awarie i naprawy w kamperze
- awarie i naprawy w kamperze, budowa, jak zbudować samemu kampera, modyfikacje i ulepszenia, tematy techniczne
rozważania na temat ładowania
Gdy wymieniłem alternator na nówkę sztukę, to ładował do 14,4V – 14,7V i tak było zawsze. Prądy ładowania zabudowy to od 25A do nawet 78A. Czyli sporo.
I tak też było zawsze. Nawet jak aku zdychały, to napięcie ładowania takie 14,3 -14,5V było osiągane.
Co się zmieniło? Z pół roku temu wymieniłam pakiet aku na kolejne najtańsze możliwe rozruchowe. Ale innej firmy niż poprzednie. No i po zimie aku pod maską (kilkuletni już) jest dość zdechły i szacuję, że ma z 30Ah.
Pasków wymieniłem ze 4 a może 5 przez niecałe 2 lata.
Jak wygląda teraz napięcie ładowania? Jeśli jest słońce to dobija do 14,4V (steruje regulator), pod prądem z ładowarki również testowałem i też dobija do 14,4V (tak ustawiłem ładowarkę).
Jedyny cyrk to ładowanie z alternatora…
Prąd ładowania na zabudowę to z reguły 25A – 35A i napięcie to 13,7V – 14,1V. I to jest max. Na silnikowym dobija do 14,3V, ale gdy odłączę zabudowę. Z podpięta, na silnikowym max 14,2V, gdy na zabudowie mam 14,1V.
Przeoczyłem od kiedy to się stało, ale mam kilka pomysłów na przyczynę i pasuje przedyskutować zanim sobie pobrudzę łapki albo coś wykręcę.Podejrzenia:
– słabe połączenie masy plecionką silnik – karoseria
– zdychający aku pod maską zaniża napięcie dla regulatora?
– pada alternator, a raczej regulator w nim.
– zużyte szczotki
– pasek (no ale wymieniłem i żadnej poprawy)Z jakiejś przyczyny alternator nie chce podbić napięcia ładowania powyżej 14,1V na zabudowie i 14,3 na silnikowym gdy odłączona zabudowa. Prądu też nie daje takiego jak na starych aku. Nigdy ponad 25-30A gdy wszystko wyłączone. Niby dobrze, ale max napięcie jest za niskie i aku nie są naładowane z alternatora do 100% nigdy. 🙁
Pozostałe obserwacje. Gdy aku są naładowane słońcem czy ładowarką do 14,4V i odpalę silnik, to max napięcie na aku silnikowym i domowych spada podczas uruchomionego silnika na 14,2V. Pomimo ładowania słońcem. Dziwne trochę, ale tak zauważyłem i tak jest.
Co planuję zrobić:
-
hamulce, półoś, osłona i wygłuszenie silnika
Muszę przyznać, że Krzysiu zna się na rzeczy.
Wszystkie części dobrał mi idealnie. Znaczy ja wierzyłem od początku, ale sam mówił, żebym jednak sprawdził, bo różnie może być ale wszystko z małymi problemami i opóźnieniami wreszcie jest na miejscu.Nowiutkie hamulce hamują jak wściekłe. Już nie ma strachu przy większej prędkości
Półoś też wymieniona.
No ale to już wiadomo. Teraz kilka fotek z zabiegów.Aha i ostatnio zrobiłem coś jeszcze
Złomek dostał wreszcie osłonę pod silnik. Niestety przyszła uszkodzona, ale udało się ją w miarę wyprostować przy pomocy opalarki. Oczywiście skoro osłona to od razu postanowiłem dodatkowo wygłuszyć serducho i okleiłem gdzie się dało pianką akustyczną. Tą samą, którą wyciszałem całą kabinę i przednie drzwi. Resztkami, które zostały wygłuszyłem miejsca gdzie się jeszcze dało. Np. nadkola
Szum od kół jest jeszcze mniejszy podczas jazdy niż był.Jaka różnica? Wcześniej stojąc na zewnątrz, pracujący silnik złomka mogłem porównać do traktora. Teraz szokująca cisza. Znaczy nie bezgłośnie, ale coś jakby się stało obok np. 10 letniego Audi A6
W środku gdy radio gra nawet cicho, silnika praktycznie nie słychać. Czyli warto było.
