jak zbudować kampera ze Sprintera – usuwanie rdzy i konwertowanie tlenków przy pomocy nowoczesnych środków chemicznych

Budując kampera na nienowej bazie niemal każdy spotyka się z problemami korozji. Nasze vany są zbudowane niestety albo stety z blachy, którą niestety wcześniej lub później dopada ruda. Jedne modele rdzewieją szybciej, inne wolniej. Niektóre ponoć nawet już w katalogach. 😉


Z rudą walczyć można na wiele sposobów i wiele zależy od tego na jakim etapie zaczynamy naprawy. Przed laty walczyłem już z korozją budując Złomka pierwszego. Stąd w sumie nazwa i dla kolejnych złomków. Wszystkie to złomki, bo wszystkie rdzewieją 🙂
Niemal w każdym było coś do zrobienia. Tu próg, tu rdza, tam wgniotki.
Złomek, którego naprawiałem w 2014 to nie była moja pierwsza przygoda z blacharką i lakierowaniem. Pierwszy kontakt z tego typu naprawami miałem już ok. 2 dekady temu, gdy hobbystycznie zajmowałem się tuningiem zewnętrznym samochodów osobowych, głównie amerykańskich sportowych. Dorabianie spojlerów, poszerzeń, lotki, zmiana koloru itp.
Gdzieś może mam jakieś fotki, ale 2 dekady temu, to sensownych aparatów cyfrowych nie było, FB nie było, Youtube też nie było, więc nie robiło się zdjęć w takich ilościach jak dziś. Filmy nagrywało się jedynie z okazji wesela czy innych uroczystości. Raczej nikt nie filmował kamerą VHS usuwania rdzy i później rozdawał to na kasetach video, hahaha. 😉
Możliwe jednak, że zeskanowałem część owych zdjęć do wersji cyfrowej. Muszę przeszukać zbiory, ale to na dziś sporo ponad 200 tys zdjęć na dyskach. Tyle wykonałem przez ostatnie kilkanaście lat moimi aparatami cyfrowymi. Wcześniej analogami, ale niewiele zeskanowałem. 🙁
Pierwszy cyfrowy kupiłem początkiem już tego tysiąclecia. Zdaje się w 2002. Rozdzielczość, hahaha 640×320 pix,. 🙂
Ale wracamy do rddddddzzzzyyyyyy. 😛

próg w kabinie pierwszego złomka domka (wiosna 2014)

Wracając do Złomka – Unique One. Pierwszy złomek miał być kamperem idealnym, więc nie było półśrodków. Nie tylko zabudowa, ale nawet z blacharką. Darłem każdy zakątek do błyszczącej blachy, na to epoxyd, miejscami szpachla (wgniotki, łączenia spawów) a na koniec deserek czyli akrylowy lakierek. I to aż 3,5 warstwy. A co. 🙂 Już wtedy z racji jakiś gównianych unijnych przepisów akrylowy nie do kupienia we Włoszech. Ale ściągnąłem sobie puszki z Polski. Kompresor dwutłokowy, filtry CKD 🙂
Miało być profesjonalnie, chociaż bez dachu nad głową. Zresztą po co mi był dach we Włoszech?
Do roboty przyłożyłem się chyba aż za dobrze, jak to ja. Nie ważne czy dla siebie, czy nie, ale ma być dobrze. To nie tak jak u większości lakierników, gdzie ważne, żeby ruda nie wylazła do 3 miesięcy, a później niech klient spada, bo przecież to było „dawno”. Znacie jakiegoś lakiernika, który daje gwarancję na rok lub dłużej?
Szkół w tej branży jest tak dużo, że mogłaby powstać mała wojna co jest lepsze. Ja mam swoją, tą z dłuższym procesem prac, ale to innym razem. Zresztą efekty – 5 lat praktycznie bez powrotu korozji, chyba mówią same za siebie. 😉

Tutaj trochę przykładowych zdjęć, których raczej nigdy nie publikowałem, z prac przy złomku pierwszym – wiosna 2014.
O procesie napraw zrobię kiedyś osobny cykl artykułów, a może filmów. Do prac jak widzicie przyłożyłem się profesjonalnie, pomimo braku warsztatu czy specjalistycznego sprzętu, stąd efekty nawet po 5 latach!!!

