podróże
-
Cramond Village – idealne miejsce na relaks niedaleko Edynburga

Kącik VanElli…
W Szkocji spędziliśmy sporo czasu. Zarówno w górach jak i stolicy Szkocji Edynburgu. Wiele osób przebywając w Edynburgu skupia się tylko na jego atrakcjach, całkowicie pomijając bliskie okolice. Tymczasem znajdująca się dosłownie rzut beretem od stolicy Szkocji Cramond Village, ma naprawdę sporo do zaoferowania.
-
postanowienia noworoczne są do bani
Rok się kończy, więc dobrze zrobić postanowienia noworoczne na kolejny. Nowy rok, nowe możliwości, nowy ja, bla bla bla. Czyli od stycznia zacznę oszczędzać, dbać o zdrowie, ćwiczyć, więcej podróżować 😀
Wiele osób robi listę rzeczy, których do tej pory nie zrobiło, łudząc, się, że gdy przeskoczy cyfra w kalendarzu, to zaczną je robić. Nic bardziej mylnego i zabawnego. No dobra. Może niektórzy mają tak silną wolę i coś z tego wychodzi, ale rzeczywistość jest z reguły taka, że wszelkie plany kończą się w pierwszych dniach, no w porywach tygodniach stycznia. Później, gdy szczęśliwie odnajdą takie zapiski w końcem kolejnego roku, to
-
zimowy objazd słynnej szkockiej trasy NC500 oraz polowanie na zorzę
Tak, wiem, mieliśmy jechać na południe. Ale postanowiliśmy odwiedzić …północ. Północ Szkocji i upolować zorzę. Z polowaniem na zorzę w Wielkiej Brytanii jest chyba trochę jak z tym potworem z Loch Ness (też po drodze znów odwiedzamy), czyli niby potwór jest, zorza też i niby ktoś widział a nawet zrobił jakieś fotki, ale jak się samemu chce zobaczyć, to jest z tym jak jest. Prognozy były obiecujące 🙂
-
5 i pół tygodnia wyjęte z życia – jak zarabiam na podróże
No prawie, bo bez weekendów. I to chyba mój rekord, a może i nie. Dziś już nie pamiętam. W każdym razie jeśli chodzi o robienie tego, co się lubi, albo tego co się nie lubi, to ja bardziej wolę robić to co lubię, niż odwrotnie. Pewnie nie tylko ja.
No dobra, nie do końca nie lubię tego, czego nie lubię, bo nie jest to ekstremalne nielubienie. Czasem robię coś czego nie lubię trochę. Ale zacznijmy od początku…
Na początku była ciemność…
A to nie ta historia. 🙂
Dawno, dawno temu, -
ile waży kilogram sklejki
Trochę inaczej to planowałem, ale co zrobić. Mieliśmy już być przynajmniej w Hiszpanii, ale jak to mówią, chcesz rozśmieszyć boga (Boga, do wyboru), to powiedz mu o swoich planach. 🙂
Podróże oraz projektowanie, budowanie kamperów to od lat moje dwie pasje. Nieraz mówiłem, że nie wiem co wolę robić bardziej. Z jednej propagator wolności, podróżowania niskim kosztem, oderwania się od systemu, a z drugiej techniczny umysł, kilka zawodów,
-
czas pożegnać się z dziadowską siecią Three
Rok temu jeżdżąc po północy Szkocji zrobiłem test. Kupiłem 4 karty SIM w 4 brytyjskich sieciach aby przetestować jak sprawdzają się w górach na północy Szkocji. Zjeździłem Highlandy, wyspy i przy okazji trochę większych miast. Jeśli chodzi np. o Hebrydy to żadna sieć nie działała jeśli mowa o dostępie do internetu.
No może w porywach przy jakimś dużym mieście, jak Stornoway i kilka miejsc. Mowa o dostępie do internetu. Jeśli natomiast chodzi o samo dzwonienie czy SMS, to
-
Dookoła Irlandii – część 2
Kącik VanElli
Irlandia bardzo często jest wybierana przez filmowców jako miejsce nagrań. W ostatnich latach wielką popularność zyskał serial z żelaznym siedziskiem w tle, czyli „Gra o tron”. Wiele scen było kręconych również w innych państwach, dla przykładu w Chorwacji, gdzie miejsca pokazanew filmie stanowią wielką atrakcję dla fanów serialu. Akurat Chorwacja to bardzo popularny kraj do wypoczynku, Irlandia to mniej oczywiste miejsce na urlop. Ale fanów ” Gry o tron” tutaj również nie brakuje. W zasadzie te punkty, gdzie były kręcone jakiekolwiek sceny są
-
Dookoła Irlandii – część 1
Kącik VanElli
Irlandzką objazdówkę rozpoczęliśmy w porcie Rosslare, skąd udaliśmy się w kierunku zachodnim. Na mapie widać jaką trasę mniej więcej pokonaliśmy w ciągu trzech tygodni. W zasadzie jedyne założenie, poza kilkoma wcześniej zaplanowanymi miejscami do zobaczenia, to było jazda wzdłuż wybrzeża. Reszta jak zwykle układa się sama.
Jakoś nigdy wcześniej nie miałam okazji odwiedzić tego kraju. Do Irlandii przypłynęliśmy promem z francuskiej Bretanii. To była moja pierwsza tak długa przeprawa promowa i mam nadzieję, że kolejna nie nastąpi zbyt szybko. Ponad 17 godzin niezłej mordęgi i nabijania kolejnych kilometrów pomiędzy kajutą a pokładem, w celu chociażby chwilowego uspokojenia wariującego błędnika. Na samo wspomnienie o tym zaczynam odczuwać bujanie, brr…




















