podróże
-
o gotowaniu w kamperze
Aktualnie od 30 marca gotowanie na propanie. Udało się kupić.
Od 11-go stycznia do 29 marca poszło 8,9kg butanu – tyle było gazu w butli 10kg.
Nie polecam kupowania butli u oszustów w Abbadia San Salvatore.
Czyli mamy zużycie na samo gotowanie (gotując jak w domu, bo najważniejsze to dobrze jeść) 2,5 mies – 8,9kg. Wychodzi ok. 3,5kg butanu na miesiąc. Teraz jest propan i „nieoszukany”, bo było 9,8kg. No 200 gram im podaruję. Zobaczymy. Powinno starczyć do lipca. W domu te same butle wystarczały na ok. 3,5 – 4 mies.
Koszt butli przeciętnie 26 euro, czyli miesięcznie jest to koszt około na złotówki (mocno uśredniając) około 36 złotych 🙂Gdyby ktoś nie wiedział to gaz służy tylko do gotowania. Do grzania piecem Webasto ropka, bojler grzany również przez Webasto, a lodówka kompresorowa chłodzi na słońce. 😀
Czyli ile kosztuje gotowanie już wiecie. Ogrzewanie podczas zimowania… no już wkrótce.
-
włoski gaz LPG
We Włoszech można się wje..ać na minę i kupić …butan w butli 11kg. Oświecił mnie kolega Zbyszek, gdy wysłałem mu fotki butli i opisów, a później potwierdziliśmy to w innym sklepie, gdzie powiedzieli, że oni sprzedają ten lepszy, nadający się do kamperów. Popatrzyłem na opis, a tam propan butan – lepszy. A czysty propan to u nich chyba gaz do rakiet? 🙂
Oczywiście można też kupić sam propan. Na szczęście. Ale trudno znaleźć.
Cena butli to min. 23 euro do nawet 29 euro, w zależności od miasta i regionu. W większości są to podobne butle do tych w Polsce, ale mają inną średnicę gwintu. Kolory zależą od regionu, sklepu. Polskie tzw. 11kg nie istnieją, tu są 10kg. Są jeszcze 15kg i 10ki innego standardu, nie wymienne z tymi pierwszymi. To tak w skrócie.
Znam sposoby, jak wymienić butlę nie oddając starej butli, ale trzeba znać język i trzeba udać, że się jest tubylcem, znaczy, że tu się mieszka i „pani gaz mi się kończy pewnie się skończy przy robieniu niedzielnego obiadu”. Dają bez kaucji i proszą, żeby pustą dowieźć po niedzieli. Nie wszędzie, ale… -
skropliny w kamperze i domu
Pasowałoby jeszcze dopisać coś o szybkości wychładzania kampera.
Nie mam porównania do kamperowania zimą standardowym firmowym kamperem typu sandwich z ogrzewaniem Truma. Wiem jak się kamperuje moim. Dosłownie całą zimę „w majtkach”. 🙂
Jedyny problem to była skraplająca się woda na przednich szybach, pomimo wstawianych dociętych na wymiar mat pianka + aluminium. No ale to raczej nie do przeskoczenia, gdy na zewn. było np +2C a w środku +28C, do tego duża wilgotność, bo przy morzu. Przednie szyby nie są na logikę podwójne. Na tylnych skropliny tylko na obrzeżach, gdzie podwójna szyba przechodzi w pojedynczą. Ale i tak to było nic przy wilgoci jaka była w toskańskich domach. Aż musiałem poszukać fotki i Wam pokazać 🙂Tego w polskich, a nawet irlandzkich domach nie spotkałem. I jak ma nie być grzybów i pleśni na ścianach włoskich domów? Nawet zamek drzwi wejściowych wygląda jakby dopiero wziął prysznic. Szyby w oknach i drzwiach oczywiście podwójne. Ale co z tego jak brakuje wentylacji…
Do zimowania na południu Europy wybieram kampera. 😀
Fotki z domu:
-
Zimowanie kamperem we Włoszech
Postanowiłem, że pochwalę się ile kosztuje kamperowanie zimą na dziko moim kamperem.
