całkiem nowe wyzwanie – kupiłem sobie kampera

Możliwe, że zwariowałem. Po co mi kolejny kamper? I do tego jakiś nie do końca młody.
Jeszcze nie wiem ;P

Żartuję. Wiadomo po co, żeby można było sobie podróżować i w nim mieszkać. Czyli oczywiście vanlajfu nieprzerwanie ciąg dalszy. Ale i nowej zabawy również. Zwłaszcza z modyfikacjami i nowymi rozwiązaniami, które będzie można zrobić.
Tak tych będzie trochę.

A co to za kampera kupiłem?
Od dość dawna szukałem bazy Mercedes Sprinter w dobrym stanie, koniecznie sprzed 2006 roku. Taki starszy model bez żadnych fapów i srapów. Szukałem w Niemczech i innych krajach, najlepiej 4×4, ale z naciskiem na stan najlepszy możliwy. Nawet gdyby nie był 4×4, ale miał być Mercedes w dobrym stanie i niski przebieg. I wiecie co? To nie takie proste znaleźć taką bazę w dobrym stanie, a przy tym bardzo małym przebiegu. Z reguły np. w UK są one na poziomie ponad 200 tys mil, a nawet i ponad 350 tys. Na kilometry to już z pół miliona. Wiem, przynajmniej niecofane, ale to tak za dużo. Zwłaszcza, że kiedyś pewnie go będę chciał sprzedać.

Można powiedzieć, że wręcz straciłem nadzieję, że można znaleźć cokolwiek sensownego. A szukałem trochę czasu. Aż przez przypadek przeglądając oferty trafiłem na już zbudowanego kampera tzw. Campervan, właśnie na bazie szukanego Sprinterka. 🙂
Przyznam, że nawet nie planowałem kupować kampera, bo jak to, kampera? Na cholerę mi  jeszcze jeden kamper? Przecież chcę budować, a nie gotowego z układem i rozwiązaniami dalekimi od oczekiwanych. Po dość dłuższym zastanowieniu olśniło mnie jednak, że przecież to może być to, czego szukam. Ten o którym mowa akurat trafił się od osoby, która go posiadała niemal dekadę. A poprzednio jakaś para motocyklistów. A przy tym nie szalała z wielotysięcznymi odległościami co rok. Przebieg jak na ten rocznik malutki. To był priorytet. Blacharka, no jak to w Sprinterach, jest trochę rdzy tu i tam.
Ale przyznam, że wyglądał gorzej jak był brudny.

O kamperze napiszę wkrótce, a teraz pokażę Wam tylko zdjęcia z zewnątrz.

widać różnicę między czystą a nieczystą stroną mocy

szuru buru chlastu chlastu…

prawie się załamałem

zeszło już do nocy, a końca nie widać

rano niespodzianka

3 odpowiedzi do “całkiem nowe wyzwanie – kupiłem sobie kampera”

    1. Andrzej to były jakieś tanie preparaty, dosłownie za 1£, chyba z Lidl. Poszło kilka butelek niestety. Testowaliśmy 3 różne. Jeden to był W5 Degreaser, drugi to jakiś spray z wybielaczem typu Ace w składzie, a trzecie to kupiony spray stricte do czyszczenia kamperów i przyczep. Kupiłem w Aldi za jakoś 3,50£. Ten ostatni okazał się najgorszy.
      Najpierw poczekałem na deszcz, żeby wszystko dobrze zmiękło. Później psikaliśmy tymi sprayami na testy różne miejsca różnymi. A na koniec niestety dobra szczota i szorowanie aż ręce wysiadały. Zeszło kilka godzin na to szorowanie. Ale efekt jak widać. Auto było chyba z rok nie myte a na dachu to pewnie kilka lat 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.