podróże
-
upload zdjęć we Włoszech
Małe info o tym, dlaczego fotki są małego rozmiaru…
Mam tragiczne łącze internetowe i strasznie wolno fotki się wgrywają na serwer. Te małego rozmiaru, które wrzuciłem zajmują i tak sporo czasu.
Tu przykład ile czasu zajęło wrzucenie 10 zdjęć na serwer:
Start: Dzisiaj 16:48
Koniec: Dzisiaj 16:55Tak, 7 minut. A to dosłownie 10 zdjęć i malutki rozmiar do tego.
Włochy to kraj 3go świata, czy się ktoś z tym zgadza, czy nie. Internetowe średniowiecze. 5 lat tu, to wiem co mówię.
Ci co jadą na wakacje, napstrykają fotek, wrócą do Polski, włączą 100mb/s internet mają z górki, klik i poszło. I mogą pisać wysyłaj większy rozmiar. Ok, ale …jak?
Jak fotografuję lustrzanką, to mam RAW’y zajmujące naście MB, w JPG to jest np. 4 – 6MB. Jak ja to mam wysłać przy użyciu tego co mam TU? Z neta, który ma upload 0,2mb/s ?Co z tego, że mam w kamperku małe biuro, router, własne wifi, na dachu kampera jest antena 3G, mogę nawet stanąć przy BTS, gdy max upload w sieci Wind to 0,4mb/s i nigdy nie było więcej. Nawet modem 42-ka nic nie daje.
Mógłbym jeszcze wysyłać z Vodafone, który jest szybszy, ale mies. limit to 7GB, no i tylko na nim działa VOIP. Gdy zużyję 7GB net nawet nie zwalnia. Kompletnie nagle odcinają i papa internety.
No średniowiecze… ale już niedługo kolejny kraj 🙂
Na razie musicie się zadowolić tym, co jestem w stanie wysłać, nie wyrzucając komputera z nerwów przez okno. 🙂Taki szał:
-
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Kilka fotek…
Miało nie być, ale będzie. Jak pisałem, kamperem do Rzymu nie wjeżdżałem i jechać już na 99,9% nie ma sensu. Bo po co? Żeby ukradli?
Kiedyś tam mieszkałem, więc tym bardziej po co? No i miałem dylemat, czy dorzucić trochę fotek z tego miasta. Ale co tam.
Postanowiłem zrobić Wam prezent i oto są. Zdjęcia z Rzymu.
-
pstrykanie fotek
Nie wszystkie fotki robię lustrzanką. Nie chce mi się jej zawsze po prostu nosić. Część pstrykam w miarę dobrym, ale już leciwym kompaktem, a jak jego nie mam w kieszeni, to komórką. Poniższe też są taką mieszanką. Coś podobnie jak Włosi, mieszkając tu nie latają z cyfrówkami. Sporadycznie tylko, gdy jakieś nowe miejsce.
Ale od czasu decyzji, że piszę bloga, staram się jednak targać „lusterko” ze sobą w każde miejsce. 🙂 -
poszukiwanie skarbów i łowienie ryb
Jak pisałem, w zimowym okresie staraliśmy się trzymać blisko linii brzegowej. Dużo cieplej niż w głębi lądu. Wrzucę trochę fotek z Civitavecchia, Porto Santo Stefano, Marina di Grosseto i innych miejscowości aż po Follonica, a także Torre Mozza.
Do Rzymu w którym byłem kilkadziesiąt razy, a nawet jakiś czas mieszkaliśmy nie było sensu jechać.
Ciekawostką jest to, że gdy mieszkaliśmy znajomi powiedzieli nam o „terenach” przy Ostii, gdzie była jakaś starożytna osada, czy coś, już nie pamiętam. W każdym razie ludzie tam jeżdżą w poszukiwaniu skarbów. Naszemu znajomemu udało się kiedyś znaleźć pierścień, który opchnął do jakiegoś sklepu za 25 tys. euro. Oczy się zaświeciły, bo takie skarby to „nic nie robić nie mieć zmartwień”, wystarczy tylko znaleźć coś wartościowego i to opchnąć…. no przynajmniej w teorii.
Może kiedyś przy okazji kamperowania i może następnym razem będąc we Włoszech 🙂Pewnie nic bym nie znalazł. Z mojego punktu widzenia, to trochę to jak z łowieniem ryb. Dałem się namówić z kilka razy. Raz w Polsce na Mazurach i Soliną i ze dwa razy w Irlandii w oceanie, ale nigdy nic nie złapałem. Oczywiście dałem sobie spokój. Może przynoszę pecha, bo znajomi, zapaleni wędkarze tamtych dni też nic nie złapali.
We Włoszech nie próbowałem. Nie znałem żadnych wędkarzy, poza tym oni jedzą tylko ryby morskie.
Ja też, ale niestety tylko ze sklepu. To nie Neapol, że dałoby się kupić od rybaka.
Rybki oczywiście przyrządzane w też w kamperze.
Dobrze zjeść = gotowanie.
Na szczęście kuchnię zaprojektowałem i zbudowałem sam, więc nie jest upośledzona bo ma takie magiczne coś jak wyciąg. Rzadkość w kamperach.
Nie mam tylko piekarnika, ale będąc już w „trasie” wystrugałem kamperowy piekarnik gazowy.
Będzie teraz można piec serniczki 🙂 🙂 🙂
-
pierwsze naprawy…
Kamper jak każdy samochód to nadal samochód. Ma silnik, kółka itd. Więc może się coś zepsuć.
Do tej pory były trzy awarie: z ogrzewaniem – moja głupota, z paskiem alternatora i alternatorem później, bo okazało się że są zależne od siebie i …poduchą skrzyni, o czym uświadomili mnie dwaj kamperowi koledzy z Polski, telefonicznie „na odległość”. Był to Grzesiu, którego mechanik wydał diagnozę po podanych objawach i później potwierdził mi to Tomcio.Co zrobił toscaner?