Dodatkowy atut to zawsze to jakaś osłona dla alternatora i innych klamotów pod spodemNo i fotki:
wymiana tarcz i półosi

no i osłona
-
zestaw do naprawy przebitego koła
Ostatnio znów przebiłem koło, a właściwie to nie ja tylko samo się przebiło. No ale jak jeździ się „ch” wie gdzie.
Ale wkur… się i już nie daję zarobić np. 18£ za naprawę opony.
Za 5£ kupuje się taki zestaw i samemu można naprawić.Ze 100x lepsze niż jakieś durne spraye, po których i tak trzeba jechać do wulkanizacji i wierzyć, że wulkanizator nas nie udusi, albo nie naciągnie i tak na nową oponę.
Oczywiście, po takiej naprawie warto mieć kompresor, żeby pod pompować później do właściwego ciśnienia. Ten też musi mieć siłę nadmuchać do np. 4,5 bara. Te plastikowe dymią się często w okolicy 2- 2,5 bar. Można oczywiście mniej i po prostu wolniej dojechać do stacji, gdzie do pompujemy koło.
W Polsce w niektórych wulkanizacjach też tym naprawiają, bo sam się spotkałem i jeździ się i jeździ. Ostatnią taką naprawę zrobiłem trochę czasu temu i ciśnienie trzyma jak w tym nieprzebitym. Nie wiedziałem tylko, że można kupić ot tak od ręki i to za grosze.Przykładowy link Ebay:
http://www.ebay.co.uk/itm…SIAAOSwFqJWluh4I jeszcze fotki z naprawy. Oczywiście łatwo poszło, bo udało się znaleźć gwoździa w oponie i nawet nie trzeba było koła zdejmować. Kompletnie bajka naprawiać w takiej sytuacji
-
naprawy, czyli to co każdego czeka co jakiś czas
No i wreszcie dotarły. Właśnie odebrałem. Dzięki Krzysiek.

Na dniach złapię mechanika i zakładamy. Co idzie do wymiany? Kamperek dostanie nowiutkie tarcze i klocki na przód, nowe okładziny ręcznego do tarczo-bębnów z tyły, oraz nową linkę hamulca ręcznego. Poza tym jeszcze kilka pierdół. Długa półoś wyszła mnie taniej z Polski i zakładam całość, niż sam przegub w UK, który jeszcze musiałbym zbijać i się z tym pier…ić. A zewnętrzny przegub już dość głośno pstryka bo dość długo jeździłem z rozwaloną osłoną gumową. Ale przecież nie zaglądam co tydzień pod auto.
Mam nadzieję, że to już koniec napraw. Zostało tylko zamówić naklejki, a może jeszcze tylko nowy akumulator pod maskę, bo ten włoski już ma kilka lat, nowe opony na jedną oś. Pewnie jeszcze coś wyjdzie.Aha i wywaliłem siłownik do ręcznego i hamulec ręczny już nie jest elektryczny. Zamontowałem nową linkę i jednak co łapą, to łapą. Przynajmniej wiem, że ręczny zaciągnięty. Może w kolejnym będzie znów siłownik, ale teraz nie chciało mi się już modyfikować skoro linka i tak leżała.
Mam do sprzedania 2 toskańskie kamienie z Apeninów (bo elektryczny słabo trzymał, więc woziłem w razie W), które dzielnie robiły za ręczny przez ok. 25 tys. km i do tego objechały kawał Europy. Kamienie, które wiele widziały, że tak powiem.
Był tez pomysł, aby kamienie rozkruszyć na mniejsze kawałki i sprzedawać jako biżuterię i a część wpływów oddać na biedne dzieci lub innych biednych spragnionych np. złocistego trunku. Tylko, ja nie potrafię produkować biżuterii z kamieni.
