podróże
-
budowanie we Włoszech, czyli puste półki i chore ceny
Znów fiasko. Pojechałem po listewki na ramę do okien. Jak ktoś tęskni za komuną i pustymi półkami to wystarczy przyjechać do Toskanii
A identyczną rurę z przejściem na elastyczną na portalu zwanym przez niektórych alledrogo znalazłem za ok 4,50 zł.
Wieczorem pojadę do innego „molocha” we Florencji. Tam raczej kupię te chol..ne listewki. Teraz szkoda dnia i lepiej coś dłubać. Na szczęście poza oknami jest jeszcze kupa innej roboty. -
izolacja we włoskim domu i kamperze, aha i koszty
We Włoszech dom jak ma 5 lat to potrafi mieć pleśń na ścianach.
Przecież oni po zimie te do wynajmów wietrzą nawet po 1-2 miesiące przed sezonem, bo pierwsze dni smród taki, że się można wywrócić. Zero wentylacji w domach. Słownie – ani jednej kratki. Zero izolacji na ścianach. A po sąsiedzku budują dom to ściany wylewali z gruchy. Podłogę lali na piach. Pytałem o styropian to mówili, że to na północy EU. U nich nie ma śniegu to nie trzeba. Na wierzchu okleją ściany kamyczkami i będzie super toskański dom. Oczywiście okiennice pomalują w kolorze toskańskiej zieleni. Tak to tu wygląda.
Później są efekty. Temperatura w zimie np. +5, a na ogrzewanie płacimy po 600-800Euro. I co jest ciepło? Jest. Jak się siedzi w swetrzeA ja i tak większość materiałów ściągam z Polski, część z Niemiec i UK. O Włoszech już pisałem kiedyś, że i pod względem cen to chory kraj. A w Toskanii strzelam ~80% towarów jest w cenach od 2 do 15X droższych. Pozostałe ~20% jest w porównywalnych lub tańszych. Czasem opłaci się po coś większego już np. do Rzymu pojechać.
-
hawaje niekamperowo, ale na kołach
Był marzec, zimno, temperatury na minusie. Po przyjeździe pod lotnisko miałem zgryza, czy zostawić zimową kurtkę, czy zabrać ze sobą. To spory dodatkowy bagaż. Opierając się logice i patrząc na oblodzone chodniki z niechęcią pozbyłem się jej i w samym sweterku udałem się na lotnisko. Brrr. Jak zimno. No ale przecież lecę tam gdzie ciepło. Teraz trochę pomarznę i później już tylko wygrzewanie się na tych niebiańskich plażach, słońce, palmy, drinki.
Tak to i nie tylko to, ale jeszcze nie teraz. Lot na Hawaje sam w sobie już jest nie lada wyczynem, bo w tą stronę z przesiadkami w Niemczech i później w San Francisco trwał …29 godzin. Z tuby do tuby i te niewygodne krzesła na lotniskach. Jak ja nie cierpię latać. No ale samochodem na Hawaje przecież nie dojadę.
Do San Francisco lecieliśmy samolotem amerykańskich linii i to był plus w porównaniu z powrotem gdzie niestety trafiła się Lufthansa. Żarcia było pod dostatkiem a i drinki niemal na każde zawołanie. A Lufthansa? Porażka na całej linii. Zepsuty monitor, drinki 2 przez cały lot z Los Angeles -
ostatnie godziny we Lwowie
To już ostatnie godziny spaceru po ulicach Lwowa. Zostało jeszcze kilka rzeczy do zobaczenia w tym kościół Ormiański, a później tylko jeszcze zakupy, ukraińskie specjały jak np. chałwa, czy no niestety niewielka ilość ukraińskiego alkoholu i powrót do Polski.
-
zwiedzania Lwowa ciąg dalszy
-
wycieczka do Lwowa niekamperowa
Jeszcze nie kamperem, ale co jak co ale wyjazd do Lwowa na pewno warto opisać. A na tym bardziej podzielić się z Wami fotkami z tego pięknego miasta. A jeszcze tym bardziej, że we Lwowie nie byłem kilka lat. Poprzednimi razy gdy odwiedzałem Ukrainę nie miałem jeszcze cyfrowego aparatu. Najdalszym zakątkiem Ukrainy jakie zwiedziłem były wschodnie krańce przy morzu Azowskim jak Melitopol, Berdiańsk, oraz przy morzu Czarnym, Krym, a tam Symferopol, Teodozja, Sewastopol. Pamiętam wycieczki taksówką z Teodozji do Symferopola do Mc Donalda gdzie płaciliśmy jakieś śmieszne grosze jak na tamte czasy. Tylko w Mc Donaldzie pamiętam były normalne kible, bo wszędzie, nawet w hotelach tureckie czyli na tzw. narciarza. Ufff, nie chciało się opuszczać tego miasta. Kiedyś napiszę relację z wyjazdu w tamte regiony. Niestety nie mam żadnych fotek z tamtego okresu, ponieważ był to rok 2002 więc robiłem je aparatem analogowym, a niestety straciłem, poza 2 albumami, wszystkie jakie miałem w 2008 roku. Nie chcę opisywać szczegółów, ale niestety zostały mi jedynie 2 albumy. Teraz mam zeskanowane elektroniczne kopie i tych ostatnich dwóch gdyby coś, ale poprzednich nie przywrócę skoro już ich nie ma. Może kiedyś odwiedzę znów Krym, Symferopol, morze Azowskie, Teodozję i inne tamtejsze regiony, ale teraz wracamy do Lwowa.
