Na dzień dzisiejszy mam to już oszacowane i niebawem napiszę o tym więcej.Z reguły kampery mają ogrzewanie gazowe Truma. U mnie tego nie ma. Jest za to centralne ogrzewanie wodne z piecem na diesla. Do tego dwa grzejniki z nadmuchami plus ogrzewanie podłogowe. 🙂
W kamperach z ogrzewaniem gazowym z reguły butla 11kg, przy temperaturach 0C wystarcza jak dobrze pamiętam np. na 3-4 dni i najczęściej gaz kończy się w okolicy 3-cia nad ranem. 🙂
Z ogrzewaniem na paliwo diesel nie ma takiego problemu. Piec zasilany jest z głównego zbiornika. A ten ma jakoś z 80l.Temperatury ostatniej zimy przez ten okres jak pisałem nocami sięgały i do -4C (ponad 2 tyg), 0C – +5C (ok. dwa miesiące), początek kwietnia różnie, dopiero po połowie kwietnia zaczęły sięgać nocami powyżej +8C. Przy takiej temperaturze już nie ma potrzeby włączania ogrzewania i temperatura w kamperze nie spada poniżej 19,5C -20C. Gotowanie, no i człowiek też oddaje ileś tam ciepła. Aha w dzień dogrzewa słoneczko itd.
-
Włoskie kamperowanie „na dziko”
Rozmawialiśmy ze znajomymi kiedyś o dzikich miejscówkach we Włoszech.
Mam już jakąś niedużą bazę screenów, albo pozycji GPS. Tam gdzie byliśmy, nawet czasem robiłem fotki do „archiwum” …z obrzydzeniem. Bo w takim Livorno niby cywilizowany serwis, zrzut, a na zewnętrznych kratkach obok pudła na kota wywalone kupy, podpaski itd. bleee.Jeśli chodzi o Włochy, to mamy tu zaprzyjaźnione dwa kluby kamperowe. Nawet do jednego należymy. Mamy zaproszenie na zlot w maju. Trochę koliduje, bo mieliśmy być już gdzie indziej. Zobaczymy. Jesteśmy jedynymi obcokrajowcami.
Dzięki temu poznaliśmy parę załóg. Ale dziwolągi. Jednak daleko Włochom do Polaków, pomimo, że my Polacy byliśmy w szponach ruskich, a oni już jeździli kamperami.
Jak to jest pomiędzy Polakami? Widząc kampera z polską tablicą z reguły się pozdrawiamy. Tu w 99% bez kija nie podchodź. Co drugi chociaż „ciao” odpowie. I tyle.
Nawet jak znajomi Włosi przyjadą na dwa kampery to po 15 min każdy włazi do swojego kampera i gapi się w swój TV. Dosłownie ze 3x widziałem, że w takim przypadku jedni drugich zapraszają i razem robią żarcie, jedzą. Nie wiem, może na kempingach jest inaczej, bo na tych na dziko markiz się nie rozkłada. Krzesełka, stoliki to rzadkość, niby nie wolno, ale niektórzy ryzykują. Co natomiast wolno – potwierdzone od znajomej policjantki – najazdy, kliny itp. Używanie ich we Włoszech nie jest traktowane jako kempingowanie. No i mądrze, bo płaski ten kraj to nie jest, a takie kliny poprawiają bezpieczeństwo, coby np. nam taki kamper nie zjechał do przepaści. 🙂Zastanawiam się jeszcze czy wklejać zdjęcia, sprzed „mania” kampera. Myślałem, żeby nie, ale z drugiej strony nie chce mi się 50-ty raz jechać do Rzymu. Tam nawet makarony nie stają na dziko. Zobaczymy… 🙂
-
więcej fotek…
…CD
Oj jest tego do nadrobienia. Fotek sporo. Nawet udało mi się spotkać włoski patent na naprawę zderzaka zastosowany przez Polaka. Widać, ktoś tu dłużej mieszka niż my.
-
wzdłuż morza
Luty – marzec, powiedzmy to było prawdziwe zimowanie na południu. Trzymaliśmy się dość mocno pazurkami linii brzegowej, od okolic Folonica, aż po Civitavecchia, bo temperatury nocą spadały nawet do 0C, a dalej na północ, albo dosłownie 20 km wgłąb lądu potrafiły już spaść i po niżej zera. Kominek, który mieliśmy w wakacyjnym rozpieścił nas do temperatur 26C – 28C i jakoś nie przeszkadzało nam mieć takich temperatury i w kamperze. Sprawdziliśmy wiele miejsc i parkingów. Nie wszystkie były nadające się do „zamieszkania”, choć w sumie to naciągane, bo nie zdarzało nam się zostawać w jednym miejscu dłużej niż 3 dni, żeby nazywać to zamieszkaniem.