W każdym razie włoskie kamienie spoczną pewnie gdzieś pod szkockim płotem, albo dorzucę „cegiełkę” do szkockiego muru, chroniącego Szkotów przez Anglikami. -
Oświetlenie led do kampera, ciepłe czy zimne? Wymiana pasków ledowych.
Dziś niespodzianka. Dla mnie nie dla Was. Nawet nie spodziewałem się, że dziś przyjdą nowe ledy. Czyli sinobiałe wylatują i będą z powrotem białe w ciepłej barwie. Takie jak lubię. Oczywiście na zakończnie prac fotki, żebyście i Wy zobaczyli jak to będzie wyglądać.
Ci co nie czytali wcześniejszych wpisów o problemach z paskami led, to zapraszam do nadrobienia lektury tutaj: zdychające ledy
Opis wymiany uszkodzonych na znalezione w bagażniku zimne tu:
I od razu wymiana zdechłego oświetlenia na nowe, niestety zimne led
Oraz upgrade zimnych led …pisakiem i efekt końcowy:
upgrade zimnych, białych ledówPrzyznam, że mam dylemat. Wcześniej zanim padły, miałem wszystkie ciepłe. Później chwilowo „trupie”. A teraz…
Niby głupio wygląda jak się włączy obie strony, ale jedna strona daje wystarczająco światła, bo ok. 10W – odpowiednik ok. 80-100W i teraz można włączyć np. samą lewą i mieć „dzienne”, albo prawą i mieć ciepłe „popołudniowe”. Ale sobie wymyśliłem. Obie strony naraz na max jasno to ok. 20W, więc odpowiednik 160-200W, a oświetlam tym tylko łóżko podkowę tą ilością watów. Dobrze, że mam regulator – ściemniacz.Przemyślę, jeszcze tą lewą i pewnie też wymienię na wszystkie ciepłe jak było. Ledów nakupiłem na 2 kampery, więc mogę wymieniać jak leci.
A Wy co myślicie? Zostawić tą lewą, wymieniać?strona zimna
strona ciepła
obie razem i teraz to widać różnicę
-
gniazdo do podłączania kampera do zewnętrznego 230V
Z rzeczy takich jeszcze dorobionych, to złomek jak pisałem zyskał gniazdo do podłączania do słupka np. na kempingu, czyli zewnętrzne 230V. Zamontowałem je po wszelakich przemyśleniach pod maską. Minus, trzeba ją otwierać, ale plus, nikt mi nie odepnie kabla. 😀
Wiem, że gdybym musiał wyjąć akumulator, to muszę odkręcić gniazdo, ale tak często się wymienia aku, że do przeżycia.Po ponad roku ciągłego użytkowania pojawił się mały wyciek z prysznica. Puścił silikon pomiędzy szyną kabiny, a brodzikiem. Przyczyną na 99% było mechaniczne uszkodzenie przez osłonę brodzika w postaci dociętej sklejki z nóżkami. Na górnej stronie sklejka ma przyklejoną wykładzinę, jak w reszcie kamperka, więc gdy prysznica nie używamy, to po prostu sobie tam leży, a czterołap ma miejsce na swoje miski.
No i jakieś zapasowe butelki z wodą. Bo gdyby się wylało…
Sklejka jest zaimpregnowana specjalnym specyfikiem i dzięki temu można po niej nawet lać prysznicem i woda spływa jak po kaczce. Gdyby ktoś pytał co to za cudowny specyfik, to zdradzam. Jest to impregnat w spray do zamszowych butów. 😀
Nie pamiętam, czy wstawiałem fotkę. Ważne, że jej nóżki uszkodziły silikon.
Oczywiście jeśli już robię, to wydarłem wszystkie silikony i dałem nowy. W niektórych miejscach odszedł dość ładnie, aż za ładnie, ale w niektórych musiałem trochę podrapać. Tym razem po oczyszczeniu starego postanowiłem odtłuścić wszystkie uszczelniane miejsca spirytusem…No i stała się tragedia. 🙁
Nie, nie, to nie woda. Wylałem spirytus.
