podróże
-
jak szukać wody poza kempingami i kamper placami
Co mnie wkurza? Otóż niby Europa, Unia Europejska, jeden standard, a tu dupa.
Nie da się chyba przygotować na wszystkie opcje we wszystkich krajach mając limit 3,5t. Wtyczek na prąd *dziesią, wtyczek do wody *set, adapterów do gazu *naście.
Gdzie ku…wa standardy unijne? Ogórki mają być w całej Europie równo krzywe, ślimaki to ryby, ale w podstawowych końcówkach unijny burdel.
Ale z drugiej strony byłoby nudno. A tak ten temu pożyczy, ten pogada, z tym się piwo wypije.Gdyby komuś nie pasowała jakaś końcówka, to w wielu krajach można się przygotować i wbić wcześniej punkty do nawigacji z wodą pitną za darmo. Trzeba kliknąć w food shops i wybrać po prawej „drinking water”, przybliżyć i mamy:
http://openpoimap.org/
We Francji można zaoszczędzić wiele Euro dzięki tej stronce.
Przeciętnie francuska maszyna woła 2 euro za wodę, a to już 2-3 piwa.A tu np. widzicie ile jest kranów w okolicy Oulx:

-
tankowanie wody do kampera
Czasem mnie ludzie pytają jaki mam zestaw złączek i jak sobie radzę w różnych krajach z napełnianiem wody w moim kamperze.
Mam taki zestaw + do tego 2 węże z szybkozłączkami. Jeden 12m jak pamiętam, a drugi ze 2 metry. Ten zrobiłem bo nieraz podjeżdżam pod kran i bez sensu rozwijać 12m. Mam więc dwa.
Jednak nic z tego co widać na zdjęciach nie pasowało do tej francuskiej myśli technologicznej, którą pokazałem na poniższym zdjęciu.

takie mam złączki

Mam jeszcze zestaw pompka zanurzeniowa + kabel z wtyczką, a przy wlewie gniazdo 12V.
-
jeszcze trochę fotek z uroczych zakątków
-
w kierunku Grenoble i Lion
Stojąc w korku w Lion i do tego w upale, bo było dość gorąco jak pisałem, postanowiłem jak najszybciej się z niego wydostać. Wolałem jechać nawet naokoło, byle jechać.
Niestety po zjechaniu z Alp wróciliśmy do upalnej rzeczywistości. Nie było co prawda już tak gorąco jak we Włoszech, ale po takich +5C w wysokich górach, to jednak dało się odczuć różnicę.Jadąc w stronę Moulins (oczywiście nie autostradami) przejeżdżaliśmy przez wiele ślicznych miejscowości, ale gdy trafiliśmy do Le Crozet niedaleko La Pacaudiere to musieliśmy tam spędzić trochę czasu. Malutka malownicza miejscowość. No po prostu cudna wioseczka. Zresztą sami zobaczycie. Jest też parking, gdzie można stanąć kamperem.
-
złośliwości rzeczy martwych
Teraz króciutko o awariach i złośliwościach rzeczy martwych. Bo akurat to też kilka razy spotkało. Trzeba zawsze brać pod uwagę, że zepsuć się może nie tylko samochód. Tym razem swą złośliwość ukazał inny sprzęt. Nie pierwszy zresztą raz. Nawigacja.
Niestety na trasie Lion – Poitiers mniej więcej przy Bellac miałem awarię nawigacji i szlak trafił wszystkie moje zapisane w urządzeniu miejscówki.
Te do Lion zgrałem na szczęście do komputera. Zawsze tak robiłem co parę dni. No ale dziwnym trafem szlak je trafił. Coś się pofajdało z pamięcią w tym durnym urządzeniu i plik się uszkodził. Jako, że do Lion miałem zgrane, to straciłem tylko te od Lion aż po właśnie Bellac. Może jeszcze uda mi się je odzyskać. Po prostu mozolnie prześledzę zapiski i fotki wraz ze stanami licznika. W większości po prostu je odnajdę. Już tam przecież byłem. Ale zrobię to, gdy już będę przenosił Francję na moją mapę.Fotki też zgrywam zawsze na bieżąco na 2 różne dyski. Gdyby coś, to po prostu stracę tylko dosłownie ostatnie sztuki. No i pomimo tego przez ten rok zdarzyło się stracić i fotki. Dokładnie około 90 sztuk, bo …albo opiszę to będąc w Szkocji, bo to tutaj się wydarzyło. 90 fotek przy tysiącach, to nie taka znów strata, ale znak, że trzeba tam wrócić.
-
przejazd przez Francję i podział na regiony
Z Gap skierowaliśmy nasze kamperowe kółka w kierunku Gueret i dalej Lion. Jednak Lion nie było na naszej liście. Nie lubimy dużych miast, co już wiecie i jeśli gdzieś jedziemy, to jest to wyjątkowa sytuacja albo wyjątkowe miasto albo odwiedzamy znajomych. Poza tym każdy jedzie do Rzymu, czy Pisa, czy Lion, czy Paryża, a rzadziej odwiedza małe klimatyczne miejscowości i wioski, gdzie ludzie żyją wolniej, gdzie turyści są milej widziani i z ludźmi można porozmawiać. No i ostatni powód. W Lion też już byliśmy ze 3 lata temu.
Czyli z Gap jedziemy przez malowniczą okolicę i górki do Grenoble, Lion, a dalej jakoś jeżdżąc po wiochach i małych miasteczkach w kierunku Poitiers i La Rochelle i oceanu. Przejazd przez obwodnicę Lion, to był błąd. Utknęliśmy tam na dobrą godzinę. Najszybciej jak tylko mogłem przeszukałem w nawigacji możliwości ucieczki z tego miasta w kierunku Moulins. Miasteczka Prowansji były cudne, ulice śliczne, pełne kwiatów. Widać, że ktoś bardzo o to dba, aby było czysto i kolorowo. No ale trzeba jechać dalej.
Pierwotnie planowałem, że odwiedzimy możliwie jak najwięcej regionów Francji, ale we Francji coś pomieszali i po jak pamiętam chyba 200 latach postanowili i oni sobie namieszać. Nie ma już teraz 22 regionów. Teraz mają 13. A ja nie wiem czy liczyć po staremu, jak wszyscy znają, czy po nowemu.Stary podział:

nowy podział:
-
grudzień w Szkocji
Trochę ładnej pogody, to trzeba było wykorzystać.
Wierzyć się nie chce, ale dziś było cieplutko, no może w samym podkoszulku chłodno, ale w swetrze znów za ciepło. No dobra, już wracam do pracy nad relacją.
Wybiorę tylko trochę fotek z Francji.
A tak toscaner pracuje nad relacją 😛

Edit:
W odpowiedzi na powyższą fotkę Arek wysłał mi taką: 😛

-
powódź w Manchester
W Szkocji leje, nawet śnieg był, a w Manchester, gdzie byliśmy ze 2 tygodnie temu są powodzie.
Zawsze wiemy kiedy pojechać gdzie bezpiecznie. Intuicja działa.Dobrze, że nas tam nie było, bo teraz tam nie za wesoło.


A to kemping w Knaresborough, North Yorkshire. Spory kawałek od Manchester:


























































