podróże
-
jeszcze trochę fotek z uroczych zakątków
-
w kierunku Grenoble i Lion
Stojąc w korku w Lion i do tego w upale, bo było dość gorąco jak pisałem, postanowiłem jak najszybciej się z niego wydostać. Wolałem jechać nawet naokoło, byle jechać.
Niestety po zjechaniu z Alp wróciliśmy do upalnej rzeczywistości. Nie było co prawda już tak gorąco jak we Włoszech, ale po takich +5C w wysokich górach, to jednak dało się odczuć różnicę.Jadąc w stronę Moulins (oczywiście nie autostradami) przejeżdżaliśmy przez wiele ślicznych miejscowości, ale gdy trafiliśmy do Le Crozet niedaleko La Pacaudiere to musieliśmy tam spędzić trochę czasu. Malutka malownicza miejscowość. No po prostu cudna wioseczka. Zresztą sami zobaczycie. Jest też parking, gdzie można stanąć kamperem.
-
złośliwości rzeczy martwych
Teraz króciutko o awariach i złośliwościach rzeczy martwych. Bo akurat to też kilka razy spotkało. Trzeba zawsze brać pod uwagę, że zepsuć się może nie tylko samochód. Tym razem swą złośliwość ukazał inny sprzęt. Nie pierwszy zresztą raz. Nawigacja.
Niestety na trasie Lion – Poitiers mniej więcej przy Bellac miałem awarię nawigacji i szlak trafił wszystkie moje zapisane w urządzeniu miejscówki.
Te do Lion zgrałem na szczęście do komputera. Zawsze tak robiłem co parę dni. No ale dziwnym trafem szlak je trafił. Coś się pofajdało z pamięcią w tym durnym urządzeniu i plik się uszkodził. Jako, że do Lion miałem zgrane, to straciłem tylko te od Lion aż po właśnie Bellac. Może jeszcze uda mi się je odzyskać. Po prostu mozolnie prześledzę zapiski i fotki wraz ze stanami licznika. W większości po prostu je odnajdę. Już tam przecież byłem. Ale zrobię to, gdy już będę przenosił Francję na moją mapę.Fotki też zgrywam zawsze na bieżąco na 2 różne dyski. Gdyby coś, to po prostu stracę tylko dosłownie ostatnie sztuki. No i pomimo tego przez ten rok zdarzyło się stracić i fotki. Dokładnie około 90 sztuk, bo …albo opiszę to będąc w Szkocji, bo to tutaj się wydarzyło. 90 fotek przy tysiącach, to nie taka znów strata, ale znak, że trzeba tam wrócić.
-
przejazd przez Francję i podział na regiony
Z Gap skierowaliśmy nasze kamperowe kółka w kierunku Gueret i dalej Lion. Jednak Lion nie było na naszej liście. Nie lubimy dużych miast, co już wiecie i jeśli gdzieś jedziemy, to jest to wyjątkowa sytuacja albo wyjątkowe miasto albo odwiedzamy znajomych. Poza tym każdy jedzie do Rzymu, czy Pisa, czy Lion, czy Paryża, a rzadziej odwiedza małe klimatyczne miejscowości i wioski, gdzie ludzie żyją wolniej, gdzie turyści są milej widziani i z ludźmi można porozmawiać. No i ostatni powód. W Lion też już byliśmy ze 3 lata temu.
Czyli z Gap jedziemy przez malowniczą okolicę i górki do Grenoble, Lion, a dalej jakoś jeżdżąc po wiochach i małych miasteczkach w kierunku Poitiers i La Rochelle i oceanu. Przejazd przez obwodnicę Lion, to był błąd. Utknęliśmy tam na dobrą godzinę. Najszybciej jak tylko mogłem przeszukałem w nawigacji możliwości ucieczki z tego miasta w kierunku Moulins. Miasteczka Prowansji były cudne, ulice śliczne, pełne kwiatów. Widać, że ktoś bardzo o to dba, aby było czysto i kolorowo. No ale trzeba jechać dalej.
Pierwotnie planowałem, że odwiedzimy możliwie jak najwięcej regionów Francji, ale we Francji coś pomieszali i po jak pamiętam chyba 200 latach postanowili i oni sobie namieszać. Nie ma już teraz 22 regionów. Teraz mają 13. A ja nie wiem czy liczyć po staremu, jak wszyscy znają, czy po nowemu.Stary podział:

