pory roku
-
Setenil de las Bodegas – białe miasto w skalnym wąwozie
Odwiedzając południową Hiszpanię nie możemy ominąć miasteczka Setenil de las Bodegas.
Jest to jedno z Pueblos Blancos, czyli białych miast, znajdujące się ok. 100 km na zachód od Malaga. Setenil de las Bodegas na pewno skusi wielbicieli nietypowej zabudowy i białych kolorów. Miasto zostało jakby wbudowane w skały znajdujące się w kanionie rzeki Rio Trejo. Dosłownie wbudowane.

Wiele domów powstało dzięki temu, że do części skał wydrążonych przed setkami lat została dobudowana tylko ściana frontowa. Wiele rodzin mieszka w domach, nad którymi mają tysiące ton skał nad głowami.

To troszkę inny sposób budowy niż np. domy Troglodytów, które
-
arabskie klimaty w Hiszpanii – odwiedzamy Grenadę
Nie lubię odwiedzać większych miast, a tym bardziej tych nieprzyjaznych kamperom. Po raz kolejny zrobiłem wyjątek. Nie tylko zajechaliśmy do takiego miasta, ale i zostaliśmy 2 dni. Dlaczego nieprzyjazne? Bo nie ma w tym mieście za bardzo gdzie legalnie stanąć kamperem. Nie da się w wiele miejsc wjechać, już pomijam wąskie uliczki, ale są zakazy dla kamperów, a na parkingach zakazy postoju dla kamperów. Pomimo widocznego zakazu wjeżdżam na jeden, bo widzę i inne kampery. Oczywiście zagaduję, czy nie mieli problemu z policją. No oni nie, ale teraz poza sezonem, podobno przeciętnie co 3-4 dni policja przegania kampery. Nawet w nocy. No cóż, Hiszpania nie jest najprzyjaźniejszym krajem do darmowego kamperowania. Ale przecież nie będziemy się poddawać. Postanawiamy porzucić Złomka na wg mnie jednym z ładniejszych parkingów na „górze” miasta i ruszyć na zwiedzanie.
Namiary na parking: 37.185362, -3.586752
Na pierwszy plan idzie arabska dzielnica Albaicín. Jest tam ulica, na której można i zjeść i się napić i kupić jakieś pierdoły. Wszystko w wersji arabskiej. -
zwiedzamy baterie i działa przy Kartagena
Planowaliśmy jutro zwiedzić baterie z działami, które znajdują się ok. 20km na zachód od Kartagena. My teraz stoimy na wschód od tego miasta i okazuje się, że tu też są baterie z działami i do tego rzut beretem od nas. No może dwoma beretami. 🙂

Trzeba tylko wdrapać się na górki ok. 2km i można zwiedzać do woli. Wszystko ponoć opuszczone przed laty, ale działa nadal są. Pytanie było jedno, nie czy iść, tylko czy brać psa, bo nie wiemy, czy będzie bezpiecznie. Ale jak tu iść i nie wziąć psa podróżnika? Czyli Diesel idzie z nami.

