awarie i naprawy w kamperze
-
Abetone i inne górskie miejsca?
Zgodnie (częściowo) z planem Udaliśmy się w stronę Abetone i okolic. Częściowo, ponieważ postanowiliśmy zahaczyć o znajomy parking z serwisem w Montopoli. W Volterra, do której wróciliśmy, nie ma darmowego serwisu (darmowy zasypali), więc drogę do Abetone podzieliliśmy na 2 etapy.
Do późnego wieczorka zostaliśmy na naszej górce widokowej (Janus wie gdzie to), a ja później wrzucę miejscówkę. Zmieszczą się 2, max 3 mniejsze kamperki i są ławeczki.
I na noc pojechaliśmy do wspomnianego Montopoli. Plan na rano – szybki serwis, wymiana od dawna odkładanego paska, który został przypalony podczas wspomnianej kiedyś awarii i hop w góry. Żeby zdążyć przed południowym piekłem. Plany jak zwykle są po to, żeby je zmieniać. Tym razem więc, nie mogło być inaczej.
Rano wymieniam sobie pasek, a tu przychodzi Niemiec i pyta, czy z czymś pomóc. -
awaria ogrzewania
Kolejną awarią, która zdarzyła się chyba w lutym, a obiecałem w końcu opisać i chyba poważniejszą były przecieki w układzie ogrzewania.
To całe moje długo projektowane ogrzewanie, układ bolera, podłoga itd. okazało się, że ma jedno słabe ogniwo. A raczej 8 czy 10 takich ogniw jak pamiętam. Nie chce mi się szafki otwierać teraz.
Ogniwem tym były króćce, zgadnijcie… włoskie króćce półcalowe, plastikowe (miały wytrzymywać gorącą wodę).
Pewnego dnia, w rozdzielni CO, koło zaworu bojlera zauważyłem wilgoć na alufoxie. Ki cholera myślę. Przetarłem papierowym ręcznikiem. Zielony. Takiego koloru płyn zastosowałem. No i trybiki zaczęły pracować. Nie mogłem zlokalizować usterki, skąd, bo to nie lało, tylko -
pierwsze naprawy…
Kamper jak każdy samochód to nadal samochód. Ma silnik, kółka itd. Więc może się coś zepsuć.
Do tej pory były trzy awarie: z ogrzewaniem – moja głupota, z paskiem alternatora i alternatorem później, bo okazało się że są zależne od siebie i …poduchą skrzyni, o czym uświadomili mnie dwaj kamperowi koledzy z Polski, telefonicznie „na odległość”. Był to Grzesiu, którego mechanik wydał diagnozę po podanych objawach i później potwierdził mi to Tomcio.Co zrobił toscaner?
Wlazłem pod auto, i jako kolejny potwierdziłem dolegliwość. Ruszało się, a nie powinno. Szara taśma tu nie pomoże 🙂
Zamówiłem poduchę i sobie ją wymieniłem na jednym z parkingów. Mam do tego celu rulonik maty alufox ok. 1m x 1,5m, który sobie rozwijam na takie okoliczności bezpośrednio na glebie czy tam asfalcie i wślizguję się pod auto.
Problem z paskiem był, ale go rozwiązałem, okazało się, że jedna śruba nie była dokręcona i to powodowało, że pasek piszczał. Ale o tym dowiedziałem się ok. miesiąc temu gdy pojawiła się grubsza awaria. Ale o tym napiszę osobno, bo to dłuższy temat.
W każdym razie przez brak ładowania z altka 9 dni trzeba było przeżyć na samym słoneczku.
Jedyny prąd, do odpalania silnika i jeżdżenia również, to prąd tylko z elektrowni ładowanej ze słońca, a raczej z chmur, bo pechowo tydzień był pochmurny.
Jeśli chcecie, to napiszę o tym więcej. Co było nie tak z ogrzewaniem u toscanera? No to też w kolejnych wpisach 🙂A tu fotki poduchy, nowa i stara:
-
kolejny chiński problem, teraz kamera cofania
Kolejny chiński problem. Może ktoś miał tak i coś doradzi. Wyczarowała się dziwna kondensacja na szybce w kamerce. Problem w tym, że wewnątrz. A niby hermetyczna. Nieszczelność kamerki? Lampa jest na 100% szczelna. Jest z 1cm kleju epoxy Patex. Kamerka wklejona na stałe. Zrobiło się tak niedawno. Nie wiem jak usunąć? Czekać na lato? Wywalić? Wstawić drugą, bo mam? No ale to musiałbym wklejać od nowa. Nie chce mi się.
Może suszarką do włosów lekko podsuszę?
Jeśli chodzi o różnice temperatur, to lampa od wewnątrz jest odizolowana od wnętrza potrójną warstwą alufoxa. Bo brałem już pod uwagę, że przyczyną jest to, że od wewnątrz ma ciepło, a zewn. zimno. Nie ma. No ale zdemontowałem klapkę serwisową i tam zimno. Sprawdziłem.Miał ktoś taki problem? Kamera kupiona oczywiście na allegro. Kosztowała ze stówkę, więc nie najtańsze badziewie.
-
awaria dużej przetwornicy
Dwa dni temu włączam coś na 230V (większego) a tu dup. Zdziwo zaliczyłem, bo przetwornica już po 2kW dawała i luz. Pierwsza myśl? Słabe aku? No nie, poziomy napięć jak trzeba. Co do cholery? Włączam jeszcze raz dup, co na 230V zgasło i włączyło.
No to na „kanał” całą instalację. Sprawdzam wszystko aż od akumulatorów po przetwornicę. Spadki napięć, pobór prądu cęgówką w różnych miejscach. No dupa. Podłączam odkurzacz Zelmera 1400W i szu, szu, szu, nie startuje. Suszarkę 1200W :O dupa
Zgadnijcie?
No nie ma bata poluzowało się jakieś łączenie do przetwornicy. Rok temu jak robiłem testy, zdarzyło się klem nie dokręcić i skojarzyłem podobne objawy.
Znowu pudło, dupa i kamieni kupa. Wszystko poskręcane śrubami i grzechotką trzyma, że można by z jako linkę holowniczą użyć.
Ostatni strzał – przetwornica osłabła. Na oko zdechła jej połowa mocy. Do 600W daje radę, więcej zdycha. Wiem!, bezpieczniki wbudowane wewnątrz. Pewnie ze dwa padły i jedzie na 50%, ścianka serwisowa poleciała, mierzę no niby na 4 „sekcjach” różnica max 0,01V. Hmmm. Napięcia są. Bezpieczniki wszystkie ok.
Dobra na stół ją. Mam to szczęście mieć w kamperze dwie przetwornice, więc płaczu nie ma, lutownica na mniejszej działa, tylko lodówka nie.
No i wyszło szydło z wora. Cholerne chinole przyoszczędziły na lutowaniach. Chwilę działało, ale przy większym prądzie połączenia musiało puścić. Poleciały dwie „sekcje” z czterech, więc gwizdało ledwo na pół mocy. Trzy kable można było wyrwać z płyty, bo się ruszały. Pełny luz.
Jak pisałem, podejrzewałem już mój błąd w instalacji, a tu znowu zawiodły żółte, chińskie łapki. Dodatkowo poprawiłem wszystkie niepodobające mi się lutowania i …wszystko wróciło do normy. Moja elektrownia znowu działa jak trzeba.Jak pisałem, naprawa przetwornicy to była ostatnia rzecz o jakiej bym pomyślał włócząc się kamperem. Warto mieć dwie w kamperze 😀
