nowy podział:
-
grudzień w Szkocji
Trochę ładnej pogody, to trzeba było wykorzystać.
Wierzyć się nie chce, ale dziś było cieplutko, no może w samym podkoszulku chłodno, ale w swetrze znów za ciepło. No dobra, już wracam do pracy nad relacją.
Wybiorę tylko trochę fotek z Francji.
A tak toscaner pracuje nad relacją 😛

Edit:
W odpowiedzi na powyższą fotkę Arek wysłał mi taką: 😛

-
powódź w Manchester
W Szkocji leje, nawet śnieg był, a w Manchester, gdzie byliśmy ze 2 tygodnie temu są powodzie.
Zawsze wiemy kiedy pojechać gdzie bezpiecznie. Intuicja działa.Dobrze, że nas tam nie było, bo teraz tam nie za wesoło.


A to kemping w Knaresborough, North Yorkshire. Spory kawałek od Manchester:


-
od Prowansji po Bretanię…
Do Francji jak pisałem wjechaliśmy od strony Oulx i Claviere. Pierwotnie planowaliśmy pojechać południową stroną czyli Monaco, Nicea, Marsylia i południem do Hiszpanii i Portugalii. Po kilka miesięcy na każdy kraj, hmmm, do Szkocji dojechalibyśmy w zimie. W zimie lepiej być w Hiszpanii. Czyli zrobimy tak: teraz szybkie tour de camper (czy jakoś tak) po Francji. W naszym wykonaniu szybkie to ok. 1,5 miesiąca i do Francji jeszcze przecież wrócimy, przynajmniej ja, jadąc w zimie do Hiszpanii, później jeszcze raz jadąc na lato do Skandynawii. No taki zarys planu, więc „pociachaliśmy” Francję na szachownicę. Najpierw Prowansja i powoli w kierunku oceanu, później Bretania, Carnac itd. Wszędzie już byłem, ale nie kamperem. Bardzo lubię Bretanię i Normandię. Może nie tak bardzo jak Prowansję, ale…
Dodatkowa radość z oszczędzonych pieniędzy na tunelu, które starczą na niemal pół tysiąca kilometrów ekstra. Żyć pier..ić nie żałować.



Do Francji oczywiście wjeżdżamy niemal na oparach. Znaczy w górach zapaliła się rezerwa. Coś, do czego nie dopuszczam podczas moich wojaży. Bak musi być pełen, a pół to już znak, że powoli trzeba szukać stacji, ćwiartka to dla mnie rezerwa. Z wiadomych przyczyn nie tankowałem na full w IT. 1,40 euro za litrę, a we Francji 1,10euro. No ale nie tym razem. Pierwsza stacja w Briancon i cena prawie jak w IT. No ale tankujemy. Coś trzeba. Spotykamy też Polaków na motorach wracających z Hiszpanii. Faajnie. Wiatr we włosach. A nie, teraz trzeba w kaskach jeździć. 😛
-
święta, święta i po świętach
Święta, święta i po świętach. Przynajmniej u nas. Ze śniegiem też się udało, bo spadł w wigilię i poleżał do rana. Fotki oczywiście zrobiłem. Następnego dnia zostało go niewiele, ale pobliski szczyt nadal ośnieżony. Opuszczamy górki i jedziemy na szaleństwo zakupowe. Kto nie wie, to w UK dziś jest „boxing day”, czyli wyprzedaże. A to oznacza raj dla wszystkich, którzy lubią tanio kupować.
Ja nie lubię łazić po zakupach, ale może się skuszę na coś w promocji.M. sobie lata po sklepach, a ja właśnie przygotowuję ciąg dalszy relacji z Francji. Ale najpierw…
…w wigilię za oknem kamperka:






















