Czterołap od razu przyleciał na krzywy ryj wylizywać, ale nie pozwoliłem mu. No dobra trochę polizał. Zresztą on normalny nie jest, piwo i kiszone ogórki też lubi. Mogłem mu dać zagryźć po lizaniu.No i finalnie już z nowiutkimi silikonami na łączeniach.
-
no to wymieniamy na nowe akumulatory ołowiowe
Jeden, by wszystkimi rządzić,
Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
…kablami 25 mm2. 😀Dokonało się. Złomek ma już 3 nowiutkie aku. Za pomoc w zakupie i dostarczeniu odrobię w najbliższym możliwym czasie w najlepszej możliwej opcji.
Stare pójdą do ładowania i testów. No ale nie teraz, bo nie mam warunków. W każdym razie pewnie nie tylko ja jestem ciekawy ile im zostało i czy mają po równo pod sufitem.
-
modyfikacja, naprawa i ulepszanie bojlera
Kawka ugotowana na zmodyfikowanej kuchence, więc można wymyślać dalej.
Kolejne rzeczy do naprawy to bojler i czujnik poziomu.Czujnik poziomu to akurat prościzna. Wcześniejszy to była drabinka wydziergana na płytce, ale się nie sprawdziła. Po roku przestały działać 2 poziomy. U mnie było 7. 7 bo mam zbiornik 70l i wyskalowałem co ok. 10l. Teraz przerabiam sondę, na już bezawaryjną i ta powinna wytrzymać z 10 lat.
Większym problemem jest bojler. Muszę go naprawić. Bojler zepsułem w listopadzie 2014. Chciałem udoskonalić moje dzieło i zepsułem.
Wkurzało mnie, że tracę kilka litrów ciepłej wody (poduszka), więc wywierciłem na górze otwór i zamontowałem tam króciec do wyjścia na krany. Tak oto zbudowałem sobie potencjalną bombę.
Bojler nie wybuchł, ale ciśnienie zepchnęło węża z opaską z bojlera. Trochę wody się wylało, ale szybko opanowaliśmy wyciek. Przywróciłem stan z przed, z tym, że zakleiłem otwór 3/4″ zaślepką na poxilinę. Trzyma rok, ale od jakiegoś czasu znika poduszka powietrzna. Możliwe, że powstały jakieś mikropęknięcia w poxilinie, które przepuszczają powietrze, a wodę nie? W każdym razie potrzeba około tygodnia, żeby całkiem zniknęła i znów mieć „bombę”.
Recepta – otwarte teraz krany, ale to niewygodne.Naprawa:
Planuję wywalić wklejoną na poxilinę zaślepkę i tu mam 2 opcje. Jedna, którą zrobię sam, druga nie bardzo.Pierwsza – mam kawałek blachy ok. 1mm i wyciąłbym większy kawałek aby zasłonić otwór. Naokoło otworu przewiercę np. 6 otworów przez bojler i blachę i i blachę przykręcę do bojlera śrubami, np. M6.
Oczywiście muszę to jeszcze uszczelnić. Do tego kupiłem jakiś silikon na 200C czy 300C do silników.Druga teoretycznie lepsza – przyspawać dopasowany kawałek blachy, ale nie zrobię tego spawarką inwerterową, bo prędzej przepalę dziury. No może gdybym użył elektrod 1,6 i miał większe doświadczenie w spawaniu bojlerów. Na razie mam zerowe. Szukać gdzie pospawają? A kto mi da gwarancję, że jakiś Dick pospawa tak, że nie będzie przeciekać za miesiąc?
Jako, że to się nie sprawdziło tak jak chciałem, bo mam instalację ciśnieniową i grzanie wody zwiększa ciśnienie w bolerze. Kiedyś tworzyła się samoistnie poduszka powietrzna, bo wejście i wyjście w bojlerze jest na ok. 3/4 wysokości bojlera.