drzwi suwane miały pęknięcie przy klamce wewnętrznej:

kolejne pęknięcie na dole drzwi od wewnątrz, nieźle ktoś z buta chyba napier…ł :O

dół drzwi suwanych w złomku piewszym

Niestety nie miałem wtedy migmatu, jedynie spawarkę inwerterową 180A, która potrafiła wywalać wielokrotnie główny bezpiecznik we włoskiej chałupie. No ale co zrobić, jak główny miał 16A, bo standardowe przydziały w IT to 3,3kW na dom! Tak nie mylę się. Standardem jest krzyczenie w domu, że włącza się czajnik, żeby ktoś nie włączył w tym czasie np. suszarki do włosów, bo to oznaczało niejednokrotnie spacerek do licznika głównego. 😯
Ale poradziłem sobie i z niskim prądem i brakiem migmatu…

wypolerowany dół, zaraz kładziemy epoxyd 🙂

przygotowania do spawania boku

Teraz mam migomat, bez gazu. Ale wtedy nie. Spawarka inwerterowa niestety nie nadaje się do spawania blachy. Ale da się to zrobić ustawiając mniejszy prąd, z elektrodami 1,6 i podkładając od spodu jakiś grubszy kawałek metalu. Ja użyłem kawałki płaskownika, i tu i na dole drzwi. Spawarka wypalając dziurki przyspawała blachę do płaskownika. Po 5 latach nadal można kopać w drzwi i wszystko trzyma lepiej niż fabrycznie 🙂

oczywiście szpachla z włóknem i bez na finisz

ostatnie polerowanie i za chwilę kończymy…

tylne drzwi też wymagały uwagi

tu już zapodkładowane i gotowe do lakierowania, akrylu od środka nie dałem, bo i tak na to izolacja 🙂

dopieszczony każdy zakątek i detal

ostatni widok przed lakierowaniem drzwi

bo body przygotowałem i polakierowałem już wcześniej 🙂

jeszcze trochę uwagi dla brzegów maski, która też dostała nowy lakier nawet na części wewnętrznej

no i końcowy efekt oczywiście znacie, bo niemal 5 lat użytkowałem tego kamperka i zrobiłem tysiące zdjęć, setki opublikowałem 🙂

Na zrobionym przeze mnie kamperze praktycznie nic nie wylazło przez 5 lat! Dosłownie pojedyncze miejsca i to po 5 latach! Dwa miejsca wielkości 5 pensówki na dole progów oraz na drzwiach pod listwą. Aha i brzeg dolny jednych drzwi. Oczywiście wszystko wyleczyłem latem zeszłego roku. Lekkie szlifowanie, na to epoxyd i na koniec już lakier w spray w kolorze nadwozia. Jako, że miejsca mało widoczne, to nie szpachlowałem itd.

Kolejny Złomek van Dakar, czyli drugi, miał również kilka przypadłości, z którymi powalczyłem i opiszę te walki pewnego dnia, ale planowałem go i tak przelakierować Raptorem, więc zrobiłem doraźnie. Na dziś jest ok.
No może warto popracować z jednym progiem. Możliwe, że jeszcze dostanie nowy lakierek i wtedy to zrobię już na lata. Lub sprzedam na wiosnę i ktoś sobie zrobi. Pamiętacie moje rozterki na temat koloru?
Tutaj o tym pisałem:
po 5 latach znudził mi się biały kamper

Na razie jest nadal biały, już oklejony, ale kto wie. U mnie nie ma nic pewnego, jeśli coś nie jest doskonałe.
A teraz mając dwa do lakierowania mogę wybrać dwa kolory. Tego mi brakowało, bo co się ograniczać 🙂

Teraz jednak postanowiłem się skupić na kolejnym złomku Z03, którym jest Mercedes Sprinter. Jak pamiętacie, kupiłem kamper vana, czyli kampera na wspomnianej bazie, którego już dawno wybebeszyłem. Została niemal goła blacha, ale to nie tak, że autko, pomimo w sumie niezłego stanu jak na nastolatka, nie ma śladów korozji.

lewa strona wyglądała źle… niestety ktoś nie przemyślał montażu lamp pod markizą 🙁

dach też nie był myty od lat… 🙁

O tym jak kamperek wygląda po umyciu widzieliście tutaj:
całkiem nowe wyzwanie – kupiłem sobie kampera

Na szczęście prawa strona jest jak nowa, a dach po kilkugodzinnym szorowaniu również bielutki 🙂 Lewa strona ma te brzydkie „zacieki” od lamp, które zrobiły swoje, ale… damy radę 😀

Ktoś budując tego kampera niestety zrobił spory błąd. Nie tylko błędny montaż lamp. Wycinając otwory na okna prawdopodobnie nie zabezpieczył brzegów. Po dekadzie dało to wiadome efekty. Fotki już wstawiałem. Są też i takie przypadki…

Tam gdzie robi się ciemno fioletowe, niemal czarne, znaczy że jest dobrze, ale o tym za chwilę 🙂

Dodatkowo pod markizą zamontowane były dwie lampy zewnętrzne. Fotki powyżej. Niefortunnie tak nisko rynienki, że wystarczyła odrobina jakiś nieczystości i blokowały one kolejne oraz wodę, która stała tam długimi okresami i na sto procent spływała pionowo w dół od tych miejsc. To poczyniło sporo szkód, które na pierwszy i drugi rzut oka nie wyglądają na łatwe do prostego zeszlifowania i położenia epoxydu. Ruda wgryzła się w blachę dość głęboko, a ja postanowiłem powalczyć tym razem inaczej. Inaczej czyli mniej pracy, a droższe środki., a w sumie najdroższe środki.

