-
w stronę lotniska na wyspie Barra
W północnej części wysp jest słynne (gdzieś tam) lotnisko, które funkcjonuje tylko gdy jest odpływ. Koniecznie trzeba tam pojechać, gdy już się tu jest. No to jadę. Oczywiście jeśli nie będzie teraz odpływu, to poczekam do wieczora a nawet jutra. 🙂
Wyspa jest w sumie tak ogromna, że można by było ją objechać w jeden dzień z 5x, a do lotniska, czyli północnej części wyspy z Castlebay jest aż … 9,5 mili (z15km). A najdalsze krańce od Vatersay aż na północną część Barra z 17 mil, czyli jakieś 27 kilometrów. Ale nie tak hop, bo droga to głównie jednopasmówka z mijankami. Czyli zależy ile spotkamy samochodów po drodze i ile razy będziemy się zatrzymywać na wysepce. Chwilami już rzygam tym ciągłym hamowaniem i ruszaniem, jedynka, dwójka, trójk… a nie hamulec, bo znów ktoś jedzie i tak cały czas. Tak tu się jeździ. Uwierzycie, że nie pamiętam kiedy wrzucałem 4-kę. To kiedy to liczone w dniach, hahaha. 🙂 -
na Barra też kradną, a ja jadę na Vatersay
Mała odseparowana wysepka, po drodze widziałem pootwierane domy i auta z otwartymi szybami, czyli chyba mają tu raj jeśli chodzi o brak kradzieży. Tak przynajmniej myślałem po przypłynięciu na Barra. Dzisiejszego dnia się jednak zdziwiłem, bo byłem świadkiem kradzieży. Tak, na moich oczach ktoś zajumał klatkę na kraby.
Był odpływ, a ja rano sobie siedziałem przy kamperze. Z boku, ok. 200-300m dalej stanęło kilka osobówek. W pewnym momencie 2 gości poszło w stronę oceanu, który w sumie odpłynął i zanieśli klatkę do łapania krabów do jednego z aut. Niby nic szczególnego. Pewnie zastawili, to wzięli.
Za ok. 2 godziny przyjechał na quadzie ciągnącym łódkę pewien pan i pyta czy nie widziałem kogoś, kto ukradł klatkę, bo miał 3, a zostały 2. Hmmm. No widziałem. Ale nie zrobiłem fotki. Szkoda. Opisałem, na ile zwróciłem uwagę -
pierwsze popołudnie i zachód słońca na Barra
Na Barra płynąłem ostatnim promem. Czyli w sumie już wieczór, ale jako, że to lato i słońce zachodzi ok. 22:30, a jasno jest do 23:30 to powiedzmy, że późnym popołudniem. 🙂
Oczywiście nie miało sensu jeżdżenie i zwiedzanie i postanowiłem jechać w stronę jakiejś plaży, którą znalazłem dzięki darmowej Maps.me. Nie jest to najlepsza nawigacja na świecie, ale mapy ma dość dokładne, są poszczególne budynki, a plaże, jeśli są, to widać na niej jako zaznaczone zółte plamy. Czyli jadę sobie i na miejscu okazuje się, że są inne kamperki i dwa namioty 🙂
Chyba trafiłem w fajne miejsce 🙂To tutaj:








