kuchnia
-
risotto ze szparagami i białą kiełbasą
Kolejna jednopalnikowa potrawa, którą można szybko wykonać w kamperze lub pikniku. Risotto ze szparagami.
Oczywiście ryż trzeba ugotować osobno. Można wcześniej lub później, lub użyć gotowca. Ja czasem używam te gotowe, które kupuję w Aldi, lub innych sklepach. Wszystko zależy od tego jak bardzo głodny jestem, gdy wymyślę, że chcę zjeść coś z ryżem.
Co potrzebujemy?
Do wykonania przepisu potrzebne nam będą:
-
międzynarodowa „serowo-salamiowa” portawka toscanera
W weekend naszło mnie na kulinarne eksperymenty. Miał być sos pieczarkowo jakiś tam, pewnie serowy z resztką wołowiny mielonej, a finalnie postanowiłem zrobić eksperyment. Niechcący wyszło tak, że palce lizać.
Jak i co? Otóż warzywa z reguły wolę gotowane na parze i z całej potrawy nie pasowała tylko marchewka, ale miałem taką ochotę na marchewkę, że nie było przebacz. Chwilowa zachcianka, więc ją wywalcie z przepisu.

Czyli warzywa na parze, ziemniaczki oczywiście młode albo odmiana baby, brokuł, można coś jeszcze dorzucić oczywiście.
Ogólnie prościzna, więc co będę się rozpisywałSos:
mała lub średnia cebulka w kostkę, podsmażamy na oliwie z oliwek + masło, dorzucamy ok 100-150 gram mielonej wołowiny 5%-10% tłuszczu. Taką z reguły kupuję. Smażymy, ja dodaję do mięsa zawsze cząber i trochę pieprzu. Smażymy, gdy podsmażone dorzuciłem ok. 50-70 gram pokrojonego w kawałeczki francuskiego salami (francuski tydzień w lidl), następnie śmietankę single czyli to będzie coś około 30% słodka i sobie to wszystko pyrka na -
od Poitiers po Cholet i Bourgneuf-En-Retz
Poitiers, tak to była ta miejscowość, na której przerwałem opowieść, jakby się film urwał. Opowieść, która nigdy miała nie powstać i która może nigdy się nie zakończy.
Z Poitiers jedziemy do zamku w Dissay, później coś nam odbiło i jeszcze postanowiliśmy zobaczyć zameczek w La Ribaliere (jakoś tak)
A tak mi się przypomniało, czy pisałem o zamku z którego zajumaliśmy rozmaryn? Tam nie tylko rozmaryn, były jeszcze zamkowe jabłka i orzechy laskowe. Gdyby nie zdjęcia to nawet bym nie pamiętał. Z jabłek to chyba był nawet niezły kompot. W każdym razie zostały skonsumowane w całości.
Z rozmarynu z tego zamku do dzisiaj ostała się jeszcze buteleczka z oliwą. Taki przepis na smaczną oliwę. Bierzemy oliwę, butelkę albo słoik i wrzucamy co chcemy, np. rozmaryn, czosnek (oczywiście w łupkach), można dorzucić ostre papryczki chili czy np. pieprz w ziarenkach. No dosłownie co tam chcemy i jakie smaki lubimy. Po min 2-4 tygodniach mamy smaczną oliwę. Ona chyba nigdy się nie psuje i nie traci aromatu. Ja po roku dodawania jej do potraw (mam kilka różnych smaków) i uzupełnianiu świeżą mam cały czas oliwy smakowe. Taką oliwą można też pokropić pyszny chlebek i posypać odrobinę parmezanem i wcinać przepijając czerwonym winkiem. - gotowanie w kamperze, kuchnia, podróże, przepisy na szybkie dania, Szkocja, zloty, imprezy, spotkania
sezon kamperowy w szkocji i grillowanie
Sezon kamperowy u nas rozpoczął się powiedzmy z miesiąc temu o ile można w ogóle powiedzieć, że na zimę się zakończył, ale zapomniałem rozpocząć sezon grillowy. Tak więc dziś naprawiliśmy ten błąd. Znajomi wpadli na moją nadmorską miejscówkę na dziko i uprawialiśmy grillowanie przy samym morzu. Pieseł też dostał smakołyków, które zostały po grillowaniu.
Świąteczne grillowanie nad morzem północnym:




-
od Prowansji po Bretanię…
Do Francji jak pisałem wjechaliśmy od strony Oulx i Claviere. Pierwotnie planowaliśmy pojechać południową stroną czyli Monaco, Nicea, Marsylia i południem do Hiszpanii i Portugalii. Po kilka miesięcy na każdy kraj, hmmm, do Szkocji dojechalibyśmy w zimie. W zimie lepiej być w Hiszpanii. Czyli zrobimy tak: teraz szybkie tour de camper (czy jakoś tak) po Francji. W naszym wykonaniu szybkie to ok. 1,5 miesiąca i do Francji jeszcze przecież wrócimy, przynajmniej ja, jadąc w zimie do Hiszpanii, później jeszcze raz jadąc na lato do Skandynawii. No taki zarys planu, więc „pociachaliśmy” Francję na szachownicę. Najpierw Prowansja i powoli w kierunku oceanu, później Bretania, Carnac itd. Wszędzie już byłem, ale nie kamperem. Bardzo lubię Bretanię i Normandię. Może nie tak bardzo jak Prowansję, ale…
Dodatkowa radość z oszczędzonych pieniędzy na tunelu, które starczą na niemal pół tysiąca kilometrów ekstra. Żyć pier..ić nie żałować.



