cierpię gorąca powyżej +30C i nie zrobię więcej tego błędu, żeby pchać się w najgorsze upały w letnim okresie. Chyba, że wreszcie zbuduję klimatyzację zasilaną słońcem.
No ale wracając, to na szybko lista, bez czego ja bym nie kamperował tyle czasu:
– ogrzewanie podłogowe – wiadomy komfort
– pełnowymiarowa kabina prysznicowa (wycieranie ścian i inne imitacje łazienki z ceratą klejącą się do dupy – to nie dla mnie) Ja lubię czystość.
– prąd niemal jak w domu (duże aku + przetwornica) – można suszyć włosy, używać sprzętów AGD itd. A czasem gdy trzeba to i jakiejś piły, kątówki itp.
– cały elektroniczny złom (laptopy, drukarka, router itd.)
Podobno można bez, ale to pewnie gdy się jedzie na 2-3 tyg. wakacje, a nie planuje pomieszkać w kamperze np. ileś miesięcy czy rok jeżdżąc po Europie. W takiej opcji trzeba mieć wszystko jak w domu. Wtedy nie chce się wracać do… domu 😀
Kontakt ze światem, stały dostęp do internetu, to wygoda, bo mamy 21 wiek. Poza tym nie da się codziennie latać z lustrzanką, czasem chce się posiedzieć „na necie”, albo coś obejrzeć na laptopie. -
w kierunku passo delle radici
Pojechaliśmy znów w kierunku gór. Apeniny gwarantowały chłodek.
Może dla kogoś, kto wyskakuje z zimnego kraju na 2 tyg. takie wysmażenie się w temperaturach ponad +40C jest super.
Po 6 latach smażenia się co roku miałem totalnie dość. Plan w ogóle był taki, że w tym roku miało nas na wakacje już we Włoszech nie być, no ale… większość znajomych przyjeżdża kiedy? No w wakacje. Do tego kilka załóg z naszego klubu planowało Włochy lub okolice. Postanowiliśmy przesunąć wyjazd, żeby się spotkać z kim się da. 😛Ale teraz uciekamy od piekła. W górach spędziliśmy w sumie ok. 1,5 miesiąca z przerwami po kilka dni, żeby wpaść do większego miasta na większe zakupy czy coś. Jest tak wiele pięknych miejsc, a do tego temperatury o ok. 10-15C niższe niż na dole.
Po za tym uwielbiam góry. Morza też, ale góry są na liście wyżej. Idealne połączenie to góry i morze. Są takie miejsca. Nie tylko we Włoszech. Część już idziałem, ale i jeszcze sporo jest do zobaczenia.






