-
zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę
Tak, wiem, mieliśmy jechać na południe. Ale postanowiliśmy odwiedzić …północ. Północ Szkocji i upolować zorzę. Z polowaniem na zorzę w Wielkiej Brytanii jest chyba trochę jak z tym potworem z Loch Ness (też po drodze znów odwiedzamy), czyli niby potwór jest, zorza też i niby ktoś widział a nawet zrobił jakieś fotki, ale jak się samemu chce zobaczyć, to jest z tym jak jest. Prognozy były obiecujące 🙂
-
polowali, polowali i upolowali, czyli polowanie na zorzę
Początkiem stycznia udało nam się wreszcie coś upolować. To była kolejna noc, gdy była wysoka aktywność zorzy. Do łowienia używałem aplikacji AHUK czyli Aurora Hunters UK.
Aplikacja ułatwia w pewnym stopniu takie polowanie. Czyli przewiduje gdzie i czy w miejscu gdzie jesteśmy będzie szansa na jej zobaczenie. W sumie do końca nie byłem pewien czy uda się coś zobaczyć, bo była to kolejna noc, a i tak pogoda była licha, znaczy i chmur sporo i do tego jasny księżyc. Do północy nie udało się nic, a nic. Czekaliśmy chyba do 1 w nocy i dupa.
-
włócząc się po północy, nowy rok i niespodziewany gość
Święta jednak w Edynburgu. Tak średnio lubię te świąteczne klimaty, bo to już nie to co kiedyś, gdy było się małym, czekało na gwiazdkę i jadło karpia. W Szkocji to nawet nie bardzo da się kupić karpia. Kolega obiecywał załatwić, ale nic z tego nie wyszło.
Dodatkowo dokładnie dzień przed świętami zdechł mi kupiony na allegro agregat. Przepracował dokładnie 53 godziny i umarł. Jako, że byłem w Edynburgu, to tego samego dnia pojechałem do sklepu i po prostu kupiłem nowiutki agregat. Komfort „mania” prądu za niemal free jednak jest uzależniający. Czemu za free? Opiszę problemy z agregatem i podam ile zużywa paliwa w osobnym wpisie. Ten jest o podróżowaniu. 🙂
Święta, święta i po świętach, jak to mówią, ale ważniejsze co potem. -
przygotowania do wyjazdu i polowania na zorzę
Co mogłem, to naprawiłem. Kranu postanowiłem nie naprawiać. Zamontuję stary elastyczny plus kliknąłem na Ebay na kran pojedynczy do wody filtrowanej. Gdy przyjdzie kranik, to biorę się za wymianę na stary. Stary był lepszy, a ja na szczęście nie wyrzuciłem go. Leżał te 2 lata w „przydasiach”. I całe szczęście. Niech mi ktoś powie, że przydasie się nie przydają. 🙂
Agregat pracuje idealnie, prąd jest, można się szykować na wyjazd i wreszcie upolować tą zorzę. Ostatnio się nie udało. Pojechaliśmy na Skye i niestety lało. Może tym razem się uda. 🙂Co zostało jeszcze do naprawy? Kran, nadmuch, zrobić box dla agregatu i więcej rzeczy na tą chwilę nie pamiętam. Ale to po powrocie. Muszą też przyjść kupione rzeczy. Oby przed świętami. 🙂
Aha, jeszcze muszę zrobić srebro koloidalne, ale o tym później…