Do Francji oczywiście wjeżdżamy niemal na oparach. Znaczy w górach zapaliła się rezerwa. Coś, do czego nie dopuszczam podczas moich wojaży. Bak musi być pełen, a pół to już znak, że powoli trzeba szukać stacji, ćwiartka to dla mnie rezerwa. Z wiadomych przyczyn nie tankowałem na full w IT. 1,40 euro za litrę, a we Francji 1,10euro. No ale nie tym razem. Pierwsza stacja w Briancon i cena prawie jak w IT. No ale tankujemy. Coś trzeba. Spotykamy też Polaków na motorach wracających z Hiszpanii. Faajnie. Wiatr we włosach. A nie, teraz trzeba w kaskach jeździć. 😛
-
święta, święta i po świętach
Święta, święta i po świętach. Przynajmniej u nas. Ze śniegiem też się udało, bo spadł w wigilię i poleżał do rana. Fotki oczywiście zrobiłem. Następnego dnia zostało go niewiele, ale pobliski szczyt nadal ośnieżony. Opuszczamy górki i jedziemy na szaleństwo zakupowe. Kto nie wie, to w UK dziś jest „boxing day”, czyli wyprzedaże. A to oznacza raj dla wszystkich, którzy lubią tanio kupować.
Ja nie lubię łazić po zakupach, ale może się skuszę na coś w promocji.M. sobie lata po sklepach, a ja właśnie przygotowuję ciąg dalszy relacji z Francji. Ale najpierw…
…w wigilię za oknem kamperka:

-
W stronę Trento, Folgaria, Molveno…
Przeglądam fotki i zastanawiam się „kiedy to było?”. Odczucie jakby z min 2-3 lata temu. W każdym razie dla nas daaaawno. A tak na prawdę kilka miesięcy temu…
Czas wreszcie dojechać do Francji elegancji, więc ruszamy dalej z naszego górskiego zakątka w stronę… no właśnie, nie pamiętam.
Muszę zerknąć w zapiski i na mapę.Tak to jest gdy nie pisze się relacji na bieżąco 🙁
No tak, w stronę Trento, Folgaria i Molveno. Znaleźliśmy tu kilka fajnych miejscówek. Jest też zrzut dla kamperków w Folgaria. Tu zaglądamy następnego dnia na chwilę aby, no właśnie zrobić zrzut kampera.
Poza tym straszny ścisk na tak malutkim parkingu. To nie dla nas. My stanęliśmy sobie w spokojnym miejscu w Costa.
Musiałoby nie być innej opcji w promieniu powiedzmy 50km, żeby tak się gnieść. Wody nie polecam stąd brać, bo wąż białej wepchany w dziurę …do kota. Bleeee.
Dzięki mapkom kolegi Onionskin szybko znajdujemy co najmniej 5 źródełek i kranów z wodą pitną. Napełnimy w jednym z takich miejsc. Przez chwilę żałowałem, że nie napełniliśmy wody gdzieś w miasteczku, bo dojazd był dość wąski i stromy, a na pewno nic więcej niż 2 skutery by się tam nie minęły.
Jako, że z naprzeciwka zablokował nas samochód i musieliśmy wycofać poznaliśmy sympatycznych ludzi. Aby się minąć po prostu musieliśmy wjechać na prywatny teren. Przy okazji miłej pogawędki zostaliśmy obdarowani wiejskimi jajami, dosłownie pozbieranymi od kur minutę temu. Jajecznica mniam. 😛
-
Culross i steki
W Falkirk nocowaliśmy poprzednim razem, bo czekaliśmy aż ruszy ta machina. Ale nie ruszyła. Tym razem chcieliśmy być jak najbliżej morza, a Falkirk był miejscem postoju na kolację i dotankowanie wody. Jedno z niewielu miejsc, gdzie można podpiąć się wężem na szybkozłączkę i to za free. 😀
Nawet nie spodziewaliśmy się, tego, że w taki ziąb ktoś sobie będzie pływał.
Musiałem aż fotki zrobić. Czyli jak to mówią być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. A to w naszym przypadku dość częste.
Z Falkirk mam tylko jedną niemiłą sytuację, z przed miesiąc temu. Przebiłem koło na jednym z parkingów. Naprawa 15£. Gość zdjął gumę, nakleił łatkę, odczekał, założył oponę na felgę, napompował i niesie. Yyy, pytam, a wyważyć? A on, że do takich vanów się nie wyważa. Szczena w dół. Przecież wiem gdzie jestem. Dobra, to ja chcę. No to ok, wziął i wyważył. Cywilizacja. Zachód. Hahaha.

