Uszkodzenia na rynience bezpośrednio pod tylną lampą zewnętrzną, która już wyleciała. Dziury jeszcze nie zalepione. To później…

Woda z tyłu musiała spływać tędy. Lata deszczu w UK i mamy efekty…

tu spływała woda przez długi czas bezpośrednio pod zamontowaną, ale również już zdemontowaną przednią lampą:

Tak wygląda na fimiku jedno z najgorszych miejsc – lewy tył, z którym zamierzam podjąć walkę przy użyciu nowoczesnej chemii. 🙂

Postanowiłem przetestować coś co się nazywa konwerterem rdzy (ang. rust converter), czyli środek, który chemicznie działa na tlenki i je wiąże. Czy jakoś tak. Dodatkowo specyfik jest już podkładem, więc można na wierzch kłaść lakier. No wydaje się bajer. 2 puszeczki spray 400ml z końcówkami to koszt niemal 80£ (eBay) z dostawą na jutro. Czyli 2 puszeczki to ok. 400PLN. Drooogo.
Mi się śpieszyło, bo trzeba było zacząć coś z tym robić, gdy tylko dowiedziałem się o istnieniu takiego wynalazku 🙂
Poza tym przeglądając prognozy pogody, najbliższe dni miały być bez deszczu. A ja pracuję pod chmurką 🙁
Musiałem się śpieszyć, a czas to też pieniądz. Kolejne prognozy – 2 tygodnie deszczu 🙁

Jeśli komuś się nie śpieszy, to trochę taniej jest na Amazon. Chciałem jeszcze przetestować jeden środek, który nazywa się Action Gel, ale ten który obejrzałem na YT, dostępny tylko w Australii na eBay. Ale się czepiłem tego eBay’a, no nie? Ale w UK jest to mega wygoda. Kupuję i wysyłam sobie na jakiś sklep z listy, w okolicy gdzie jestem. Chociaż Amazon zaczyna stawiać szafki a’la InPost i chyba czas zacząć i z Amazona korzystać 🙂
Z Chin nie kupuję, bo wysyłki trwają np. miesiąc. A skąd ja mam wiedzieć gdzie będę za miesiąc? 😉
No więc kupiłem środek, który nazywa się Dinitrol RC900 Converust. Polecił mi go jeden znajomy z… Polski. 🙂 Przez użyciem trzeba oczyścić rdzę, ale nie wszystko. Jedynie to co luźne. Zostawiamy trochę wgryzionej już rdzy aby wspomniany środek miał z czym sobie „poreagować”. I nic nie spłukujemy i nie czyścimy. To nie Fosol. Po nim zdaje się trzeba było robić mycie. Ale już nie pamiętam, bo go nie używam od daaaawna. A właściwie to użyłem z raz i nie byłem zadowolony z efektów.

kupiłem droższą wersję z wygodnym adapterem zakładanym na puszkę, dzięki któremu kładzie się podkład jak pistoletem 🙂


Dinitrol konwertuje rdzę (tlenki) i zamyka dostęp powietrza do blachy jako, że ma w sobie podkład, a nie tylko usuwa, a bardziej neutralizuje korozję. Nie ma potrzeby po jego zastosowaniu dokładać kolejnego podkładu. Ale można. Można też już kłaść lakier. No bajer. Drogi, ale ile pracy mniej. Zresztą to zamierzam przetestować na sobie, a bardziej na moim własnym vanie i sprawdzić czy to tylko reklama czy naprawdę rewelacyjne cudo, które może rozwiązać wiele, wiele problemów u każdego z Was. 🙂

Oczywista sprawa, że po naprawieniu skorodowanych miejsc i zbudowaniu kampera nie do każdego miejsca będę miał dostęp po np. roku itp, ale te zewnętrzne miejsca, będę mógł kontrolować miesiącami, albo latami codziennie, aż do sprzedaży, kiedyś tam. Logiczne nie?
Pewnie zostawię sobie wgląd „serwisowy” i w kilka miejsc w środku.

