podróże
-
i jeszcze Irlandia północna
Trochę fotek z Belfastu i okolic. Grobla olbrzyma, klify, most…

-
irlandzkie klimaty
Postanowiłem wrzucić kilka fotek, aby innym i sobie narobić smaka na …Irlandię.
W przyszłym roku prawdopodobnie znów ją odwiedzę i zrobię aktualizację fotek z tego kraju, ale na pewno to i tak nie będzie to. Wiele rzeczy wiem, że się zmieniło. Lata temu Irlandia była bardziej dzika. Np. na takie moherowe klify można było sobie poleżeć, albo posiedzieć na tej półce skalnej. Nie było żadnych ogrodzeń, zakazów, a sklepik był w tym zameczku. Dopiero później wybudowali ten zakopany bunkier i poszli w komercję. Lata temu tam się nic nawet za parking nie płaciło. 🙁
Do klifów w Donegal nie jeździły nawet żadne autobusy, po prostu albo się jechało samochodem, albo nie było opcji zobaczyć. Szkoda, że wtedy nie miałem kampera.I ciekawe czy Paul Dooley dalej gra przy klifach na harfie i sprzedaje swoje płyty?
Oto kilka fotek z Irlandii: 😀

-
do Francji za darmo
Zamiast tunelem oczywiście pojechaliśmy darmową granicą. Trzeba było wrócić do Oulx i dalej odbić w kierunku Cesana Torinese, dalej Claviere i kierujemy się na Biancon już we Francji.
Od strony włoskiej jest dość stromo, więc z osobówkami nie pościgamy się takim ponad 3 tonowym kolosem.

-
granica tuż tuż, ale nie dziś…
Granicę z Francją postanowiliśmy przekroczyć z miejscowości Bardonecchia w stronę Fourneaux. Wszystko pięknie, zostaliśmy na noc w Bardonecchia. No i pierwsze zaskoczenie. Zmarzliśmy.
W życiu bym nie pomyślał, żeby włączyć ogrzewanie na czuwaniu, coby się włączył piecyk, gdy spadnie temperatura. W nocy w Alpach było zaledwie +5C. Rano mieliśmy w kamperze „zaledwie” +21C. Zaledwie. Teraz będąc w Szkocji to ciepło, ale wtedy, po tych masakrycznych upałach i temperaturach ponad +40C to było jak na Syberii. Subiektywnie oceniając – zmarzliśmy.


Drugie zaskoczenie – tunel, znaczy koszt przejazdu. Wiedziałem, że coś tam będzie kosztował, bo jechaliśmy już tunelami od/do Aosta. No ale to było osobówką. 40 euro jak pamiętam.
Zatrzymałem się kawałek przez bramkami, a M. poszła zapytać o koszt. Tu zawołali sobie za przejazd kamperem 59,50 euro. Hmmm. Jeśli macie 2 tygodnie wakacji i cały rok się planowało taki wyjazd, to kładziemy kasę na stół i heja za 10 min jesteśmy we Francji.
Ale my nie jesteśmy normalni i nigdzie się nie śpieszy, więc oczywiście zrobiliśmy inaczej… -
wioska skrzatów
Po drodze odwiedziliśmy wioskę skrzatów. Na pewno skrzatów, bo w niektóre korytarze musiałem wchodzić jakbym poruszał się w okopach. Zresztą sami zobaczycie.

-
porządki i malowanie
Poza porządkami postanowiłem zrobić malutki upgrade felg.
Przemalowałem kołpaki na srebrny kolor (były czarne) i jeszcze jakieś tam drobne manewry z bagażami. Część gratów wyleciała. Bo po co. Jeśli czegoś nie używam z rok to znaczy, że nie potrzebuję i wyrzucam, albo komuś daję. A jeśli cenne, to sprzedaję. 😛
Po przemalowaniu kołpaków kamperek wizualnie jakby się podniósł. Te czarne koła sprawiały, że wyglądał trochę jak low rider. Teraz już pełny wypas.
Pewnego dnia przemaluję całe felgi. 🙂

-
Tu gdzieś mieszka Pierino zza Torino
Region od Turynu aż po francuską granicę, jest niesamowicie urzekający. Gdyby nie nasze plany, to moglibyśmy tam zamieszkać na jakiś czas. W wielu miejscowościach zatrzymaliśmy się na 1-2 dni. Przy okazji postanowiłem zrobić kilka drobnych robótek przy kamperze. Na kilka dni przed wjechaniem do Francji trzeba było zrobić trochę porządków. Wywaliliśmy jeszcze kilka rzeczy, które uznaliśmy za niepotrzebne. Zresztą już nie pierwszy przecież raz.
Za kilka dni wjedziemy do Francji.
A przecież to Francja to elegancja. 😛

-
w stronę Torino czyli Turynu
Dziś tylko fotki, bo nie mam weny do pisania…


