Wlazłem pod auto, i jako kolejny potwierdziłem dolegliwość. Ruszało się, a nie powinno. Szara taśma tu nie pomoże 🙂
Zamówiłem poduchę i sobie ją wymieniłem na jednym z parkingów. Mam do tego celu rulonik maty alufox ok. 1m x 1,5m, który sobie rozwijam na takie okoliczności bezpośrednio na glebie czy tam asfalcie i wślizguję się pod auto.
Problem z paskiem był, ale go rozwiązałem, okazało się, że jedna śruba nie była dokręcona i to powodowało, że pasek piszczał. Ale o tym dowiedziałem się ok. miesiąc temu gdy pojawiła się grubsza awaria. Ale o tym napiszę osobno, bo to dłuższy temat.
W każdym razie przez brak ładowania z altka 9 dni trzeba było przeżyć na samym słoneczku.
Jedyny prąd, do odpalania silnika i jeżdżenia również, to prąd tylko z elektrowni ładowanej ze słońca, a raczej z chmur, bo pechowo tydzień był pochmurny.
Jeśli chcecie, to napiszę o tym więcej. Co było nie tak z ogrzewaniem u toscanera? No to też w kolejnych wpisach 🙂A tu fotki poduchy, nowa i stara:
-
brytyjska Three wymiata konkurencję ofertą roamingu w Europie
Do tej pory aby mieć dostęp do internetu musiałem kupować w każdym kraju sim z jakimś pakietem. Aktualnie używam z włoskiej sieci Vodafone, która za 20 euro daje aż 7GB danych na miesiąc. WOW ku…wa. Z reguły nie starcza na dłużej niż 2-2,5 tyg, więc mam 2 takie simy. Testowałem również Wind, który za te same pieniądze oferuje aż 10GB, ale kiepsko to działa i pingi jakby przez księżyc szło. Można ale VOIP też nie zadziała, Skype to samo. Lipa.
Niedawno dostałem sms na moją brytyjską komórkę. Tak, mam numery: polski, brytyjski, włoski i coś tam jeszcze. Tak sobie leżą, ale brytyjską mam włączoną przez powiedzmy 80% czasu.
Oferta raczej dla tych co w UK i jadą w świat. Darmowy roaming w 17 krajach. Czyli obejmuje również internet w roamingu. Dla zainteresowanych:
http://www.three.co.uk/Di…ain_fah_stc1762Dla mnie bajer. No rewelacja, która spadłą z nieba, bo za 15£ mam aż 20 GB danych w roamingu w tych 17 krajach. Szok. Zabawne tym bardziej, że włoska sieć Three oferuje 2GB za 20 euro, a mając brytyjski sim z brytyjskiej Three w roamingu mam 20GB …w ich sieci. No debile.
Taniej z brytyjskiej na brytyjską we Włoszech, niż z włoskiej na włoską we Włoszech. Czyli do śmieci włoski sim leci. Ooo nawet się zrymowało 😀
-
o gotowaniu w kamperze
Aktualnie od 30 marca gotowanie na propanie. Udało się kupić.
Od 11-go stycznia do 29 marca poszło 8,9kg butanu – tyle było gazu w butli 10kg.
Nie polecam kupowania butli u oszustów w Abbadia San Salvatore.
Czyli mamy zużycie na samo gotowanie (gotując jak w domu, bo najważniejsze to dobrze jeść) 2,5 mies – 8,9kg. Wychodzi ok. 3,5kg butanu na miesiąc. Teraz jest propan i „nieoszukany”, bo było 9,8kg. No 200 gram im podaruję. Zobaczymy. Powinno starczyć do lipca. W domu te same butle wystarczały na ok. 3,5 – 4 mies.
Koszt butli przeciętnie 26 euro, czyli miesięcznie jest to koszt około na złotówki (mocno uśredniając) około 36 złotych 🙂Gdyby ktoś nie wiedział to gaz służy tylko do gotowania. Do grzania piecem Webasto ropka, bojler grzany również przez Webasto, a lodówka kompresorowa chłodzi na słońce. 😀
Czyli ile kosztuje gotowanie już wiecie. Ogrzewanie podczas zimowania… no już wkrótce.
-
włoski gaz LPG
We Włoszech można się wje..ać na minę i kupić …butan w butli 11kg. Oświecił mnie kolega Zbyszek, gdy wysłałem mu fotki butli i opisów, a później potwierdziliśmy to w innym sklepie, gdzie powiedzieli, że oni sprzedają ten lepszy, nadający się do kamperów. Popatrzyłem na opis, a tam propan butan – lepszy. A czysty propan to u nich chyba gaz do rakiet? 🙂
Oczywiście można też kupić sam propan. Na szczęście. Ale trudno znaleźć.
Cena butli to min. 23 euro do nawet 29 euro, w zależności od miasta i regionu. W większości są to podobne butle do tych w Polsce, ale mają inną średnicę gwintu. Kolory zależą od regionu, sklepu. Polskie tzw. 11kg nie istnieją, tu są 10kg. Są jeszcze 15kg i 10ki innego standardu, nie wymienne z tymi pierwszymi. To tak w skrócie.
Znam sposoby, jak wymienić butlę nie oddając starej butli, ale trzeba znać język i trzeba udać, że się jest tubylcem, znaczy, że tu się mieszka i „pani gaz mi się kończy pewnie się skończy przy robieniu niedzielnego obiadu”. Dają bez kaucji i proszą, żeby pustą dowieźć po niedzieli. Nie wszędzie, ale…



















































