podróże
-
angielski „pubing”, białe klify i spadamy do Francji
Klimat angielskich pubów ma coś w sobie. Tego nie da się ukryć. Jako, że opuszczamy Wielką Brytanie pasuje odwiedzić jeden, a może niejeden i napić się Guinnessa lub coś innego z pianką. Najlepiej ze znajomymi, których odwiedzamy po drodze. A co!
A do piwa przekąska. Kto zgadnie co to? 🙂Oczywiście jadąc południowym wybrzeżem Anglii wręcz trzeba zobaczyć siedem sióstr czyli białe klify na wschód od Brighton, niedaleko Friston.


My mamy po drodze do Dover, więc zahaczamy również o nie. Na szczęście
-
Cheddar Gorge jeszcze raz, Durdle Door i Isle of Portland
Jak zwykle nadrabiając zaległości w relacji, chciałbym Wam przedstawić wszystkie miejsca, które odwiedziłem i opisać je najlepiej jak mogę. Jednak z perspektywy jakiegoś tam czasu nie jest to proste. Tym bardziej będąc 2 kraje do przodu, inaczej to postrzegam. Z drugiej strony może to i dobrze. Bo opisywałbym każdy dzień, a to mogłoby stać się nudne.
-
Lake District, okolice Liverpool i Walia w trzy dni
Śnieg, śnieg i śnieg. Szlag by trafił. Wczoraj przyjechaliśmy i było biało, na szczęście w nocy zaczął padać deszcz i większość śniegu stopniała. No ale wieczorem znów ma padać. Sprawdziłem pogodę i w okolicach Liverpool i Walii ma być lepsza pogoda. Robimy szybki przejazd przez serce Lake District, wpadamy do Keswick. W okolicy jest kamienny krąg, a przy okazji miejscówka, o której niewiele osób wie.
kamienny krąg przy Keswick, dziś jesteśmy sami, można medytować 🙂
54.603698, -3.098144 -
w stronę ciepła, czyli opuszczamy Szkocję
W stronę ciepła? Trochę to naciągane na razie będzie, ale jakby nie było, przynajmniej teoretycznie 🙂
Ponad pół roku jeżdżenia tylko po Szkocji. Wystarczy. Czas opuścić tą piękną, ale kur…wsko zimną krainę. Maroko czeka, ciepła woda czeka, słońce, kwiaty i pomarańcze w Hiszpanii, słodziutkie pomarańcze. A później daktyle. Wystarczy, trzeba odpalać silnik i gnać, gnać. Dziś postanowiliśmy dojechać do Lake District, a właściwie do jednej fajnej miejscówki wśród górek i ciszy. Ale przedtem kilka miejsc, w tym New Abbey, gdzie już byłem …kiedyś tam.
Czyli ruszamy.Po drodze odwiedzamy znaleziony przez przypadek ekologiczny sklep i robimy małe zakupy. Gdyby ktoś był w okolicy, nie że polecam, ale…
Szerokość geograficzna: 54° 55’ -
trzynastowieczne opactwo w szkockim New Abbey
Przekraczając granicę Szkocji w zachodniej części wyspy zapewne będziemy przejeżdżali niedaleko miejscowości Dumfries. Około 10 km na południe od Dumfries ulokowana jest mała, urocza wieś New Abbey, w której znajdują się ruiny XIII wiecznego opactwa ufundowanego przez
-
ze wschodu na zachód i dalej w stronę ciepła
Postanowiliśmy odwiedzić znajomych w okolicach Lake District, kolejnych w okolicy Liverpool a następnie na południe od Bristol. A przy okazji wcześniej zahaczyć o Walię i tam wpaść pod jedną katedrę, o której zapomniałem będąc w Walii wiosną 2017. To wymusiło jakby wybór trasy zachodniej. A to z kolei znaczy, że przed nami nie ok. 800km przez UK, a niemal 1400.

No ale nie po to mam kampera, żeby wybrzydzać. Zresztą czy ktoś mnie goni?
Poza tym wschodów słońca zobaczyliśmy ostatnio wiele. Czas obejrzeć jakiś zachód. A nad morzem można to zrobić tylko na zachodniej stronie wyspy. Tak. Czyli jedziemy w stronę hrabstwa Ayr. -
miłe miasteczko, jest i porcik rybacki – Dunbar
Na wschód od Edynburga i North Berwick znajduje się portowe miasteczko Dunbar. Przy samym porcie, niedaleko basenu, jest ciche miejsce, gdzie można stanąć kamperkiem i udać się na zwiedzanie tego małego miasteczka.
Również przy porcie znajdują się ruiny zamku Dunbar. Tak naprawdę to trudno to nazwać ruinami.Bardziej ruiny ruin, bo tak serio, to dopiero za chyba 3-cim razem jak tu byłem to zorientowałem się, że ta kupa kamiemi to resztki jakiegoś zamku. Dla tych, którzy zawiną tutaj kamperem dodam, że przy porcie jest kran z wodą pitną i można tu napoić za darmo kamperka. A może się komuś uda kupić świeżą rybkę od rybaków, których jest tutaj sporo i co jakiś czas do portu zawija jakiś kuterek.
- gotowanie w kamperze, kuchnia, modyfikacje i ulepszenia, podróże, poza kategoriami, przydatne w kamperowaniu, tematy techniczne
piekarnik do kampera, czyli kulinarnie w złomku
Tak, prawie miesiąc temu w końcu kupiłem piekarnik, ale nic o tym nie napisałem. Pasuje to nadrobić i coś o nim napisać. Piekarnik z oferty Gooutdoors, pojemność 19 litrów i ma 650W mocy.
Nowe modele mają 800W, ale są identyczne. Z jeszcze większą mocą 1000W można kupić w sieci Argos. Obudowa ta sama, a jedynie inne grzałki. Koszt w zależności od sklepu to ok. 40£-45£.

















