pory roku
-
Monistrol de Montserrat – panorama 57 mpix
O opactwie wspomniałem wcześniej. W tym wpisie wrzucam testowo dość sporych rozmiarów panoramę zrobioną z punktu widokowego oddalonego ok. kilometr od samego opactwa.
Fotka ma ponad 20 MB i rozmiar 15387 x 3728 pix – to ok. 57 mpix!!!
Aby zobaczyć w pełnym rozmiarze, najlepiej kliknąć w zdjęcie, a po jego otwarciu w opcję „pokaż obraz” i dopiero wtedy oglądać powiększone fragmenty. 🙂Poniżej zdjęcie w dużym formacie:
-
opactwo Monistrol de Montserrat
Po naprawieniu złomka postanowiliśmy odwiedzić opactwo Monistrol de Montserrat. Znajduje się zaledwie ok. 50 km od Barcelony i zostało zbudowane na ściętej górze wieki temu. Ściętej górze. Przynajmniej tak wychodzi z tłumaczenia. Właściwie to będąc w okolicy trzeba wrzucić na listę „must see”. Naprawdę warto wjechać, lub się tam wdrapać.
Rozpisywał się o historii tego miejsca nie będę, bo można znaleźć tony informacji na ten temat. Niejednokrotnie sprzecznych ze sobą. Ale skracając, podobno w ok. 50 r.n.e. w jednej z jaskiń niejaki św. Piotr ukrył figurkę Maryi wyrzeźbionej przez św. Łukasza. Inne źródła mówią, że nie Piotr tylko Łukasz. Podobno do 880 r.n.e tak sobie cudownie przeleżała aż w końcu się odnalazła. Cudownie. W dość szybkim czasie postawiono tam aż cztery kaplice! Później wybudowano klasztor itd. Z każdym rokiem miejsce stawało się coraz popularniejsze i zaczynało przynosić coraz większe dochody. To taka Jasna góra dla Katalończyków. Aktualnie do miasteczka
-
welcome to Turkey?
Zastanawiam się czy nie pomyliłem kierunków, ale GPS pokazuje, że nie. Tak, tak, jesteśmy w Hiszpanii. A dokładniej w Katalonii. Ale to już nie pierwszy napis tego typu jaki widziałem tutaj.
Warto było było zmienić kraj. Od razu cieplej, słoneczniej, aż się chce żyć. No może nie da się za bardzo wskoczyć do morza jeszcze, ba nawet pochodzić w podkoszulku, bo temperatury różne, ale bywało i tak, że w okolicy zera. Ponoć jakieś zimne prądy ze Skandynawii.
Jednak we Francji było jakoś zimniej i trafiły się noce po -6C. W Hiszpanii odpukać jak dotąd zawsze powyżej zera. Czyli na plus. Prąd ze słońca też odczuwalnie większy niż np. w Szkocji. Ale to przecież logiczne.Takie widoczki cieszą nasze oczy teraz:
-
angielski „pubing”, białe klify i spadamy do Francji
Klimat angielskich pubów ma coś w sobie. Tego nie da się ukryć. Jako, że opuszczamy Wielką Brytanie pasuje odwiedzić jeden, a może niejeden i napić się Guinnessa lub coś innego z pianką. Najlepiej ze znajomymi, których odwiedzamy po drodze. A co!
A do piwa przekąska. Kto zgadnie co to? 🙂Oczywiście jadąc południowym wybrzeżem Anglii wręcz trzeba zobaczyć siedem sióstr czyli białe klify na wschód od Brighton, niedaleko Friston.


My mamy po drodze do Dover, więc zahaczamy również o nie. Na szczęście
-
Cheddar Gorge jeszcze raz, Durdle Door i Isle of Portland
Jak zwykle nadrabiając zaległości w relacji, chciałbym Wam przedstawić wszystkie miejsca, które odwiedziłem i opisać je najlepiej jak mogę. Jednak z perspektywy jakiegoś tam czasu nie jest to proste. Tym bardziej będąc 2 kraje do przodu, inaczej to postrzegam. Z drugiej strony może to i dobrze. Bo opisywałbym każdy dzień, a to mogłoby stać się nudne.
-
Lake District, okolice Liverpool i Walia w trzy dni
Śnieg, śnieg i śnieg. Szlag by trafił. Wczoraj przyjechaliśmy i było biało, na szczęście w nocy zaczął padać deszcz i większość śniegu stopniała. No ale wieczorem znów ma padać. Sprawdziłem pogodę i w okolicach Liverpool i Walii ma być lepsza pogoda. Robimy szybki przejazd przez serce Lake District, wpadamy do Keswick. W okolicy jest kamienny krąg, a przy okazji miejscówka, o której niewiele osób wie.
kamienny krąg przy Keswick, dziś jesteśmy sami, można medytować 🙂
54.603698, -3.098144 -
w stronę ciepła, czyli opuszczamy Szkocję
W stronę ciepła? Trochę to naciągane na razie będzie, ale jakby nie było, przynajmniej teoretycznie 🙂
Ponad pół roku jeżdżenia tylko po Szkocji. Wystarczy. Czas opuścić tą piękną, ale kur…wsko zimną krainę. Maroko czeka, ciepła woda czeka, słońce, kwiaty i pomarańcze w Hiszpanii, słodziutkie pomarańcze. A później daktyle. Wystarczy, trzeba odpalać silnik i gnać, gnać. Dziś postanowiliśmy dojechać do Lake District, a właściwie do jednej fajnej miejscówki wśród górek i ciszy. Ale przedtem kilka miejsc, w tym New Abbey, gdzie już byłem …kiedyś tam.
Czyli ruszamy.Po drodze odwiedzamy znaleziony przez przypadek ekologiczny sklep i robimy małe zakupy. Gdyby ktoś był w okolicy, nie że polecam, ale…
Szerokość geograficzna: 54° 55’ -
ze wschodu na zachód i dalej w stronę ciepła
Postanowiliśmy odwiedzić znajomych w okolicach Lake District, kolejnych w okolicy Liverpool a następnie na południe od Bristol. A przy okazji wcześniej zahaczyć o Walię i tam wpaść pod jedną katedrę, o której zapomniałem będąc w Walii wiosną 2017. To wymusiło jakby wybór trasy zachodniej. A to z kolei znaczy, że przed nami nie ok. 800km przez UK, a niemal 1400.

No ale nie po to mam kampera, żeby wybrzydzać. Zresztą czy ktoś mnie goni?
Poza tym wschodów słońca zobaczyliśmy ostatnio wiele. Czas obejrzeć jakiś zachód. A nad morzem można to zrobić tylko na zachodniej stronie wyspy. Tak. Czyli jedziemy w stronę hrabstwa Ayr.



