Poza jednym przypadkiem, gdzie zostaliśmy ponad tydzień, ale dojdziemy i do tego.
Generalnie Follonica – miasto nieprzyjazne kamperom. Nie ma ani jednego darmowego zrzutu, albo inaczej, jest jeden, ale brama zamknięta na 3 spusty. Od tubylców dowiedzieliśmy się o tym, że burmistrz miasta jest antykamperowy. Dziwne to, tym bardziej, że we Włoszech płaci się nie tylko podatek dochodowy, ale jeszcze regionalny i gminny. Jaki to ma związek? Ano taki, że w odróżnieniu od np. Polski, gdzie cały dochodowy idzie do kieszeni rządzących, no a przynajmniej większość, tu w regionie pozostają te części regionalne. Czyli turyści wydający pieniądze = kasa dla gminy, więcej turystów = więcej pieniędzy. Widać burmistrz w Follonica tego nie rozumie. Za to Cyganom oddali ładną cześć i mieszkańcy wku..eni. Ci jak się z nimi porozmawia, to wszystko powiedzą, co im na sercu leży.
W Piombino, jest parking dla kamperów, woda płatna i zrzut. Koordynaty później. Dziwnie za każdym razem widzieliśmy Policję przy parkingu. Ogólnie miasto problematyczne do stawania na dziko. Można, ale też nieprzyjazne. Aha pomiędzy tymi miastami jest kilka ciekawych miejsc, gdzie można stanąć jeszcze za darmo i zrobić zrzut. Np. przy Parco Costiero della Sterpaia jest kilka parkingów, zrzut, ale nie ma wody. Woda najbliżej w Follonica. Niestety zjeździliśmy za pierwszym razem kilka razy, bo makarony nie chciały nam powiedzieć gdzie. Pytaliśmy oczywiście innych kamperowiczów. Dla odmiany dla spotkanego bezdomnego Niemca nie było żadnego problemu. Wskazał nam dwa miejsca, gdzie tubylcy biorą wodę nawet do domów. Zawsze to mniej na liczniku.
A spotkany Niemiec opowiedział, nam, że postanowił 40 lat temu, że pierd..li system i na żydów nie będzie robił i tak sobie bezstresowo żyje, żebra i chłodne piwko pije. Hmmm jeszcze bardziej wyluzowany niż my.Oczywiście dowiedzieliśmy się o słynnym Suvereto, a raczej winiarni i zaopatrzyliśmy się w 20 literków tego pysznego czerwonego.
CDN…
-
prawdziwy wyjazd
Końcem stycznia postanowiliśmy, że starczy tych testów i przerzucamy się już do kampera w 100%.
Te 3-4 tygodnie pozwoliły na spokojnie i bez ciśnienia zaplanować wszystko, co i jak. Przeglądnęliśmy na mapach ewentualne zrzuty, darmowe parkingi polecane przez makaronów, no i w drogę. Pożegnaliśmy się z kominkiem, bo przy temperaturach przy morzu w okolicy +7C – +14C w dzień nie był już potrzebny. No może w nocy tak przy niestety spadającymi nawet do 0C przy morzu by się przydał, ale centralne ogrzewanie kamperka było już dobrze przetestowane.
Ostatni serwis w Santa Fiora (później podam te GPS’y) i „przeprowadzka” nad morze.
I po co my odgarnialiśmy ten śnieg z paneli, jak można było gotować przy otwartych drzwiach, gdy do słońca, to nawet można było się opalać? Oto jest pytanie. Do dziś nie wiem.Fotki plaży z lutego w Follonica i trochę fotek krzaczków dla Basi, za które M. została spisana przez Policję. Ja to przyznam nawet, że nie wiedziałem, że jestem jakąś szajką.
No i krzaczki to sami musicie sobie rozpoznać. Ni cholery nie znam się. No pomarańcze, cytryny ok. Reszta ładna, zielona. 🙂











