Witek ze swoją ekipą niestety odjechali przed naszym śniadaniem w stronę Barcelony. Nawet nie poczekali aż skończę gotować risotto. 🙁
My bez pośpiechu zjedliśmy i ruszyliśmy, aby zobaczyć te porzucone przez hiszpańskie wojsko militarne cuda.tu zostawiamy kamperki
37.581099, -0.840764
Muszę powiedzieć, że warto było. Tym bardziej, że poszliśmy skrótem. A skrót to …zamknięty szlak. -
małe, hiszpańskie spotkanie z rodakami
Od jakiegoś czasu Witek, znajomy z CT i FB, może też ktoś kojarzy z „kamper w mieście” czy „300 dni wakacji”, wspominał o tym, że będzie w Malaga w Hiszpanii po odbiór kampera. Taki 2 tygodniowy trip do Polski. Czyli będzie czas się spotkać i obgadać pewne wakacyjne tematy. Spotkanie planowaliśmy już od kilku tygodni. No my cały czas w powoli w stronę Malaga. 🙂
Przez chwilę nawet myślałem, że Witek się rozmyślił, bo od kilku dni nie dawał znaku, aż nagle wieczorem 11-go pisze, że jadą i mają tylko 300 km do nas. Znów 300. 🙂
Przed północą raczej nie dojadą, więc poleciłem jedną z poleconych mi miejscówek po drodze i spotkamy się następnego dnia.Czyli rano
- gotowanie w kamperze, Hiszpania, kamperowanie wiosną, kuchnia, o kamperowaniu, podróże, pory roku, poza kategoriami, przydatne w kamperowaniu
zakupy na hiszpańskim bazarze, taniej, ale nie zawsze
Ostatnio pisałem o miesięcznym koszcie wakacji w Hiszpanii. Dziś postanowiłem napisać coś o cenach w hiszpańskich sklepach oraz na tutejszych targach.
Niejednokrotnie wiele produktów taniej kupimy na targu. Gdybym miał oszacować, to ceny przeciętnie 2/3 tego co w sklepach. Ale bywa, że i drożej. Dobrze jest znać ceny. No i nie wszystko kupimy na targu.
Trzeba się też pilnować, bo oszukują jeszcze bardziej niż w sklepach. Dziś nas też oczywiście oszukali. Czasem przymykam na to oko, a czasem
- Hiszpania, kamperowanie zimą, o kamperowaniu, podróże, pory roku, poza kategoriami, przydatne w kamperowaniu
koszt miesiąca wakacji w kamperze w Hiszpanii
Wiele razy już pisałem o kosztach podsumowując, czy to koszt rocznego kamperowania w kilku krajach, czy koszt zimowania w Szkocji, gdzie słońca niemal nie ma i jest no, zimno. No bo jak ma być? Przyszedł czas na napisanie czegoś o kosztach zimowania w słonecznej Hiszpanii.
Opisałem również jak łatwo policzyć ogólnie koszty w oparciu o 3 ważne składowe:
1. koszt paliwa
2. koszt jedzenia
3. koszt serwisówTo wszystko było. Ostatni wpis w tym temacie jest z zeszłego roku i można go przeczytać tu: koszty podróżowania kamperem i kamperowania
Pozostałe można łatwo znaleźć wpisując wyszukiwaną frazę w okienku „szukaj”.Tym razem, jak już wspomniałem, postanowiłem podać Wam dokładny koszt miesiąca wakacji w Hiszpanii. Będzie to zeszły miesiąc czyli marzec. To bardzo dobry miesiąc
- Anglia, Bretania, Francja, Hiszpania, kamperowanie jesienią, kamperowanie latem, kamperowanie wiosną, kamperowanie zimą, o kamperowaniu, podróże, Portugalia, pory roku, przydatne w kamperowaniu, Szkocja, zloty, imprezy, spotkania
Kamperowanie w ciepełku – to ma sens
Trasa Alicante – Roscoff, marzec – czerwiec 2018:

Wiem, że żyć w w ciepełku jest milo i to żadne odkrycie. Poza pojedynczymi wyjątkami, niemal każdy lubi ciepło. Nie każdy może lubi upały, ale jednak gdy jest ciepło, słońce, to aż chce się żyć. To dotyczy ludzi, a co z kamperem i kamperowaniem?

Wiele osób nie posiadających kampera nie wie o tym, że kamperowanie w takich warunkach jest najtańsze. I najprzyjemniejsze 🙂

Różne modele kamperów są przystosowane do różnych temperatur. Są tylko letnie, ale są i wersje zimowe, czyli całoroczne.
Już wyjaśniam jak to jest -
paraíso de las naranjas – czyli pomarańczowy raj
Od niemal tygodnia włóczymy się w okolicach Walencji. Co mi się podoba w tym regionie? To, że wszędzie są pomarańcze. Moje ulubione pomarańcze.
We Włoszech kupowałem skrzynkami i wyciskałem każdego dnia. Pyszne, słodziutkie. W innych krajach już nie smakują tak samo. Na wyspach to w ogóle nieporozumienie. Teraz znów możemy obżerać się tymi pysznymi owocami, wyciskać świeży sok. Normalnie pomarańczowy raj. I nie, nie kupujemy pomarańczy w sklepach 🙂

















