-
weekend w Stornoway, nareszcie słońce i jakieś kolory
Tak, wróciliśmy do Stornoway. I tak leje i leje, więc do dupy z takim zwiedzaniem. W mieście jest zasięg sieci, więc nadrobię kilka rzeczy i przygotuję kolejne do zwiedzenia. Przy okazji tankowanie, zakupy w jedynym na wyspach Tesco. A i czterołapowi muszę kupić żarcie, bo się kończy. A je tylko z dwóch wybranych firm. W wiejskim sklepiku raczej nie dostanę. Tak sobie siedzimy na przystani, a z nami jeszcze z 10 kamperów z Niemiec, Francji, Holandii, no i oczywiście z UK. Jedne przyjeżdżają, inne odjeżdżają. Ktoś pali w piecu. Tak, tylko +12C w dzień, to dupy nie urywa. W nocy jeszcze zimniej. Sprawdzam pogodę. Od poniedziałku słońce. Niby przez cały tydzień. Fajnie, czyli z miasta ruszam w poniedziałek, po zrobieniu zakupów. Tesco w niedzielę nieczynne. Stacje benzynowe w niedziele nieczynne. Wszystko zamknięte. Nic nie ma. Jak w Białymstoku. 😛
Poniedziałek:
-
Stornoway – czas złapać zasięg i może jakieś rybki
3 dni w jednym miejscu wystarczy na zwiedzenie okolicy. Czas złapać zasięg i wrzucić fotki na bloga, zrobić zakupy. Jeśli chodzi o zasięg to jest krucho. Bardzo krucho. Ale wiem, bo sprawdziłem, że w Stornoway jest. Spore miasto. Zasięg i to nie tylko w sieci Three, ale może i w innych. Aha i jest Tesco i inne sklepy. Czyli przy okazji zrobi się zakupy.
Z tego miasta pływa też prom, można by już się zawinąć, ale to tylko opcja, z której nie skorzystam 😀
Na noc zostajemy obok parkingu promowego. Niezbyt cicho, bo ciągle przyjeżdżają miejscowi gówniarze autami z zjebanym tłumikiem. Oni to chyba tjuningiem nazywają. A ja przedłużeniem fiuta. Bo jak nie widać, to