Toscaner już tak ma, że testuje na sobie i za swoją kasę. Później dzieli się wiedzą za darmo. A co. 🙂

Czyli, nie to żebym namawiał, ale warto kliknąć sobie „subskrybuj” coby być na bieżąco z wszystkimi krokami kolejnych etapów budowy kamperów. A będzie się działo 😉

W kolejnej części pokażę efekty zastosowanego środka po kilku tygodniach, bo powyższe prace wykonałem jakiś czas temu… czyli CDN 😉

A Wy jak sobie radzicie z rudą i jakie efekty po roku czy innym okresie czasu?

11 odpowiedzi do “jak zbudować kampera ze Sprintera – usuwanie rdzy i konwertowanie tlenków przy pomocy nowoczesnych środków chemicznych”

  1. A my sobie tak kiedyś radziliśmy że korozji nie ma do dziś :).
    W każdym razie do renowacji motocykla miałem środki z tej firmy:
    http://www.troton.pl/
    Mieli wtedy również preparat wiążący korozję i zabezpieczający na który kładło się podkład a potem lakier.
    No ale dziś albo już tego nie robią albo nie potrafię odnaleźć 😦
    W każdym razie byli bardzo pomocni i mili gdy usłyszeli o co chodzi.
    Mam nadzieję że tak im zostało 🙂
    A Tobie kibicuję i życzę aby wyszedł jeszcze lepszy niż poprzednie.
    Swoją drogą nie mogę napatrzeć się na te elektrownie na dachu 😉
    Powodzenia!

    1. Polecam środki do konserwacji Volvo. Noxudol 750 i 700 i inne. Jeden jest bezzapachowy. Można używać w środku. Ja używam ich do konserwacji. Po kilku latach konserwacja dalej jest elastyczna. Korzystają z nich przy restaurowanie zabytków.

      1. Nie znam tych środków. Ale ten Dinitrol polecił mi kolega, który robi renowacje zabytkowych pojazdów, więc możliwe, że się sprawdzi bardzo dobrze. Aktualnie po ponad miesiącu nie ma wewnątrz żadnych oznak powrotu korozji.
        Na zewnątrz trochę gorzej. Ale nie oznacza to nawrotu korozji, a bardziej nowy zewnętrzny nalot. Trzeba wziąć poprawkę, że robiłem to pod chmurką w zje…ej Anglii, gdzie potrafi padać do 15 minut. Niestety poddałem się po kilka powtórzeniach procesu oczyszczania i malowania. Więcej opiszę niebawem. Ale co się dziwić. To nie są warunki do takich prac. Od nałożenia preparatów, nawet kilkukrotnie padało chyba z 700 razy już.
        Odpuściłem i prace będę kontynuował w przyjaźniejszym klimacie, na południu Europy już niebawem.

    2. Znam Troton. Używałem część ich produktów przy renowacji Złomka Pierwszego czyli kampera Unique One.
      Jako, że robię dla siebie, to nie chcę iść na półśrodki i szukam najlepszych rozwiązań. Ze Sprinterem będzie trochę pracy z blacharką. Nie tylko usuwanie czy konwertowanie rdzy, ale i usunięcie otworów po kratkach czy drzwiczkach i oknach dachowych. Okna będą w innych miejscach. Wszystko oczywiście musi być zrobione z głową i procedurami. Nie chciałbym, aby po roku pojawił się np. jakiś przeciek. Dodatkowo poza pracami na zewnątrz, każde zaślepiane miejsce zostaje uszczelnione najlepszymi uszczelniaczami na rynku jak np. sikaflex itd.
      Mam nadzieję, że to się sprawdzi na lata, jak w przypadku pierwszego kampera 🙂

  2. CONVERUST EPOXY RC900 – DINITROL – Środek przetwarzający rdzę

    Przymierzam się do budowy pierwszego kamperka na bazie Boxera 2,8 L3H2. Ten preparat może faktycznie pomóc w kilku miejscach 🙂

    1. Na razie jestem pozytywnie zaskoczony. A minął już ponad miesiąc. Na zewnątrz pojawiły się niestety problemy, ale związane na 99% z okropnymi warunkami atmosferycznymi.
      Niebawem dalszy ciąg prac w przyjaźniejszym środowisku 🙂

  3. Czytałem że temperatura metalu podczas nakładania preparatu nie powinna przekraczać 10 C. W Hiszpanii trza by w góry jechać i w nocy nakładać.

    1. Osobiście nie używałem. Opinie w necie są podzielone. W sumie ten Dinitrol też ma głosy i za i przeciw.
      Zobaczymy co wyjdzie.

    2. Nie wiem co zrobiłem żle ale u mnie po zastosowaniu Fertanu po roku czasu w cholerę rdzy , w tym miejscu gdzie go stosowałem.
      Przy kolejnym projekcie wypróbuję Brunox epoxy.

      1. Nie używałem nigdy fertanu tylko dlatego że ma za dużo złych opinii.
        Czyli nadal się potwierdzą, że lepiej to omijać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.